1.03.2016

Rozdział 30

                                                      *Oczami Agaty*

Budzę się, czując niemały ucisk na mojej klatce piersiowej. Otwieram oczy i widzę burzę loków rozłożoną na moich piersiach, i silne, wytatuowane ramiona oplatające mnie po obu bokach, uniemożliwiając mi jaki kol wiek ruch swoim tułowiem.
Obawiam się, że żeby się stąd wydostać, będę musiała obudzić tego, leżącego na mnie chłopaka, który robi się coraz cięższy.
Cała twarz Harry'ego jest przykryta jego, długimi włosami, więc jedną z moich rąk odgarniam je jednym ruchem, zarzucając je za głowę. Spoglądam na tę, śpiącą twarz, którą podziwiam za każdym razem, kiedy ją widzę. Harry wydaję się teraz, jakby zupełnie inny... można powiedzieć, że jego twarz jest spokojniejsza, łagodniejsza. Nie wiem dlaczego mam takie wrażenie, może jest to spowodowane wczorajszymi wydarzeniami i wyznaniami.
Nadal nie mogę uwierzyć w to, że mu na mnie zależy, że Harry jednak coś do mnie czuje. To jest dla mnie takie niepojęte i nierealne.
Wierzchem swojej dłoni pocieram jego  policzek, który pokryty jest krótkim i nieco ostrym zarostem.
Mi też na nim zależy. Ostatecznie uświadomiłam sobie to właśnie wczoraj, kiedy jego, miękkie usta całowały moją skórę z taką czułością i delikatnością, że odpływałam gdy muskał mój, od dawna nieoglądany przez nikogo skrawek ciała. Kiedy mu zaufałam, a on chciał mi pokazać, że on nie chce zrobić i nie zrobi mi w żaden sposób krzywdy. Uświadomiłam też sobie, że ok jakiegoś czasu zaczęłam czuć coś do Harry'ego, lecz odpychałam od siebie to uczucie i oszukiwałam swoje myśli, że Harry jest mi obojętny. Ale jednak... zależy mi na Harry'm i zupełnie nic nie mogę na to poradzić. To, że jednak coś do niego czuję wyjaśnia także wiele spraw, na które dopiero teraz znam odpowiedź. To, że zawsze mu wybaczam, to jak czuję się, kiedy jest blisko mnie, to, co dzieje się ze mną i moim umysłem, kiedy patrzę w jego, zielone, pełne tajemnicy oczy, to, że uwielbiam to uczucie, kiedy jego usta muskają moje, oznacza, że mi na nim... zależy. Nie ma innego wyjaśnienia.
Z gładzenia jego policzka, przechodzę do muskania palcami jego, ciemnych, bujnych loków. Moje palce przeczesują jego, długie włosy, jednocześnie nieco je rozplątując.
Harry zaczyna się ruszać, przez co zaczynam czuć się bardzo niekomfortowo, ponieważ jego głowa jeszcze bardziej wtapia się w moje piersi. Mimo, że Harry śpi, mam wrażenie, jakby robił to specjalnie.
Mimowolnie zaczynam się śmiać z całej, tej sytuacji, a moje ciało wraz ze mną, przez co Harry zaczyna jeszcze bardziej się wiercić. Wyjmuję swoją rękę z jego włosów i kładę sobie na ustach, próbując się uspokoić, co mi się udaję.
Nie chciałam go jeszcze budzić, mimo, że jego głowa znajduje się w bardzo niekomfortowym dla mnie miejscu.
Mam wrażenie, że Harry nie wysypia się tak, jak powinien, może dlatego, że byłam światkiem, jak zachowywał się podczas i po tym koszmarze, który mu się ostatnio przyśnił.
Na samą myśl o tym widoku, przez moje ciało przechodzą te dreszcze, których nie lubię.
Ponownie na niego spoglądam. Harry jest naprawdę przystojny, nawet od tego, niefortunnego spotkania w sklepie tak uważam. Pamiętam, że strasznie mnie wtedy zaintrygował, zresztą do teraz tak jest. Harry nadal jest strasznie tajemniczy i intrygujący, praktycznie nic o nim nie wiem, a jednak, mam głęboką nadzieję, że to w końcu się zmieni, że wreszcie mi zaufa i się przede mną otworzy. Czekam na to już od dawna.
