28.06.2015

Rozdział 4

                                                         *Oczami Agaty*

Budzę się, czując potworny ból w nodze. Ostrożnie wstaję z łóżka uważając na moje udo i idę po komórkę żeby zobaczyć, która godzina. 08.07.
Podchodzę do szafy i wyciągam z niej czarne rurki i, o wiele za dużą czarną, niezapinaną bluzę z białym napisem i białymi sznurkami. Włosy tylko wyczesuję i zostawiam rozpuszczone, oraz robię jeszcze cienkie, czarne kreski eyelinerem tuż przy górnej linii rzęs, maluję rzęsy i schodzę na dół.
Nienawidzę chodzić bez makijażu nawet w własnym domu, tak już mam od kiedy zaczęłam się malować. Czyli od wtedy kiedy, skończyłam 14 lat. Sama nie wiem dlaczego tak mam.
Podchodzę do kuchennego blatu, wyjmuję szklankę z szafki i nalewam trochę wody. Za jednym zamachem wypijam całą zawartość naczynia, następnie idę do salonu. Biorę koc z kanapy, szczelnie się nim otulam i wychodzę na zewnątrz. Na dworze jest zimno, dobrze, że mam na sobie ciepłe ubrania.
Tutaj jest naprawdę bardzo ładnie, są kamienne ścieżki i drewniane krzesła ze stołem oraz ławkami, poustawianymi wokół niego. Podchodzę do jednej z nich i siadam na drewnianych deskach, podkulając kolana do torsu i kładę na nich brodę.
Moimi myślami nadal pomiata ten chłopak, na którego wczoraj wpadłam. Ta jego tajemniczość, a jednocześnie brak emocji w oczach, jego mroczna, spowita w czarne ubrania sylwetka, silna, pewna siebie postura. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak tajemniczej i intrygującej osoby. Zdziwił mnie także fakt, że nie mogłam oderwać wzroku od jego twarzy, kiedy patrzyliśmy sobie w oczy z jakiegoś niewyjaśnionego powodu. To była takie dziwna, a zarazem intrygująca sytuacja , chociaż nie chciałabym przeżywać tego jeszcze raz.
Syczę, kiedy czuję silne ukłucie na moim udzie. Ta cholerna noga boli mnie coraz bardziej, ale za żadne skarby nie pójdę z nią do lekarza. Od kiedy pamiętam nie lubiłam chodzić do lekarza i starałam się unikać wszelkich konsultacji. Chodziłam wtedy, kiedy koniecznie musiałam.
Ciekawe co Matt ma zamiar zrobić w związku z Paulą? Wiem, że jest dosyć zdeterminowany. Po części rozumiem go i jego postępowanie, bo też kiedyś miałam i po części mam dosyć niską samoocenę i też jestem dosyć nieśmiała. Szczerze mówiąc, współczuję mu, bo wiem co on przechodzi. Ale też trzymam za niego, z całej siły kciuki.
Pamiętam, że jak byłam młodsza, zawsze jak miałam doła, lub naszło mi na wytykanie moich kompleksów, podchodziłam do lustra i mówiłam sobie w myślach co mi się we mnie podoba albo co widzę patrząc na swoje odbicie. Zawsze mi to pomagało i stwierdziłam, że pomoże też sytuacji Matt'a. Bardzo się cieszę, że coś mu to dało.
Najbardziej zdziwiło mnie to, że na pierwszy, rzut oka, po Matt'cie w cale nie widać, że jest tak wrażliwy i, że bierze wszystko za bardzo do siebie. Po tym co mu powiedziałam przy lustrze, on się po prostu popłakał jak małe dziecko. Nie powiem, zszokowało mnie to nieco, ponieważ nigdy bym się nie spodziewała, że trafię na tak wrażliwego, dorosłego już chłopaka. A jednak. Mam taką nadzieję, że pomiędzy nim, a Paulą coś rozkwitnie, bo to naprawdę świetny chłopak jak dla mojej przyjaciółki. Paula często opowiadała mi jak uwielbia przystojnych wrażliwców, z ,,tym czymś''. Matt jeszcze bardziej przekonał mnie do siebie, kiedy pokazał, że zna Paulę tylko, niecałe dwa dni, to chce się do niej zbliżyć i w pewnym stopniu zależy mu na niej.
