25.01.2016

Rozdział 25

                                                      *Oczami Agaty*

Budzę się i otwieram moje, leniwe powieki. Od razu w moje nozdrza uderza bardzo intensywny zapach naleśników i masła orzechowego.
Siadam na łóżku i spoglądam na puste miejsce obok mnie, przypominam sobie, że Harry został na noc. Teraz pewnie robi śniadanie.
Przypominam też sobie co stało się w środku nocy. Ten, cholerny sen i zaśnięcie w ramionach Harry'ego.
Opadam z powrotem na poduszkę.
Sposób w jaki on mnie przytulał... miałam wrażenie jakby chciał to, wszystko ode mnie zabrać, ten cały ból, wszystkie, złe wspomnienia i... pomogło, to mi naprawdę pomogło. Jestem mu bardzo wdzięczna, że okazał mi tyle czułości i wsparcia.
Wstaję z łóżka i podchodzę do szafy. Tradycyjnie wyjmuję z niej czarne rurki, luźną koszulkę, wyciągam jeszcze z szuflady skarpetki.
- Zrobiłem śniadanie. - słyszę głos Harry'ego. - Będziesz jadła? - odwracam głowę w stronę drzwi i widzę jego, wysoką sylwetkę, opierającą się o ich framugę. Nadal jest w samych bokserkach.
Czasem zadziwia mnie to, że on ani trochę nie krępuje się chodzić przy mnie w samej bieliźnie. Wiem, że Harry nie należy do tych wstydliwych, ale ja zapewne spaliłabym się z upokorzenia.
- Tak, ale najpierw chcę się ubrać. - lekko się do  niego uśmiecham. Idę w stronę wyjścia z mojego pokoju i chcę minąć go w drzwiach, lecz jego ręka ląduje na moim nadgarstku.
- Wszystko w porządku? - spoglądam na niego. Harry uważnie ilustruje moje oczy, jakby chciał wyszukać czegoś, co mogłoby go zaniepokoić.
- Tak. - mówię z przekonaniem. Chłopak jeszcze przez chwile wpatruje się w moje oczy, zanim puszcza mój nadgarstek.
Udaję się do łazienki i ubieram się w rzeczy, które sobie wcześniej wybrałam.
Jego zachowanie mnie zdziwiło. Chyba naprawdę przejął się  tym, moim koszmarem. Nadal mi wstyd, że musiał na to, wszystko patrzeć. Doskonale wiem jak zachowuję się podczas takich, złych snów.
Spoglądam w lustro. Nie wyglądam źle tak jak myślałam, ale też nie jest zbyt dobrze. Moje oczy są nieco zaczerwienione i podpuchnięte, a włosy potargane.
Porządnie wyczesuję moje, brązowe fale, następnie robię kreski eyelinerem tuż przy linii rzęs, oraz dosyć mocno tuszuję górne rzęsy. Nakładam jeszcze odrobinę kremu na moje worki pod oczami i szczotkuję zęby.
Wychodzę z łazienki i od razu udaję się na dół do kuchni, gdzie zdaje się, czeka na mnie Harry. Kiedy wchodzę do pomieszczenia, widzę chłopaka siedzącego na wysokim stołku, bawiącego się widelcem. Wyglądana to, że czekał aż przyjdę, to miłe z jego strony. Uśmiecham się sama do siebie.
Harry spogląda na mnie, a ja lekko się do niego uśmiecham.
Podchodzę do szafki, dyskretnie wyciągam z niej tabletkę, następnie wsadzam do buzi i popijam wodą. Siadam na taborecie, który znajduje się tuż obok Harry'ego i na nim siadam.
- Dlaczego wzięłaś tabletkę? - pyta nieco zdziwiony.Czyli mimo moich starań, jednak widział tabletkę.
- Muszę połykać je rano. - odpowiadam i biorę widelec do ręki.
Wolałabym uniknąć tematu mojej choroby, ale najwyraźniej się nie da.
- Jesteś na coś chora? - w jego głosie słyszę zaniepokojenie.
- To nic poważnego - odkrajam kawałek naleśnika z masłem orzechowym i wsadzam sobie do buzi.
- Co? - naciska.
- Niedoczynność tarczycy. - wzdycham. - Mam to od dziecka. - dodaję i kroję następny kawałek.
Jak byłam młodsza, przez tą chorobę miałam kilka kilo więcej, nie czułam się z tym zbyt dobrze. Ale teraz jest już w porządku, całe szczęście.
- Nie wiem co to. - wzrusza ramionami i wkłada sobie ogromny kawałek placka do ust.
- Jak już mówiłam, nic poważnego. - mówię. - To miłe, że zrobiłeś śniadanie i na mnie poczekałeś. - uśmiecham się lekko do niego. - Gdzie nauczyłeś się gotować? - pytam, gryząc naleśnika.
Jego szczęka się zaciska, a wzrok spuszcza na talerz.
- Sam. - mówi krótko i zaczyna grzebać widelcem w jedzeniu.
Wiem, że nagła zmiana jego nastroju jest przez moje pytanie, ale nie rozumiem tego. Czyżby kwestia umiejętności kucharskich Harry'ego miała coś wspólnego z jego problemem?
Zerkam na niego kątem oka. Tępo patrzy w talerz, lecz po chwili przeczesuje swoje,bujne loki i odrzuca do tyłu.
- Jadę dzisiaj na siłownie, jedziesz ze mną? - pyta i bierze kawałek naleśnika do buzi.
Szczerze mówiąc, chętnie pojechałabym na tą siłownie, ale nie wiem ile to zajmie, a przecież jestem umówiona na piętnastą z Jakie'm. Nie jestem pewna czy powiedzieć o nim Harry'emu czy może jednak nie. Nie mam pojęcia jak zareaguje.
- Nie mogę. - Harry odwraca głowę w moją stronę i patrzy na mnie z zdziwieniem. Chyba spodziewał się, że się zgodzę.