Otwieram swoje powieki, które zamknęły się pod wpływem intensywnego rozmyślania. Moim oczom ukazują się zaspane, zielone tęczówki, ilustrujące moją twarz.
- Długo nie śpisz? - pyta i podnosi się z mojego ciała, przynosząc mi tym jednocześnie ulgę, jak i zimno, ogarniające moje ciało.
- Od jakichś dwudziestu minut. - odpowiadam i nasuwam na siebie róg kołdry.
- I pozwoliłaś mi tak na sobie spać? - pyta wyraźnie zdziwiony i kładzie się obok mnie, uważnie mi się przypatrując.
- Nie chciałam cię budzić. - mówię i odwracam głowę, spoglądając na sufit, chcąc odwrócić wzrok od jego, intensywnych oczu. Chwilę później czuję jak materac się porusza, a nade mną pojawia się twarz Harry'ego, czym jestem zaskoczona.
- To miłe. - mówi i pochyla się, delikatnie muskając moje usta, czym jestem jeszcze bardziej zaskoczona, ale podoba mi się to. - Jadę dzisiaj na siłownie. - mówi, kiedy odrywa się ode mnie. - Chcesz jechać ze mną? - pyta, i spogląda na mnie. - Chciałem jechać wczoraj, ale musiałem coś załatwić. - dodaje, a ja doskonale wiem, o, co mu chodzi.
Zaczynam się śmiać i lekko uderzam ręką w jego tors.
- Harry. - mówię, i zakrywam ręką swoje usta, próbując się uspokoić.
Mimo, że Harry zawsze wydawał mi się ponury, to od jakiegoś czasu zaczęłam zauważać, że ma on poczucie humoru, z czego jestem zadowolona, bo to oznacza, że zaczął się obnażać przede mną z swoimi emocjami, a ja naprawdę to doceniam.
O wiele bardziej wolę tego innego, miłego Harry'ego, od tego aroganckiego i agresywnego.
Na jego twarzy pojawia się uśmiech.
- Już nie jesteś o to zła? - pyta.
- Nie, już nie. - mówię, a on ponownie muska moje usta, tylko, że teraz nieco pewniej i mocniej, co odwzajemniam.
- To jedziesz na siłownie? - odsuwa się ode mnie i spogląda na mnie z góry.
- Ale pod jednym warunkiem. -  mówię, na co on patrzy na mnie wyczekująco. - Uśmiechniesz się. - mówię.
- Po co?
- Bo zbyt rzadko to robisz. - jego brwi zaczynają się marszczyć. - Jeśli chcesz, żebym z tobą pojechała, musisz się uśmiechnąć. - wzruszam ramionami. Zaczyna się zastanawiać.
Nie rozumiem, odkąd znam Harry'ego, wiem, że uśmiechanie się jest dla niego problemem, robi to rzadko i przychodzi mu to z trudnością. To naprawdę dziwne i zupełnie niezrozumiałe dla mnie. Dlatego chcę to zmienić.
- To  jak? - pytam i podnoszę brew, a Harry spogląda na mnie i po chwili pokazuje swoje, białe zęby i  głębokie dołeczki, w najpiękniejszym uśmiechu jaki kiedykolwiek widziałam u chłopaka.
Cholera, on jest taki przystojny. Muszę go częściej zmuszać, żeby się uśmiechał.
- Może być? - pyta, a na jego twarzy nadal widnieje delikatny uśmiech. Najwidoczniej rozbawiła go ta, cała sytuacja, z czego bardzo się cieszę.
- Tak. - mówię. - Dziękuję. - podnoszę swoją głowę i lekko muskam jego wargi swoimi, z czego Harry wydaje się być zadowolony.
To jest naprawdę dziwne, ta, normalna rozmowa, leżenie razem w łóżku, całowanie się, to wszystko jest takie... inne i odmienne, ale podoba mi się ta zmiana, bardzo mi się podoba.
- Harry, muszę wstać. - mówię.
- Dlaczego? - pyta i kładzie się obok mnie.