Zaczyna robić mi się strasznie zimno, więc wstaję z ławki i wchodzę prosto do domu, zamykając za sobą szklane drzwi. Odkładam koc z powrotem na kanapę, prędzej go składając i idę do kuchni. Robię sobie kawę i siadam przy blacie na białym taborecie. Po chwili słyszę jak ktoś wchodzi do kuchni.
- Hej - mówi Paula zaspanym głosem i się do mnie uśmiecha, a następnie wlewa sobie wody do szklanki, następnie rozchyla ramiona, żebym podeszła i się do niej przytuliła. Wywracam oczami, schodzę z taboretu i obejmuję jej plecy, lecz po chwili odrywamy się z uścisku, a dziewczyna lekko się do mnie uśmiecha
Paula rano jest nie do poznania, ma strasznie zaspane oczy, jest niepomalowana, a jej blond włosy są całe poplątane. Ale i tak to nadal moja, śliczna, najlepsza przyjaciółka.
- Dobrze ci się spało? - upija łyk wody, w tym samym czasie, kiedy wdrapuję się z powrotem na taboret.
- Nawet bardzo. - upijam łyk gorzkiej, gorącej kawy. - A tobie?
- Też dobrze spałam. - wzrusza ramionami. - Idziesz ze mną i Matt'em dzisiaj na imprezę? Podobno jest gdzieś niedaleko, Matt mi wczoraj powiedział, że tam są zawsze najlepsze imprezy i, że można się tam świetnie bawić. To chyba dom jakiegoś bractwa. - mówi z nadzieją w głosie. Dobrze wie, że nienawidzę imprez. Od kiedy pamiętam, zawsze kiedy szła na imprezę, za wszelką cenę, próbowała mnie też wyciągnąć, ale nigdy się nie zgodziłam. Po prostu miałam swoje powody.
Ostatni raz na imprezie byłam kilka lat temu. I to była moja pierwsza i ostatnia impreza na jaką kiedykolwiek poszłam. Na bal maturalnym nie poszłam, bo po pierwsze nie bawiła bym się tam dobrze, po drugie nikt mnie nie zaprosił, po trzecie nie moje klimaty i nienawidzę ich. Wolę zostać w domu i pooglądać jakieś filmy, albo coś narysować. Ogólnie, wolę robić cokolwiek, żeby tylko nie iść na imprezę
- Poszłabym ale nie mam się w co ubrać. Wiesz jak wygląda moja garderoba. Same swetry, bluzy i czarne rurki. - wymyślam słabą wymówkę.
- A co to za problem? Pójdziemy na jakieś zakupy najlepiej zaraz. - uśmiecha się pokazując szereg swoich, białych jak śnieg zębów.
- Paula. Byłyśmy na zakupach przed wyjazdem. Poza tym jest dopiero dziewiąta. - kolejna słaba wymówka.
- I co z tego? Na zakupy można iść zawsze. - dopija wodę do reszty. - Chodź na górę. - spycha mnie z taboretu i ciągnie mnie za nadgarstek wprost na górę. I mimo mojego marudzenia wpycha mnie do pokoju i zamyka drzwi. Chyba nie mam wyboru muszę iść na te, głupie zakupy. Podchodzę do szafy i zaczynam szukać czegoś, odpowiedniego. Wybieram zwykłą, czarną koszulkę, czarne rurki, czerwoną koszulę w kratę i moje ulubione, czarne Conversy. Szybko się ubieram, poprawiam rzęsy i wyczesuje moje falowane włosy. Następie wychodzę z pokoju i schodzę na dół. Pauli jeszcze nie ma, co mnie wcale nie dziwi, więc idę do kuchni i dopijam moją zimną już kawę. W sumie, nie przeszkadza mi to, ponieważ lubię równie zimną jak i ciepłą.
Gdy wychodzę z kuchni, Paula akurat schodzi po schodach. Jak zwykle wygląda perfekcyjnie. Ma na sobie jasno-niebieską koszulę wciągniętą w bordową spódniczkę sięgającą jej do połowy ud. Na nogach ma czarne rajstopy i czarne botki do kostki. Włosy ma rozpuszczone, a rzęsy lekko pomalowane.
