- D...dobrze. - wyduszam, a w jego oczach pojawiają się małe, skaczące iskierki. Mimo moich, licznych obaw, coś podpowiada mi, że powinnam przystać na jego prośbę i po prostu mu zaufać. Nie wiem dlaczego tak myślę. - Harry ja...
Przerywają mi jego usta, które wpijają się w moje i zaczynają je mocno i stanowczo muskać, lecz czuję w tym coś innego, coś, czego jeszcze nigdy nie czułam kiedy wargi tego, tajemniczego chłopaka, muskały moje. Po chwili oszołomienia i z dezorientowania, odwzajemniam pocałunek i po kilku sekundach znajduję się przyparta do ściany ciałem Harry'ego, a pocałunek cały czas się pogłębia i staje się coraz bardziej natarczywy. Ręce chłopaka lądują na moich plecach, wręcz przyciskając moje ciało do swojego.
To uczucie znowu wdziera się do mojego umysłu, to uczucie, które czuję zawsze, kiedy jestem blisko niego. Moje serce zaczyna obijać się o żebra, znajdujące się w mojej klatce piersiowej.
Odrywam swoje usta od jego i odwracam głowę, żeby nie mógł znowu mnie pocałować.
- Harry, musimy zwolnić. - mówię cicho. - Nie możemy się cały czas całować. - dodaję.
Moim zdaniem, najpierw musimy się bardziej poznać, żeby dalej to kontynuować, zwłaszcza, że to, co jest pomiędzy nami, chyba jednak coś znaczy. Myślę, że trzymanie się na dystans to najlepsze rozwiązanie w tym przypadku.
- Rozumiem. - odpowiada.
Zdziwił mnie, tym, że na to przystał,ale też ucieszył.
- Muszę wziąć prysznic. - kładę ręce na jego torsie, żeby go od siebie odepchnąć, lecz on ani drgnie. - Harry. - mówię.
Muszę jak najszybciej przemyśleć sobie to, co przed chwilą po między nami zaszło. A jedyny pomysł jaki przychodzi mi teraz do głowy, to wzięcie prysznica, nawet kiedy jest na to zbyt wcześnie.
- Mogę zostać na noc? - pyta, ilustrując mnie wzrokiem.
- Tak. - odpowiadam, po chwili namysłu.
Wiem, że gdybym się nie zgodziła, zapewne upierałby się, żeby zostać. Z resztą dałam mu szansę, i chcę się przekonać, czy faktycznie ją wykorzysta. Sądzę, że zostanie Harry'ego na noc, to idealna szansa, żeby to sprawdzić.
- Możesz mnie już wypuścić?
Chłopak niechętnie odsuwa się ode mnie, a ja rozbieram płaszcz i odwieszam na wieszak. Ściągam jeszcze buty i idę na górę. Słyszę za sobą powolne kroki Harry'ego, oraz jego wzrok na moich plecach, lecz to ignoruję.
Podchodzę do szafy, wyciągam z niej jakąś, luźną koszulkę, krótkie spodenki, oraz dyskretnie wyciągam z szuflady czystą bieliznę, następnie udaję się do łazienki, mijając Harry'ego w drzwiach. Rozbieram się i wchodzę do szklanej kabiny.
Jasna cholera.
To, co się tam wydarzyło... nigdy był nie przypuszczała, że Harry będzie ze mną taki szczery i będzie mi mówił takie rzeczy. Pomiędzy nami miało być wszystko skończone... no właśnie ,,miało''. Wygląda na to, że ani Harry, ani... ja, tego nie chcemy. Dopiero teraz doszłam do wniosku, że to, co mu powiedziałam było jednym, wielkim błędem. Przecież pomiędzy nami zbyt dużo się wydarzyło, żeby to wszystko od tak skończyć. Te, wszystkie rozmowy, pocałunki, spędzony razem czas, wyjawienie mojego sekretu, to poszłoby na marne.
Głośno wzdycham.
Mam nadzieję, że po tym, Harry chociaż trochę zmieni swoje postępowanie wobec mnie. Myślę, że to, co mu dzisiaj powiedziałam, w jakiś sposób do niego przemówiło. Chociaż dobrze wiem, że z nim nigdy, nic nie wiadomo.
Słyszę pukanie do drzwi od łazienki.
- Długo jeszcze? - słyszę jego, przytłumiony przez wodę głos.
- A co? - pytam.
- Chce mi się lać. - wywracam oczami.
Mimo wszystko zakręcam wodę i wychodzę z kabiny. Owijam się w ręcznik i szybko ubieram przygotowane wcześniej ubrania. Myję jeszcze zęby, czesze swoje mokre włosy i otwieram drzwi od łazienki, a moim oczom ukazuje się wysoka sylwetka chłopaka.