- Muszę iść do łazienki. - odpowiadam i siadam na materacu, spoglądając na niego, następnie stawiam stopy na podłodze i podchodzę do mojej szafy z ubraniami, z której wyciągam czarną, niezapinaną bluzę z kapturem, czarne rurki, a z szuflady czystą bieliznę, tak, żeby Harry jej nie widział. Zaczynam kierować się w stronę drzwi i kiedy łapię za klamkę, Harry chrząka, co sprawia, że spoglądam na niego.
- Przyjdziesz jeszcze? - pyta, a ja z lekkim zdziwieniem kiwam głową i wychodzę z pokoju.

                                                                  ***


Po krótkim prysznicu, zmyciu wczorajszego makijażu i ubraniu się w świeże ubrania, podchodzę do lustra i zaczynam się malować.
Dzisiejsze zachowanie Harry'ego lekko mówiąc, cholernie mnie zaskakuje. Mam wrażenie, jakby to nie był ten sam chłopak, jakiego, miałam poznać wcześniej. Z aroganckiego, chamskiego i agresywnego dupka zmienił się w kochanego, czułego i miłego chłopaka. Czy on faktycznie chce być lepszy dla mnie, czy ja naprawdę tak na niego wpływam i czy to, że mu na mnie zależy, aż tak go zmieniło? Jedyna rzecz która pozostała bez zmian to, jego tajemniczość i skrytość, oraz fakt, że nadal praktycznie nic o nim nie wiem. Mam nadzieję, że to też ulegnie drastycznym zmianom.
Po zrobieniu dosyć grubych i wyraźnych kresek eyelinerem, na górnej powiece, mocnego wytuszowania górnych rzęs, oraz dokładnego wyczesania moich długich, falowanych włosów, wychodzę z łazienki i wracam z powrotem do mojego pokoju. Po cichu otwieram drzwi i niemal bezszelestnie wchodzę do środka. Harry nadal leży na łóżku, w samych bokserkach, z rękami pod głową i zamyślony patrzy w sufit, marszcząc brwi.
Znowu to samo, znowu o czymś myśli, a ja nie mam bladego pojęcia o czym. I to mnie strasznie irytuje. Już zupełnie nie chodzi mi o, to, że jestem ciekawa, ale widzę, że coś go gnębi. Chciałabym, żeby on to z siebie wyrzucił, i żebym mogła mu po prostu pomóc.
- Harry. - mówię, żeby wyrwać go z dręczących jego umysł zamyśleń. Chłopak spogląda na mnie.
- Chodź tu. - mówi i macha głową w mną stronę, pokazując, żebym do niego podeszła.
Mimo lekkiego zdziwienia, moje nogi zaczynają kierować mną w stronę łóżka, na które wchodzę, a Harry przyciąga mnie do siebie i obejmuje moje plecy swoimi  rękami. Moim ciałem ogarnia przyjemne ciepło, które bije od jego, rozgrzanej skóry.
Czuję, że on właśnie teraz tego potrzebuje, żeby się do kogoś przytulić. Rozumiem go, bo też czasem tak mam, teraz już rzadziej, ale nadal.
Obejmuję ręką jego klatkę piersiową i wtulam głowę w jego tors, mając nadzieję, że to chociaż trochę mu pomoże i doda otuchy.
- O czym myślisz? - pytam cicho, po chwili ciszy, która jest dla mnie nie do zniesienia.
- Nie chcę o tym gadać. - stara  się brzmieć normalnie, lecz ja wiem, że to tylko pozory.
- Dlaczego? - spoglądam na niego i opieram brodę na jego piersi.
- Po prostu. - wzrusza ramionami.
- Przecież widzę, że coś cię trapi. - mówię i przenikliwie patrzę w jego oczy, starając się z nich coś wyczytać, coś, co pomogło by mi odkryć co, złego siedzi w jego głowie.
- Nic mi nie jest. - jest zakłopotany.
- Harry. - mówię stanowczo.
- Nie będę o tym z tobą gadać. - fuka i odwraca głowę, spoglądając w sufit. Widzę, że jest zirytowany.
- Ufasz mi? - pytam, a jego wzrok wraca  na moją twarz.
- Co? - marszczy brwi.
- Pytam, czy mi ufasz? - powtarzam. Harry patrzy na mnie, jakby chciał wykryć jakiś podstęp.