- Zadzwonię po Matt'a. - wyciąga telefon z najgłębszych odmętów swojej, wielkiej, czarnej torebki, a następnie przykłada go do ucha. - Hej Matt. - mówi. - Masz czas? - blondyn coś odpowiada, ale nie jestem wstanie tego usłyszeć. - To świetnie! Przyjedziesz po nas? Chcemy iść z Agą na jakieś drobne zakupy. - mówi cała w skowronkach.
Taa ,,drobne''. Śmieję się w duchu
- Ok dziękuję, jesteś kochany. To do zobaczenia. - mówi i się rozłącza.
- Kiedy będzie? - opieram się plecami o ścianę.
- Mówił, że jest nie daleko. - szeroko się uśmiecha, sama do siebie.
- Podoba ci się co nie? - wycedzam po chwili. Wiem, że Matt też przypadł jej do gustu. Doskonale pamiętam jak nie mogła wydusić z siebie słowa, a już nie wspomnę o niemożności oderwania od niego wzroku.
- Co? - wydaje z siebie pisk, udając że nie rozumie o co mi chodzi.
- Oj, przestań. Wiem, że Matt ci się spodobał. - Paula się rumieni.
- Aż tak to widać? - kiwam głową, a dziewczyna rumieni się jeszcze bardziej. - Jest totalnie w moim typie Przystojny, nieśmiały. Uwielbiam takich chłopaków. - mówi i szeroko się uśmiecha, a ja odwzajemniam gest.
- Wiem o tym. - mówię. - Pasowalibyście do siebie. - dodaję po chwili.
- Też tak uważam. - odpowiada z entuzjazmem.
W korytarzu rozlega się dzwonek. Paula zrywa się z miejsca i podbiega do drzwi, a gdy zauważa zmieszanego blondyna z rękami w kieszeniach, rzuca mu się na szyję. Matt na samym początku jest w szoku gestem Pauli, ale po chwili wyciąga ręce z kieszeni i mocno przytula dziewczynę wtulając głowę w jej szyję. Widać, że na to czekał. Wyglądają razem uroczo. Paula jest taka drobna, sięga mu trochę za ramię, z resztą ja niewiele dalej, bo mam podobny wzrost do niej. Albo my jesteśmy takie niskie, albo to faceci tutaj są tacy wysocy.
Gdy odrywają się z uścisku, szeroko się do siebie uśmiechają, cali zarumienieni. Matt podchodzi do mnie i też lekko przytula, co mnie trochę dziwi, ale to bardzo miłe z jego strony. Podchodzę do wieszaka i ściągam z niego płaszcz, szalik i czapkę. Ubieram się szybko, następnie wychodzę na zewnątrz, a za mną podążają Paula i Matt. Wsiadamy do samochodu i zapinamy pasy, po chwili chłopak odpala silnik i zjeżdża z pojazdu.
- Na pewno masz czas? - Paula spogląda na Matta.
- Tak. Mam wolne i jutro też. - delikatnie uśmiecha się w stronę dziewczyny. - Szefem jest mój wujek. Wolne mogę sobie zrobić zawsze. - Paula kiwa głową na znak, że rozumie. - Więc idziecie na zakupy? - Matt spogląda na mnie w lusterku i lekko się uśmiecha, co odwzajemniam. - Mogę iść z wami? Wiecie, bo nie mam co rob...
- Jasne, że możesz. - przerywa mu Paula, posyłając w jego stronę zniewalający uśmiech.
- Ja też się zgadzam. - mówię i uśmiecham się w stronę Pauli, która posyła mi wdzięczne spojrzenie.
Chwile później jesteśmy na miejscu, jest to, to samo centrum handlowe, w którym byliśmy wczoraj, a jego rozmiary nadal naskakują mnie swoją potęgą. Wychodzimy z samochodu i idziemy w stronę ogromnego budynku. Matt, tak jak wczoraj, wyciąga swoje ramie w stronę Pauliny, żeby się go złapała. Dziewczyna szeroko się uśmiecha i lekko rumieni, lecz po chwili oplata swoją dłoń wokół jego, odzianego w kurtkę bicepsa, z czego Matt wydaje się być zadowolony.
To niesamowite, że Matt pała dzisiaj taką śmiałością i pewnością siebie. To zupełnie inny człowiek, od tego, poznanego na lotnisku taksówkarza. Muszę przyznać, to naprawdę słodkie i urocze z jego strony, że stara się powoli zbliżać do Pauliny. Widzę, że mu na tym zależy, i ciekawi mnie czy coś z tego wyjdzie. Jeśli nie to mogę mu trochę w tym pomóc.