- Mogę wziąć prysznic? - pyta, a ja kiwam głową.
Wchodzę do swojego pokoju i biorę swój telefon z łóżka. Jest 19.04. Za wcześnie żebym położyła się spać, poza tym zupełnie nie czuję zmęczenia.
Przypominam sobie, że w korytarzu zostawiłam moje lampki, które dzisiaj kupiłam.
Myślę, że zawieszę je dzisiaj zanim pójdę spać. Mam dosyć tej, mojej lampki.
Idę na dół do korytarza, wyciągam małe pudełko z worka i udaję się z powrotem na górę do swojego pokoju. Wypakowuje małe światełka z pudełka, następnie staję na łóżku i zaczepiam o wezgłowie mojego łóżka. Układam je jakoś sensownie i oddalam się nieco, żeby zobaczyć jak efekt końcowy wygląda z daleka. Myślę, że jest w porządku.
Odchylam kołdrę i kładę się na miękkim materacu, następnie biorę telefon z szafki i spoglądam na jasny wyświetlacz, mam jedną wiadomość od nieznanego numeru. Naciskam na nią i czytam.
,,Może spotkalibyśmy się jutro o 15.00 przy tym sklepie, w którym pracuje. Poszlibyśmy na kawę, czy jakiś obiad? - Jake xxx''
,,Z miłą chęcią. xx'' odpisuję krótko.
Mam nadzieję, że chodzi mu tylko o koleżeńskie spotkanie, a nie o randkę, czy coś w tym stylu. Wiem, że wpadłam mu w oko, ale mam nadzieję, że nie bierze mnie na poważnie.
,,To widzimy się jutro ;)'' po przeczytaniu wiadomości, chowam telefon pod poduszkę i rozglądam się po pokoju
Te lampki były bardzo dobrym pomysłem, nie świecą za mocno, ani nie dają zbyt jasnego światła. Idealnie oświetlają całe pomieszczenie. Jestem z siebie dumna.
Drzwi od mojego pokoju się otwierają, spoglądam w tamtą stronę i widzę Harry'ego w samych bokserkach i mokrych włosach. Krople wody osadziły się na jego ciele, a w świetle lampek wyglądają jak małe, niebieskie diamenciki.
- Już kładziesz się spać? - pyta i siada na łóżku obok moich nóg.
- Nie, po prostu sobie leże. - mówię cicho i mocniej otulam się kołdrą.
- Mogę z tobą? - pyta i spogląda na mnie.
Jestem nieco zaskoczona, ale lekko kiwam głową. Chłopak wstaje, okrąża łóżko i odchyla kołdrę, a ja przesuwam się do brzegu, żeby z robić mu miejsce. Czuję jak materac zapada się pod jego ciałem, a ciepło bijące od niego przebija się przez kołdrę, muskając moją skórę.
Kładę się na wznak i odwracam głowę w jego stronę. Położył się na plecach i podłożył sobie ręce pod głowę.
Nie wiem dlaczego, ale cieszę się, że tu jest. Wiem, że to głupie, ale czuję się dobrze w jego towarzystwie, nie wiem, czy mogę to tak nazwać, ale wręcz... bezpiecznie.
- Przepraszam, że byłem takim chujem. - spogląda na mnie. - Chcę to zmienić. - mówi.
Czuję jak moje serce zaczyna szybciej bić.
- Naprawdę? - pytam cicho i spoglądam na jego, rozświetloną w blasku lampek twarz.
- Tak. Mówiłem ci, że zależy mi na naszej znajomości. - odgarnia mokre włosy z swojego czoła i lekko się uśmiecha, minimalnie pokazując swoje dołeczki, których jeszcze nigdy na oczy nie widziałam. Nie wiedziałam nawet, że on ma dołeczki w policzkach.
- Masz dołeczki. - odwracam się na bok, tak, że jestem przodem do niego.
Jest taki przystojny. Dlaczego on nie robi tego częściej?
- Nie wiedziałaś? - pyta.
- Nie miałam okazji się dowiedzieć. - mówię i lekko podnoszę kąciki swoich ust. - Widzisz, potrafisz być miły. - mówię szeptem.
- Widzę. - wzdycha.
Czuję się nieco dziwnie, ale uwielbiam Harry'ego kiedy taki jest. Jest miły, delikatny, czuły, normalnie ze mną rozmawia. Mam tylko nadzieję, że to, jego zachowanie będzie na dłuższą mate, a nie tylko na dzisiejszy wieczór. Chciałabym także dowiedzieć się o nim trochę więcej, niż dotychczas wiem o nim, co nieco z różnych źródeł.