- Czemu?
- Spotykam się z kimś. - odrywam wzrok od jego, zielonych oczu i spoglądam na talerz, na którym są jeszcze dwa naleśniki. Całe szczęście, jestem głodna i będę w stanie je zjeść.
- Z Louis'em? - pyta nieco gniewnie. Nawet kiedy wymawia jego imię, czuję, że go nienawidzi.
Wzdycham.
- Nie. - odpowiadam.
- To z kim?
- Poznałam go wczoraj w sklepie, jest w porządku. - mówię z przekonaniem.
- Mam rozumieć, że spotykasz się z obcym kolesiem. - stwierdza ze złością w głosie.
- To miły chłopak. - spoglądam na jego, zaciśniętą szczękę.
Nie mam pojęcia dlaczego on się tak tym irytuje. Przecież mam prawo poznawać nowych ludzi i zawierać znajomości, poza tym to nie jego sprawa z kim się spotykam.
- Tutaj każdy może być miły, a potem okazać się zwykłym skurwielem. - mówi najspokojniej  jak może, ale słychać napięcie w jego tonie.
Widzę, że stara się zachować spokój, i doceniam to.
- Masz rację, może. Ale myślę, że on taki nie jest i trzeba dać mu szansę. - oczy chłopaka robią się prawie całe czarne.
- To kurewsko nieodpowiedzialne. - mimo, że stara się tego nie pokazywać, to wiem, że jest wściekły. Jego pięści są tak mocno zaciśnięte, że kostki zrobiły się całe, białe, a zazwyczaj zielone tęczówki pokrywa czarna źrenica.
Nie rozumiem, dlaczego on jest aż tak wściekły.
Wraca do jedzenia śniadania, a ja robię to samo.
Mam nadzieję, że pojedzie jednak na siłownie i nie będzie mnie śledził, bo doskonale wiem, że na pewno chodzi mu to po głowie.
Chłopak kończy jeść i z hukiem wrzuca talerz do zlewu, odwracam się i patrzę czy czasem go nie potłukł, na szczęście nie.
Harry wychodzi z kuchni, a po chwili  słyszę, że wchodzi po schodach na górę.
Wiem, że nieźle się wkurzył na wieść o moim spotkaniu, ale ja i tak nie zmienię zdania. Myślę, że Jake jest naprawdę w porządku, ale nadal nie jestem pewna, czy spotkanie z nim to dobry pomysł. Może dlatego, że domyślam się, że wpadłam mu w oko.
Po kilku minutach kończę jeść naleśniki i wkładam talerz do zlewu, następnie kieruję się na górę.
Słyszę puszczanie  wody w  łazience, co oznacza, że Harry bierze prysznic. Wchodzę do mojego pokoju, biorę telefon do ręki i go włączam. Mam jedną wiadomość, więc na nią klikam.
,,Dzisiejsze spotkanie aktualne? - Jake'' 
Nieco się waham, wciskając małe literki na dotykowej klawiaturze, a jeszcze bardziej przy wysyłaniu krótkiej wiadomości o treści ,,Tak''.
Wiem, że mu się spodobałam, więc muszę dać mu w jakiś sposób znać, że nie może oczekiwać ode mnie na nic więcej niż koleżeństwo, czy przyjaźń. Wiem, że większość osób pewnie pomyślałaby, że jestem głupia myśląc o nim w taki sposób. Ale ja jeszcze nie chcę być w związku, nie jestem na to gotowa... do tego jeszcze ta moja fobia.
Opadam plecami na łóżko.
Im więcej o tym myślę, to nabieram coraz większych wątpliwości co, do spotkania z nim. Ale nie chcę tego odwoływać, bo byłoby to z mojej strony bardzo nieuprzejme.
Słyszę jak Harry wchodzi do pokoju, podnoszę się do pozycji siedzącej i spoglądam na niego.
Jest już ubrany w to, co miał na sobie wczoraj, a jego włosy są całe mokre. Podchodzi do łóżka i siada obok mnie, następnie zerka na mnie.
- Nadal nie zmieniłaś zdania. - w jego głosie słyszę coś dziwnego, coś, co mnie niepokoi. Mimo to, niepewnie kiwam głową.
Czuję wibracje mojego telefonu, który znajduje się tuż obok. Już chcę wyciągać po niego dłoń, lecz ręka Harry'ego podnosząca  urządzenie, krzyżuje mi moje plany.
- Harry, oddaj. - mówię i chcę wyrwać mój telefon, który znajduje się w jego wielkiej ręce, lecz on podnosi rękę do góry, żebym nie mogła go dosięgnąć. - Harry. - krzyżuję ręce i podnoszę na niego brew. Na jego twarzy, pojawia się delikatny, rozbawiony uśmieszek, ale po chwili znika. Chłopak  wstaje i zaczyna grzebać w moim telefonie, marszczy brwi i zaczyna czytać nasze wiadomości.
On jest po prostu  bezczelny.
Staję na łóżku i podchodzę do  niego, chcąc odebrać mu telefon, lecz on odwraca się do mnie plecami i odchodzi kilka kroków od łóżka, nadal grzebiąc w mojej komórce.
- Harry, oddawaj mój telefon. - fukam, już nieźle rozzłoszczona. Nagle chłopak podchodzi do mnie i łapie za moją kostkę, pociągając za nią, tak, że upadam plecami na materac. Zanim zdążam się podnieść, Harry wchodzi na mnie i przyciska moje ciało swoim.
Czuję jak wsadza mi moją komórkę do przedniej kieszeni spodni, czym jestem zaskoczona. Przybliża swoją twarz do mojej i intensywnie spogląda w moje oczy,
- Obyś tego nie żałowała. - nagle ze mnie wstaje, następne słyszę tylko jak drzwi od mojego pokoju się zamykają.
Zamykam oczy i staram się uspokoić swoje myśli.