Gdy jesteśmy w środku, od razu kierujemy się na ruchome schody, które prowadzą na górę do piętra z wieloma sklepami odzieżowymi. Przez chwilę zapomniałam dlaczego w ogóle tutaj przyszliśmy, ale olśniło mnie, że cel naszej podróży to niestety zakupy.
Staję na jednym z schodków, a za mną Paula z Matt'em. Odwracam głowę w ich stronę w celu spytania się gdzie najpierw idziemy, lecz moją uwagę przykuwa zakapturzona postać w czarnej, grubej bluzie, płaszczu i czarnych, dopasowanych rurkach, która właśnie wchodzi na ruchome schody tuż za nami. Lekko spanikowana spoglądam na moją przyjaciółkę, która właśnie pochłonięta jest rozmową z Matt'em, następnie odwracam głowę. Mam nadzieję, że to tylko zwykły koleś, który idzie kupić sobie nowe spodnie, a nie jakiś psychopata, który chce, nie daj Boże nam coś zrobić. Postaram się nie panikować i nie mówić im tego, nie chcę ich niepotrzebnie niepokoić.
Kiedy jesteśmy na górze, kierujemy się do jakiegoś sklepu, który jakieś dziesięć metrów od schodów. Oglądam się za siebie w poszukiwaniu tajemniczej postaci, lecz nigdzie jej nie zauważam. W tym momencie mój niepokój całkowicie znika. Czyli jednak ta, cała panika była wybrykiem mojej paranoi.
Wchodzimy do sklepu i zaczynam szukać czegoś co wpadnie mi w oko i jednocześnie nada się ewentualnie na imprezę, na którą nadal nie wierzę, że idę. Nie podoba mi się pomysł z tą domówkę, ale może nie będzie aż tak źle jak m się wydaje. Muszę wreszcie się przemóc i gdzieś wyjść, zaszaleć, w końcu po to tu przyjechałam, żeby zmienić coś w swoim życiu.
- Aga chodź tutaj! - krzyczy Paula z drugiego końca sklepu. Szybko idę w jej kierunku.
- Co? - podchodzę do mojej przyjaciółki.
- Zobacz. - pokazuje mi czarną, strasznie przejrzystą koszulę z rękawem do łokci, dwoma kieszeniami z przodu i kołnierzykiem.
- Oszalałaś?! Przecież wszystko będzie mi prześwitywać.
- Ubierzesz pod to jedną z swoich czarnych koszulek, na przykład taką jaką masz teraz na sobie. - podaje mi koszule. - Przymierz. - mówi i wskazuje na przymierzalnie.
Kierując się w jej stronę znowu zauważam tego faceta, którego widziałam na schodach. Siedzi przy jednym z stolików i patrzy przed siebie. W pewnym momencie spogląda na mnie i kiedy nasze spojrzenia się spotykają od razu go rozpoznaję. Jest to ten sam chłopak, którego spotkałam wczoraj w sklepie. Z wrażenia, bluzka wypada mi z ręki, a kiedy schylam się, żeby ją podnieść i spoglądam w miejsce, gdzie znajdował się chłopak, jego już tam nie ma. Przerażona powoli kieruję się do przymierzalni.
Co jeśli on mnie śledzi, i być może chce mi coś zrobić? Nie wiem co mam robić w takiej sytuacji,ale wiem, że powinnam trzymać się blisko Matt'a i Pauli w razie czego. Muszę mieć teraz oczy dookoła głowy i starać się nie panikować.
Wchodzę do małego pomieszczenia i zamykam drzwiczki. Rozbieram swoją kraciastą koszulę i odwieszam na wieszak. Dobrze, że dzisiaj ubrałam tą czarną koszulkę, bo nie muszę jej rozbierać. Nie cierpię rozbierać się w miejscach publicznych. Nakładam na siebie czarny, prześwitujący materiał i przeglądam się w lustrze, które znajduje się w przymierzalni. Wyglądam nawet nieźle, podoba mi się.
- Już? - słyszę głos mojej przyjaciółki dochodzący zza drzwi.