- Dlaczego płakałaś na mojej walce? - z moich zamyślań wyrywa mnie jego głos.
Wzdycham głęboko.
- Przez ciebie. - szepcze. - Było mi cię szkoda, jak tamten koleś ciebie bił. - mówię. Widzę jak jego ciało się napina, a oddech staje w miejscu.
- Poważnie? - pyta, nieco zdziwiony, a ja kiwam głową i odwracam wzrok. - To moja taktyka, najpierw zmęczyć kutasa, a potem wykończyć ciosem. - tłumaczy.
- Wiem, Louis mi powiedział. - mówię.
Wzdycham na przypomnienie sobie o moim przyjacielu. Powiedziałam mu, że to co było mną, a Harry'm, nic nie znaczyło, a teraz leżymy razem w łóżku i rozmawiamy. Cholera, jak ja mu to wytłumaczę, o ile wybaczy mi tamto, co powiedziałam mu przed wczoraj.
Przygryzam wargę.
- No tak. Kumplujesz się z tym chujem. - mówi złośliwie.
- Dlaczego go tak nazywasz? - pytam.
- Nienawidzę go. - wzrusza ramionami. - On mnie też.
- Wiem o tym. - wzdycham.
Ciekawi mnie dlaczego oni aż tak się nienawidzą. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką nienawiścią, pomiędzy dwojgiem ludzi. I to mnie niepokoi.
- Wolę ciebie takiego. - te słowa niekontrolowanie,wychodzą z moich ust. Zagryzam moją dolną niewyparzoną wargę.
- Jakiego? - brzmi na zdziwionego.
- Takiego łagodnego, miłego, delikatnego. - wyduszam, bez zastanowienia.
- Ja też siebie takiego wolę. - wzdycha. Spoglądam na niego.
- To dlaczego to ukrywasz? - pytam, jego brwi się marszczą w geście niezrozumienia. - Miałam wrażenie, że z jakiegoś powodu nie chcesz, żebym myślała o tobie w pozytywny sposób i widziała to co w tobie dobre. Jakbyś chciał ukryć tą, swoją lepszą stronę z jakiegoś, niewyjaśnionego powodu. - odwracam głowę, nie mając pewności, jaka będzie jego reakcja. Co jak co, ale Harry ma też tą drugą, wybuchową stronę.
- Mam kilka powodów. - próbuje się uspokoić, głęboko oddychając. - Nie chcę o tym rozmawiać. - mówi spokojnie i zamyka oczy jakby chciał odepchnąć od siebie jak najszybciej te myśli.
Postanawiam się już nie odzywać. Widzę, że coś zadręcza jego umysł po moim pytaniu, co trochę mnie martwi.
Na jego twarzy widzę jakby to, co siedzi mu w głowie, sprawiało mu niewyobrażalny ból. Przypominam sobie jego, niepokojącą rozmowę przez telefon, którą podsłuchałam kilka dni temu, przypominam sobie także to, co mówił mi Louis po rozmowie z Joseph'em, czy to jak podsłuchał kłótnie Harry'ego i Joseph'a. To, co go dręczy, musi być czymś naprawdę poważnym, czymś od czego nie może się uwolnić. Poniekąd rozumiem co on czuje.
Odwracam się do niego plecami i zamykam oczy, czuję na sobie wzrok Harry'ego, ale ignoruję to, i staram się nie myśleć już o niczym innym, tylko o przyjemnym śnie i miękkiej poduszce, na której właśnie leżę.
Po kilku minutach zasypiam.
***
Ręka faceta ląduje na gumce od moich majtek, zaciskam moje powieki, a łzy niemal wylewają się z moich oczu. Jasna cholera.
Czuję jego usta i kujący zarost na gładkiej skórze moich ud, jego rękę ściskająca moją talię, żebym się nie ruszała. Boję się, boję się jak jasna cholera.
Jego zachłanne łapska przenoszą się na moje piersi, ściskają je omacują, a wargi znaczą mokry ślad przez mój brzuch do jednej z nich i zaczynają ją całować i ssać jej miękką skórę.
Nie chcę tego, nie chcę, żeby mnie dotykał. To jest okropne, naprawdę okropne, straszne i bolesne uczucie.
Jedno z jego obrzydliwych, brudnych łapsk muska moją kobiecość przez cienki materiał od majtek, co sprawia, że moje ciało automatycznie się cofa i złączam uda, lecz zostaję złapana za kostki i przyciągnięta do niego, a jego nogi rozchylają moje. Zaczynam krzyczeć, lecz moje usta zostają zaklejone taśmą, która nie chce puścić. Wygląda na to, że ostatnia deska ratunku została mi odebrana.