- Tak. - odpowiada po kilku sekundach.
Cieszę się, z tego, że on jednak mi ufa. Czuję w pewien sposób ulgę.
- W takim razie, dlaczego nie chcesz mi o niczym mówić? - pytam i sięgam ręką do jego policzka, chcąc go ośmielić. Cały czas staram się utrzymać z nim kontakt wzrokowy, co jest naprawdę trudnym zadaniem.
- Nikomu o tym nie mówiłem. - odpowiada po chwili. - Nie potrafię. - dodaje.
Czyli to, co siedzi mu w głowie jest naprawdę czymś poważnym i musi go bardzo gnębić. Poniekąd go rozumiem, bo też nie chciałam nikomu mówić o TYM, co mi się wtedy przydarzyło, nie chciałam, nie potrafiłam. Harry był pierwszy, ale on w pewnym sensie mnie do tego sprowokował.
- Możesz mi coś obiecać? - pytam i zaczynam gładzić jego policzek, swoim kciukiem. Chłopak twierdząco kiwa głową. - Że kiedy będziesz gotowy, powiesz mi o tym. - marszczy brwi, odwraca wzrok i zaczyna się intensywnie zastanawiać. Widocznie nie spodobała mu się ta koncepcja, ale jeśli faktycznie mi ufa, to się zgodzi. Przynajmniej mam taką, głęboką nadzieję.
Po krótkim namyśle, wzrok Harry'ego ponownie pada na mnie, uważnie się przypatrując.
- Dobra. - mówi, a ja uśmiecham się do niego i ponownie wtulam się w jego, ciepły tors.
Naprawdę doceniam to, i cieszę się z tego, że jednak postanowił na to przystać, że jednak mi ufa i chce się przede mną w końcu otworzyć. Liczyłam na to, od bardzo dawna i to bardzo wiele dla mnie znaczy.
- Mieliśmy jechać na siłownie. - upominam go z śmiechem, kiedy jego ramiona mocniej przyciskają mnie do siebie.
- Jest za wcześnie. - mówi.
- A która godzina?
- Po dziesiątej. - odpowiada.
Cholera, nie wiedziałam, że już tak późno.
- Harry, wypuść mnie. - mówię i kładę dłonie na jego torsie, żeby się odepchnąć, lecz jego, silne, zaciśnięte wokół moich pleców ręce mi na to nie pozwalają. - Harry. - zaczynam się śmiać i próbuję się wyrwać, lecz Harry łapie za moje nadgarstki i przykuwa mnie do łóżka, zastygając nade mną swoim ciałem. Kiedy jego twarz zbliża się, żeby mnie pocałować, odwracam swoją głowę, że zamiast w usta, jego wargi trafiają w policzek. - Wstawaj. - mówię, śmiejąc się, a on wzdycha i schodzi ze mnie, z czego jestem zadowolona.
Siadam na łóżku i patrzę jak Harry wychodzi z pokoju zostawiając za sobą otwarte drzwi.
Nadal nie mogę uwierzyć, że to się dzieję naprawdę. Uwielbiam to, nowe zachowanie Harry'ego, które tak rzadko ujawniał. Kiedy traktuje mnie w taki sposób, czuję się inaczej, lepiej, raźniej, jak nigdy dotąd. Jednym słowem, wspaniale. Mam nadzieję, że już tak pozostanie.
Słyszę wibrowanie mojego telefonu, więc biorę go z szafki, sięgając po niego ręką. Sprawdzam wiadomość od Pauli:
Wracam za trzy dni. Cieszysz się, tak  samo jak ja?
Odpisuję krótkie.
Tak Paula, bardzo się cieszę.
Nie mogę się już doczekać, kiedy ją wreszcie zobaczę. Jeszcze nigdy nie rozdzielałyśmy się na tak długi czas i bardzo za nią tęsknie. Strasznie brakuje mi tej, szalonej dziewczyny.
Wiem, że muszę powiedzieć jej o Harry'm, zwłaszcza, że pomiędzy mną, a nim, wyraźnie zaczęło się coś dziać. To jest nieuniknione.
Głęboko wzdycham.