                                                     *Oczami Louis'a*

Budzę się i przez kilka minut leżę, żeby się rozbudzić.
Kurwa, nie mogłem wczoraj spać i zasnąłem około pierwszej, czuję, że wyglądam jak gówno.
Słyszę trzaskanie drzwi frontowych, a po chwili zamykanie drzwi od jakiegoś pokoju na tym piętrze.
Pewnie Harry już wrócił do domu. Pojechał gdzieś wczoraj wieczorem i nie wrócił na noc. Mam tylko nadzieję, że nie był u Agi... z resztą nawet jakby był, to co z tego? Wiem, że ona polubiła i zrozumiała go w jakiś sposób i skoro chce się z nim zadawać, to ja nie mogę mieć na to wpływu. Chociaż wolałbym, żeby trzymał się od niej z daleka.
Sam nie wierzę, że tak myślę, ale... zrozumiałem to, po długim zastanawianiu się nad tą sprawą, oraz kilku rozmowach z Joseph'em.
Wczoraj, wieczorem chciałem nawet jechać do Agi i z nią porozmawiać i wszystko wyjaśnić, ale coś mnie przed tym powstrzymało, pewnie to, że podejrzewałem, że zastanę u niej Harry'ego, a nie chciałem zobaczyć tego widoku.
Stęskniłem się za nią przez te kilka dni i chciałabym, żeby pomiędzy nami było już wszystko w porządku i z nią porozmawiać. Nie mogę się na nią dłużej gniewać. To wspaniała dziewczyna i nie chciałbym niszczyć naszej przyjaźni.
Wstaję z wyra i wychodzę z pokoju, kierując się w stronę kibla, lecz drogę zagradzają mi drzwi, które nagle się otwierają, niemal we mnie uderzając.
- Uważaj kurwa. - fukam na Harry'ego, który wychodzi z pokoju, trzymając w swoich rękach stertę ubrań. - Wreszcie się stąd wynosisz? - uśmiecham się złośliwie.
Nie mogę się powstrzymać przed wkurwianiem tego chuja.
- Nie twój, pierdolony interes. - syczy przez zęby i mija mnie, szturchając ramieniem. Czyli jego, typowa reakcja na moje dogryzanie.
To, że postanowiłem wybaczyć Adze, nie znaczy, że zmieniam co do niego zdanie. Nadal jest takim, samym chujem, jakim był wcześniej, i nadal go nienawidzę.
Wchodzę do łazienki i szybko załatwiam swoje sprawy, następnie z niej wchodzę i idę z powrotem do swojego syfu, zwanego, moim pokojem. Podchodzę do szafy i wyciągam z niej czarne dresy, biały podkoszulek oraz szarą bluzę. Błyskawicznie ubieram wszystko na siebie i kładę się z powrotem na wyrze. Chętnie bym sobie jeszcze pospał, ale nie mogę.
Biorę telefon i sprawdzam godzinę 11.23.
Chcę dzisiaj jechać do Agi i wyjaśnić z nią wszystko, ale nie mogę siedzieć za długo. Rodzice zaprosili mnie na obiad na 15.00, na który kurewsko nie chce mi się jechać. Ale dosyć dawno ich nie widziałem, z resztą tam ma być też moja siostra, więc wypadałoby tam wpaść.
Wstaję z łóżka, wkładam telefon, klucze od samochodu i portfel do kieszeni spodni i wychodzę z pokoju. Idę na dół, do korytarza, ubieram kurtkę i buty, następnie wychodzę z domu.
Po kilku chwilach siedzę już w samochodzie i ruszam w stronę domu mojej przyjaciółki.