Zachłanne ręce zdzierają cienki materiał z mojego ciała, co sprawia, że krzyczę i płaczę jednocześnie. Nie wierzę, że to się właśnie dzieje.
Wchodzi bardziej pomiędzy moje nogi, a ja mam ochotę zapaść się pod ziemię i nigdy stamtąd nie wychodzić. On właśnie widzi mnie całą, nagą, z rozchylonymi nogami i napawa się moją krzywdą.
Zaczynam piszczeć, kiedy jego ręka dotyka mojej kobiecości i zaczyna jeździć po wewnętrznej stronie ud. Zaczynam wierzgać, i próbuję wyrwać się od jego, obrzydliwego dotyku. Facet nie zwraca na to szczególnej uwagi, łapie za moje udo, następnie wraca do mojej kobiecości, boleśnie ją dotykając...
***
- Ej! - słyszę krzyk i czuję czyjeś ręce na moich policzkach oraz ucisk na udach. Po chwili oszołomienia orientuję się, że to Harry.
Otwieram oczy, co przychodzi mi z trudnością, bo są całe zalane łzami, jego kciuki przecierają moje, mokre policzki. Gdy spoglądam w jego przestraszone, zielone oczy, kolejne łzy zaczynają wylatywać z moich oczu, a chłopak obejmuje mnie swoimi, silnymi ramionami i podciąga mnie tak, że siedzę na jego kolanach. Oplatam rękami jego szyję i chowam głowę w jego umięśnione, nagie ramie. Czuję jak duża ręka zaczyna gładzić moje plecy, a druga jeszcze bardziej przyciska mnie do swojego ciała.
Dlaczego akurat teraz pojawił się ten, cholerny sen? Od dwóch dni nie śniło mi się to... okropieństwo i myślałam, że to było jedno razowe, a tymczasem wypłakuję się w ramię Harry'ego po tym, strasznym koszmarze. Tak strasznie mi wstyd za to, że musiał na to patrzeć.
Najpierw Louis, teraz Harry. Takiego pecha mogę mieć tylko ja.
Jestem też przerażona, bo ten sen był okropny, dalsza część tego, co przyśniło mi się wcześniej, dalsza część tego, cholernego zdarzenia, którego nie mogę wymazać z mojej pamięci.
Nienawidzę tego.
Harry, przytulając mnie i głaszcząc po plecach, daje mi naprawdę duże wsparcie i jestem mu za to wdzięczna, bo tego właśnie teraz, bardzo potrzebuję.
- Przepraszam. - mówię, kiedy się uspokajam, co zajmuje kilka minut.
- Nie masz za co. - szepcze i wtula głowę w moje włosy
- Obudziłam cię? - przygryzam wargę.
- To nic. - mówi cicho. - Chcesz się położyć? - pyta.
Kiwam twierdząco głową.
Chłopak delikatnie podnosi moje ciało z swoich kolan, kładzie się na plecach, następnie ciągnie mnie, żebym mogła się położyć. Kładę głowę na jego klatce piersiowej, czego chyba się nie spodziewał. Ale najwyraźniej mu to nie przeszkadza, bo obejmuje moje plecy i kładzie brodę na czubku mojej głowy.
- Harry. - szepczę. - Przytul mnie. - po moich słowach, jego ramiona mocno zaciskają się na moim ciele, a jego głowa mocniej opiera się o moją.
Potrzebuję teraz jego bliskości, potrzebuję jego, silnych ramion oplecionych wokół mojego ciała, potrzebuję jego, ciepłego oddechu na mojej skórze. Chcę, żeby TO odeszło, żebym o tym zapomniała.
Moja ręka ląduje na jego umięśnionym brzuchu, którego mięśnie napinają się pod wpływem mojego dotyku. Nieco spanikowana, odsuwam dłoń od jego skóry, lecz Harry za nią łapie i z powrotem kładzie na swoim brzuchu.
Jestem nieco zaskoczona jego gestem, ale nie przeszkadza mi on.
- Czy te sny... - nie dokańcza i nie musi, bo doskonale wiem o co mu chodzi. Czuję jak jego palce muskają mój kark. Przez moje ciało przechodzą przyjemne dreszcze, chłopak chyba to zauważa, bo zaczyna jeździć po tym miejscu.
- Tak. - mówię słabo. - Nie rozmawiajmy o tym. - szepczę. Harry zaczyna gładzić moje włosy, które są jeszcze nieco wilgotne.
- Wiem. - odpowiada cicho i z gładzenia moich, ciemnych fal, przechodzi do muskania palcami moich pleców.