- Tak. - wychodzę z ciasnego pomieszczenia i staję przed moją przyjaciółką
- Wyglądasz świetnie! - piszczy Paula - Teraz szybko idź się przebrać, bo chcę kupić sobie jeszcze parę rzeczy. - mówi i pcha mnie z powrotem do przebieralni, gdzie szybko się przebieram i z niej wychodzę.
Kierując się do kasy rozglądam się za tajemniczym chłopakiem lecz całe szczęście nigdzie go nie zauważam, ale mój niepokój i tak nie znika.
Płacę za ubranie, które nie było wcale takie drogie, następnie wychodzę ze sklepu gdzie czeka na mnie moja przyjaciółka z Matt'em i dwoma torbami w ręku. Czy jej kiedykolwiek znudzi się kupowanie ubrań? Tak, też sądzę, że to nie możliwe.
Paula kieruje nas do jakiegoś sklepu z damską bielizną, wchodzimy do niego, a dziewczyna od razu podchodzi do wieszaków z majtkami i bierze trzy pary czarnych, koronkowych, seksownych fig. Matt próbuje ukryć rumieńce, które pojawiły się na jego policzkach, jest strasznie skrępowany. Ja widząc jego minę zaczynam się śmiać, a on posyła mi piorunujące spojrzenie, przez, które się opanowuje. Paula podchodzi do wieszaków z biustonoszami i wybiera czarny, koronkowy i bardzo seksowny stanik. Matt jeszcze bardziej się rumieni, a Paula nie jest ani trochę skrępowana, przynajmniej nie widać tego po niej, co mnie bardzo dziwi. Ja wstydziłabym się kupować seksowną bieliznę przy chłopaku, którego znam raptem trzy dni.
Kiedy Paula idzie zapłacić za rzeczy idę z Matt'em usiąść na jednej z ławek, które znajdują się tuż przed sklepem
- Dlaczego się tak skrępowałeś Matt? - pytam doskonale znając odpowiedź, ale chcę się z nim trochę podroczyć.
- Widziałaś co ona kupiła za bieliznę? - kiwam głową na znak, że widziałam - Właśnie dlatego. - mówi i głęboko wdycha powietrze, następnie głośno je wypuszcza.
- Nie podniecaj się tak. Jeszcze ktoś zauważy. - zaczynam się śmiać. Matt jest już tak czerwony, że mam wrażenie jakby oblał się czerwoną farbą.
- Odczep się. - chłopak wstaję z miejsca i idzie do Pauli, która właśnie stoi w kolejce przy kasie. Z szerokim uśmiechem na twarzy rozglądam się dookoła, i gdy zauważam tajemniczego chłopaka mój uśmiech momentalnie znika. Chłopak stoi podparty o ścianę jakieś piętnaście metrów ode mnie i wpatruje mi się w oczy, ma tak przenikające spojrzenie, że gdybym nie siedziała, ugięły by się pode mną kolana i upadłabym na ziemię.
Nieznajomy nie sprawia wrażenia jakby chciał mi coś zrobić, wygląda bardziej jakby był zaciekawiony moją osobą. Patrzymy tak na siebie dłuższą chwilę, kiedy naglę widzę czyjąś sylwetkę przed swoją twarzą, a dokładnie sylwetkę Pauli. Spoglądam w górę i widzę uśmiechniętą twarz mojej przyjaciółki.
- Idziemy na kawę i coś zjeść, idziesz z nami? - mówi i kieruje się do kawiarni, która jest nieopodal miejsca, w którym siedzę.
Gdy wstaję, spoglądam w miejsce gdzie stał chłopak, lecz już go tam nie ma, jeszcze przed chwilą tam stał. Jak on może tak znikać? To jest przerażające.
Lekko spanikowana idę za Paulą i Matt'em, siadamy do stolika, bierzemy Menu do rąk i zastanawiamy się na co mamy ochotę. Po dobrych pięciu minutach wybieram naleśniki z lodami, bitą śmietaną i czekoladą oraz średnią kawę z cynamonem. Chwile potem przychodzi kelnerka i składamy zamówienia, w sumie nie powinniśmy czekać za długo, bo nie ma tutaj tłoku. Podczas czekania na zamówienie rozglądam się w poszukiwaniu chłopaka, lecz nigdzie go nie ma. Nie wiem czy to dobrze czy źle.