                                               
                                                        *Oczami Agaty*

Leżę w tej samej pozycji, z zamkniętymi oczami już od dobrych kilku minut.
Myślałam, że po naszej, wczorajszej rozmowie, Harry będzie mniej tajemniczy, ale się myliłam, bo jest jeszcze gorzej. Kompletnie nie rozumiem co on chce zrobić w związku z tym moim spotkaniem z Jake'iem, ale wiem, że on coś kombinuje. Więc będę musiała uważać.
Nie rozumiem także tego, że Harry, aż tak wściekł się na wieść o moim spotkaniu. Przecież to nic złego, mam prawo zawierać nowe znajomości, a on nie ma prawa się w to wtrącać.
Wyciągam mój telefon z kieszeni i sprawdzam wiadomość od chłopaka, którą Harry niestety zdążył już przeczytać.
,,To świetnie xxx'' wyłączam telefon, zerkając, która godzina 11.36.
Słyszę dzwonek do drzwi, więc zrywam się z łóżka i wychodzę z pokoju.
Nie mam pojęcia kto to może być, nie spodziewam się nikogo.
Gdyby to był Harry, raczej nie fatygowałby się z dzwonieniem, tylko wprosiłby się bez żadnych ostrzeżeń.
Podchodzę do drzwi i lekko je uchylam, czuję jak moje oczy się rozszerzają, kiedy zauważam Louis'a, który stoi naprzeciwko mnie lekko się do mnie uśmiecha.
Nie spodziewałam się, że tutaj przyjedzie, ale cieszę się, że go widzę po tylu dniach.
Wygląda na nieco zmęczonego.
- Mogę wejść? - pyta, wyrywając mnie tym z osłupienia jego osobą.
Kiwam głową i otwieram drzwi na tyle, żeby mógł wejść do środka, następnie je zamykam i  odwracam się w stronę chłopaka.
- Louis ja...
- Posłuchaj mnie. - przerywa mi. - Przyjechałam tutaj, bo chcę, żeby pomiędzy nami wszystko było w porządku. Nadal chcę się z tobą przyjaźnić... pomiędzy nami nic się nie zmieniło. - mówiąc to, intensywnie patrzy się w moje oczy. - Ale chcę żebyś od teraz zawsze była ze mną szczera, żebyś mnie już więcej nie okłamywała ani nic nie ukrywała. - robi krok w moją stronę.
- Obiecuję... obiecuję, że nigdy więcej cię nie okłamię,nigdy nic nie ukryję. - mówię drżącym głosem.
Nie do końca wiem dlaczego jego słowa zrobiły na mnie takie wrażenie, że się wzruszyłam.  Może dlatego, że nadal chce się ze mną przyjaźnić, że jednak mi wybaczył. Wiem, że to musiało być dla niego trudne, w końcu oszukałam go.
Louis rozchyla swoje ramiona, a ja w nie wpadam.
Stęskniłam się za nim jak cholera. To, że pomiędzy nami jest już wszystko w porządku, strasznie mnie cieszy.
- Przepraszam, że tak wtedy zareagowałem... w zasadzie nie zareagowałem. - słyszę nutkę zdenerwowania w jego wesołym głosie.
- Nie musisz przepraszać, rozumiem to. - lekko się śmieję. - Cieszę się, że tu jesteś. - mówię, wtulając się w jego ramię.
- Ja też. - mocniej ściska moje plecy. - Tęskniłem. - dodaje po chwili. Na jego słowa, moje kąciki ust lekko się podnoszą.
- Ja za tobą też. - mówię.
Po chwili odsuwamy się od siebie i szeroko się uśmiechamy.
- Chcesz się czegoś napić, albo coś zjeść? - pytam, machając ręką w stronę kuchni.
- Przykro mi, ale jadę do rodziców na obiad i pewnie zostanę tam na noc, więc muszę się spakować. - uśmiecha się pocieszająco. - Ale jak jutro wrócę, to przyjadę do ciebie wieczorem.
- W porządku. - mówię.
Ponownie obejmuje swoimi ramionami  moje plecy i mnie do siebie przytula.
Brakowało mi tych, jego, silnych przytulasów, które niejeden raz potrafiły mnie pocieszyć.
- Muszę już jechać. - czuję jak cmoka mnie w czubek głowy.
- Rozumiem. - mówię.
Odsuwamy się od siebie, a Louis od razu podchodzi do drzwi.
- Pa. - mówię.
- Pa. - chłopak się uśmiecha i wychodzi z domu, zamykając drewnianą powłokę.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
To już 25 rozdział :OOOO!!!! Mam nadzieję, że podoba wam się równie jak poprzednie. <3333 Uwielbiam was i  do następnego :))))) <333