Chętnie zamknęłabym oczy i odpłynęła, ale co jeżeli TO znowu mi się przyśni? Nie chcę kolejny raz tego przechodzić.
- Nie myśl już o tym. - Harry bardzo delikatnie gładzi moje plecy swoją, wielką dłonią. - Postaraj się zasnąć. - szepcze do mojego ucha, a ja niepewnie zamykam moje, zmęczone i podpuchnięte powieki zatracając się w jego dotyku, który jest taki przyjemny i odprężający. Nigdy wcześniej nie zaznałam takiego uczucia, bo jeszcze nikt, nigdy nie dotykał mnie w taki sposób, jak on. Dotyk Harry'ego jest zupełnie inny, niż tamten, który miałam okazję poznać kilka lat temu. Przez ten moje ciało drży z przyjemności, a przez tamten, drżałam z przerażenia i bólu. Ten jest miły, delikatny, a tamten natarczywy, bolesny, o czym chcę jak najszybciej zapomnieć.
Jego ręka zastyga na środku moich pleców, jeżdżąc w jednym miejscu kciukiem.
Mija dosłownie chwila zanim zasypiam, w silnych ramionach Harry'ego, w których czuję się tak bezpiecznie, jak nigdy dotąd.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
Jak obiecałam, tak wstawiam. ;) Mam nadzieję, że podoba wam się tak, jak poprzedni, :D <333 Bardzo się cieszę, że 23 tak bardzo przypadł do gustu, to było miłe zaskoczenie, nie spodziewałam się tego. :))))) Dziękuję za takie miłe komentarze, to mnie naprawdę motywuje. <3333
Mam jeszcze pytanie. Jak trafiłyście na mojego bloga, bo skoro to czytacie, to musiałyście jakoś go odkryć. :)
Do następnego kochane <333333 Uwielbiam was. :***
Jak obiecałam, tak wstawiam. ;) Mam nadzieję, że podoba wam się tak, jak poprzedni, :D <333 Bardzo się cieszę, że 23 tak bardzo przypadł do gustu, to było miłe zaskoczenie, nie spodziewałam się tego. :))))) Dziękuję za takie miłe komentarze, to mnie naprawdę motywuje. <3333
Mam jeszcze pytanie. Jak trafiłyście na mojego bloga, bo skoro to czytacie, to musiałyście jakoś go odkryć. :)
Do następnego kochane <333333 Uwielbiam was. :***
Dodawaj jak najszybciej ❤ fantastyczny ❤
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńW skrócie: brak mi słów! :o Genialne! Cudowne! Uwielbiam <33333 <333 Myślałam, że bardziej tego opowiadania już nie moge polubić ..a tu szok.. z rozdziału na rozdział coraz bardziej sie w tym zakochuje <3333 <333333 Jesteś wspaniała dziewczyno :* Taki Harry to najlepszy, cudowny Harry :3 Biedna Aga :/ Nadal mam nadzieje, że Louis jej wybaczy i zrozumie oraz że chociaż spróbuje polubić Hazze ;) Iii.. hmm.. co ja jeszcze? A odpowiadając na twoje pytanie to nie potrafie sobie przypomnieć skąd mam linka do tego bloga :o Teraz nie da mi to spokoju i będę nad tym myśleć :P Ale nie ważne skąd mam tego linka i tak kocham to opowiadanie :D Jak zwykle sie rozpisałam eh.. Czekam na next'a z niecierpliwością jak zawsze :3 :* Życze dużo weny ;) Licze, że szybko dodasz nowy :D Iii.. po raz tysięczny kocham, uwielbiam <3333 <333333 <333 <33333
OdpowiedzUsuńDziękuję i cieszę się, że aż tak się podoba :) <33
UsuńZajebisty!!! Licze że w poniedziałek będzie jeszcze lepszy choć to chyba jest już niemożliwe lepiej napisać!!!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że ci się spodobało <333
UsuńJa doskonale pamiętam jak spotkałam twojego bloga, a raczej nie spotkałam go sama tylko jakaś dziewczyna na pewnej stronie mi go poleciła niestety zapomniałam jej imię. Rozdział jeden z moich ulubionych. Harry okazał się cudownym i czułym na co czekałam. Szkoda mi Agi. Rozdział cudowny, najwspanialszy. Jesteś po prostu GENIUSZEM. Nie sądziłam że mogę aż tak polubić ten blog, a jednak. Jestem w nim zakochana. Życzę weny kochana <<<<<<<<3 <333333333 <<<<<<<<3 <333333333333333333333
OdpowiedzUsuńDziękuję <333
Usuń