Kiedy jedzenie przychodzi, od razu biorę metalowy widelec i zatapiam go w jednym z naleśników, następnie odkrajam kawałek nożem i wkładam go do buzi. Uwielbiam naleśniki, kojarzą mi się z dzieciństwem, bo zawsze jak przyjeżdżałam do babci w weekend'y robiła mi naleśniki z dżemem truskawkowym, który sama robiła, posypką i bitą śmietaną. To były najlepsze naleśniki jakie w życiu jadłam. Te, które właśnie jem, nawet nie stoją obok tego smaku z przed kilkunastu lat. Chciałabym wrócić do tamtych czasów.
Kiedy kończymy jeść, wychodzimy z kawiarni i kierujemy się na ruchome schody. Zjeżdżamy na dół i idziemy do wyjścia.
Gdy jesteśmy przy samochodzie, Matt otwiera bagażnik gdzie wkładamy zakupy, następnie wsiadamy do pojazdu, Paula oczywiście z przodu. Po chwili ruszamy.
W trakcie powrotu do mieszkania, cały czas myślę o tym, nieznajomym chłopaku. Czego on ode mnie chciał? Dlaczego się tak na mnie patrzył? Dlaczego mnie śledził? Nie chodzi już o fakt, że koleś mnie przeraża, ale też dziwi mnie to jak cholera i kompletnie nie rozumiem jego postępowania. Jeśli następnym razem gdzieś go spotkam obserwującego mnie, po prostu spytam się o co mu chodzi, bo nie daje mi to spokoju.
- Agata! - słyszę głos Pauli. Spoglądam na nią i widzę jej nieco wkurzoną twarz.
- Tak?
- Pytałam się czy Matt może u nas przesiedzieć resztę dnia. On też jedzie na tą imprezę więc pojedziemy razem. - spoglądam na lusterko. Matt patrzy na mnie z nadzieją w oczach.
- Jasne, że może. - szeroko się do niej uśmiecham. - O której w ogóle ta impreza?
- Dziękuję. I idziemy tam na 18. - uśmiecha się i odwraca z powrotem przodem do szyby, następnie zaczyna rozmawiać z Matt'em.

                                                                ***

Pięć minut później jesteśmy pod naszym mieszkaniem i wychodzimy z samochodu, następnie wyjmujemy torby z bagażnika i idziemy do domu. W środku rozbieramy się i odwieszamy wszystko na wieszaki, następnie idę wraz z swoją, małą torebką na górę, a Matt i Paula do kuchni.
Gdy jestem u siebie w pokoju wyciągam koszulę w torby i odwieszam na wieszaku, następnie podchodzę do szafy z ubraniami i otwieram ją. Myślę, jakie spodnie mogę ubrać do takiej koszuli, przecież ja mam praktycznie same, czarne rurki,z wyjątkiem kilku par legginsów i getrów, które są oczywiście czarne. Zaczynam szperać w stosie czarnych spodni, kiedy nagle na samym spodzie zauważam moje ciemno-niebieskie jeans'y, które też są rurkami. Wyciągam je i zaczynam oglądać z wszystkich stron. Myślę, że będą w porządku. Dawno nie chodziłam w innych spodniach niż czarne, te jeans'y akurat kupiła mi moja siostra na gwiazdkę, ale jeszcze nigdy ich nie ubrałam. W szafie znajduję jeszcze czarną koszulkę taką jak mam teraz na sobie, następnie odwieszam je na krzesło. Cały czas nie wiem czy ta impreza to najlepszy pomysł. Raz byłam na jednej i skończyło się to wręcz... tragicznie. Ale może ta będzie w porządku, potańczę, wypiję drinka, może poznam kogoś. Muszę się w końcu przemóc. Poza tym nie chcę zawieść Pauli, przecież tak się cieszyła, że jadę. Chyba jednak lepiej będzie jeśli tam pójdę.
Postanawiam, że narysuję to co wczoraj miałam zamiar, czyli nieznajomego chłopaka, na którego wpadłam w sklepie, i który dzisiaj dziwnie mnie obserwował. Podchodzę do okna i biorę z parapetu kartki i ołówek, następnie siadam na łóżku z skrzyżowanymi nogami i zaczynam kreślić cienkie kreski na białej kartce.