10 komentarzy:

  1. Oczywiście, że podoba sie tak samo jak wszystkie 24 rozdziały wstecz :D Cudo, mega, wspaniały <33333 <333 Uwielbiam <3333 <333333 Jestem ciekawa co planuje Harry? :3 Oraz jak przebiegnie spotkanie Agi z tym Jake'iem? :P Jej Louis jej wybaczył! Nadal są przyjaciółmi :) Czekam z niecierpliwością na next'a z resztą jak zawsze kochana ;) Dużo weny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny, wspaniały, fantastyczny, najlepszy. Ten rozdział jak każdy inny zrobił na mnie ogromne wrażenie jak każdy dotychczas. W tym rozdziale zdziwił mnie Harry ale równocześnie się tego poniekąd spodziewałam, a Louis kochany przyjechał do niej aff. Ciekawe jak potoczy się spotkanie z Lukiem. Jesteś cudowna. Ostatnio czytam książki i piszesz lepiej niż niektórzy pisarze. Mam tyle pytań... np.czy zastanowiłaś się nad wprowadzeniem Asi do tego opowiadania tak jak Paulę nie musi być jej oczami nawet lepiej żeby nie było. Rozdział ZAJEBISTY. Życzę weny i proszę nie przestewaj pisać. PS. Czy możesz zadawać nam więcej pytań na końcu rozdziału? Koffam <<<<<<<<<<<<<<<<<<3 <33333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia będzie wprowadzona w nieco późniejszych rozdziałach to mogę ci zapewnić :)))) Mogę ci zapewnić też to, że nie przestanę pisać, bo kocham to robić ;))))) A co do pytań, to nie wiem czy reszta dziewczyn będzie chciała na nie odpowiadać. Większość osób chce zachować dyskrecję w internecie i muszę patrzeć na to w taki sposób :) Poza tym dziękuję ci za miłe słowa <333

      Usuń
  3. O MÓJ BOŻE!!! Co ja zrobiłam!!! Napisałam z Lukiem a nie Jakiem!!! Wybaczysz mi kochana? Przepraszam najmocniej ale ostatnio jestem bardzo rozkojarzona :( :( :( .Poza tym w ostatnim komentarzu napisałam to ,,Ten rozdział jak każdy inny zrobił na mnie ogromne wrażenie jak każdy dotychczas". Jestem zawiedziona sobą i jeszcze raz przepraszam. Ubóstwiam Cię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież nic się takiego nie stało, nie musisz przepraszać :D <333

      Usuń
  4. Rozdział bardzo twórczy wspaniały i w ogóle... po prostu słów brakuje. Powodzenia i życzę weny. I jeszcze jedno kiedy kolejny rozdział kochana?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <333 :) Rozdział będzie w poniedziałek ;)))

      Usuń

Jeżeli przeczytałaś/łeś, skomentuj, to dla ciebie chwila,dla mnie motywacja oraz wena do pisania następnych rozdziałów. Z góry dziękuję. <333 ;)