                                                                 ***

Trzy godziny później rysunek jest skończony. Nie powiem, ale jestem z siebie naprawdę dumna, bo chłopak, którego narysowałam naprawdę jest bardzo podobny do nieznajomego. Narysowałam go od pasa w górę. Chłopak podpiera się ramieniem o ścianę z rękami w kieszeni i ma kaptur na głowie. Jest ubrany w to co miał dzisiaj na sobie, a w jego oczach brak emocji.
Schodzę z łóżka z rysunkiem w ręku, podchodzę do swojej szuflady i wyciągam z niej brązową, skórzaną teczkę. Otwieram ją i chowam rysunek do środka. Podchodzę do mojej szafki nocnej i biorę z niej mój telefon w celu sprawdzenia, która jest godzina. 16.48. Myślę, że powinnam się już zacząć przygotowywać.
Szybko idę do łazienki, gdzie biorę 10 minutowy prysznic, suszę włosy i starannie je wyczesuję, następnie idę do pokoju i ubieram na siebie koszulę, koszulkę, jeans'y i moje, kochane, czarne convers'y. Staję przed lustrem, mocno maluję sobie rzęsy, że są maksymalnie wydłużone i pogrubione, potem robię kredką do oczu, cienkie kreski pod oczami. Przeglądam się w lustrze i jestem bardzo zadowolona swoim odbiciem. Jeans'y idealnie przylegają do mojego ciała, nawet zbyt idealnie, ale to w końcu impreza. Schodzę na dół całkiem gotowa. Szczerze mówiąc, trochę się denerwuję tą imprezą. Co jeśli ta skończy się jeszcze gorzej niż tamta przed laty? Nie! Muszę odrzucić te myśli daleko w kąt. To nie może się tak skończyć kolejny raz, przynajmniej mam taką, ogromną nadzieję, że się tak nie skończy.
Chwilę później widzę Paulę i Matt'a schodzących razem ze schodów. Wyglądają razem cudownie, tak jakby byli parą już przez dłuższy czas. Paula ma na sobie czarne rajstopy, granatową, cekinową sukienkę bez ramiączek, sięgającą jej do połowy ud i naprawdę wysokie, czarne, zamszowe szpilki. Włosy ma wyprostowane i rozpuszczone, a na jej powiekach w samych kącikach oczu widać delikatnie brązowy cień. Wygląda bardzo seksownie. Paula lubi ubierać się na takie okazje w wyzywające ubrania i wysokie szpilki. Matt za to ma na sobie czarne rurki, biały podkoszulek na krótki rękaw, przez, który delikatnie odznaczają się jego mięśnie. Na koszulkę założoną ma czarną, skórzaną kurtkę, w której muszę przyznać wygląda naprawdę super. Na nogach ma białe trampki. Chyba przywiózł te ubrania ze sobą, bo na zakupach ubrany był zupełnie inaczej.
- Jak wyglądam? - Paula staję przed schodami i przybiera pozę jakby pozowała do jakiegoś zdjęcia.
- Świet...
- Perfekcyjnie. - przerywa mi Matt. Paula spogląda na niego wyraźnie zdziwiona jego słowami, ale po chwili szeroko się do niego uśmiecha.
- Dziękuję. - mówi, następnie łapie go za rękę i ciągnie w stronę korytarza, a ja podążam za nimi, kręcąc głową, uśmiechając się sama do siebie.
Gdy jesteśmy w korytarzu moi przyjaciele ubierają kurtki, a ja płaszcz i wychodzimy z domu. Wsiadamy do samochodu już któryś raz tego dnia i ruszamy.

                                                               ***

Pięć minut później jesteśmy na miejscu. Już z auta słychać dudnienie muzyki i śmiechy ludzi. Wychodzimy z samochodu i kierujemy się do domu, w którym właśnie odbywa się impreza.
Gdy stoimy pod ciemnymi drzwiami Paula łapie za klamkę i otwiera drzwi następnie wchodzimy do środka.*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
W następnym będzie się działo. :))))

2 komentarze:

  1. Ejejje dobrze jest dawaj nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet Paula się pojawia miło :) Podziwiam za umiejętności pisania genialnie Ci to wychodzi i że Ci się chce tyle pisać widać że robisz to bo lubisz :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli przeczytałaś/łeś, skomentuj, to dla ciebie chwila,dla mnie motywacja oraz wena do pisania następnych rozdziałów. Z góry dziękuję. <333 ;)