Muszę jej też w końcu powiedzieć, co przytrafiło mi się te kilka lat wstecz. Wiem, że i dla mnie, i dla niej to będzie naprawdę trudne przeżycie, ale muszę to zrobić. Kiedy będę gotowa, powiem jej o wszystkim, nie mogę tego przed nią dłużej ukrywać.
Na samą myśl o powiedzeniu jej o tym, mój brzuch się ściska w wyniku napływającego spięcia i stresu.
W wyniku przebierania palcami w moich nie licznych kontaktach, przypadkowo klikam na numer mojej siostry. Kilka razy się waham, zanim klikam na zieloną słuchawkę i przykładam urządzenie do ucha.
Niestety nasza ostatnia rozmowa skończyła się kłótnią, mam nadzieję, że Asia nie jest na mnie obrażona za ostatni raz i porozmawia ze mną normalnie.
Niestety nie odbiera, więc próbuję jeszcze raz, a potem następnych kilka i za każdym, kiedy nie odbiera, denerwuję się i stresuję coraz bardziej.
Mimowolnie wybieram numer do mojej mamy i dzwonię do niej, całe szczęście odbiera niemal od razu.
- Hej kochanie. - mówi.
- Hej, co z Asią? - pytam nerwowo. - Próbowałam się do niej dodzwonić kilka razy i nie odbiera.
Słyszę jej, głośny oddech.
- Wyłączyła telefon, nie wychodzi z pokoju od dwóch dni. - odpowiada. - Nikogo tam nie wpuszcza, mówi, że się źle czuje, ale wiem że kłamie. - dodaje. - Nie mam pojęcia, co się z nią dzieje. - jej głos się łamie.
Cholera, z tego, co widzę, jest z nią coraz gorzej.
- Mamo, wszytko będzie dobrze. - próbuję ją pocieszyć. - To musi być tylko przejściowe. -  dodaję, choć tak nie myślę.
- Mam taką nadzieję kochanie. - mówi. - Muszę kończyć, jadę na zakupy. - mówi. - Do usłyszenia skarbie.
- Pa mamo, informuj mnie o wszystkim. - kiedy połączenie jest skończone, odkładam telefon na szafkę i opieram się plecami o wezgłowie łóżka.
Co jest nie tak z moją siostrą do jasnej cholery? Jest z nią coraz gorzej, a ja nie mam pojęcia co mam z tym zrobić. Wiem, że mama próbuje ukryć to, że jest załamana, co jest kolejną kwestią, która strasznie mnie martwi.
Słyszę jak Harry wchodzi do mojego pokoju, przez uchylone drzwi.
- Jedziemy? - pyta, idąc w moją stronę.
Lekko kiwam głową i zwlekam się z łóżka, następnie staję przed Harry'm, czekając aż wyjdzie z przejścia i zacznie kierować się do korytarza. Zamiast tego chłopak kładzie palce na mojej brodzie i podnosi moją głowę, żebym na niego spojrzała.
- Co się stało? - pyta, intensywnie patrząc w moje oczy.
Czy to naprawdę aż tak widać, że jestem cholernie zmartwiona?
- Nic. - odpowiadam obojętnie.
Myślę, że to nie jest odpowiedni moment na zwierzanie mu się z moich uczuć. Nie jestem jeszcze gotowa, żeby mu tak w pełni zaufać i mówić mu o swoich uczuciach i problemach. To jeszcze nie jest czas na mówienie mu o takich rzeczach, zwłaszcza kiedy chodzi o moje sprawy rodzinne.
- Aga. - mówi stanowczo.
- Nie chcę teraz o tym rozmawiać Harry. - przerywam. - Możesz to uszanować? - pytam, patrząc w jego, zielone oczy.
Harry kiwa głową i zabiera rękę z mojej brody.
- Dziękuję. - uśmiecham się lekko do niego i mijam go, kierując się na dół w stronę korytarza.
Doceniam to, że jednak odpuścił. Doskonale wiem, że w jakiś sposób mógłby zmusić mnie do odpowiedzi i naprawdę cieszę się, że tego nie zrobił.
Nakładam kaptur na głowę, ubieram płaszcz, buty oraz szalik i spoglądam na Harry'ego który stoi już przy drzwiach i uważnie mi się przypatruje. Chłopak otwiera drzwi i przepuszcza mnie w przejściu, następnie sam wychodzi z domu, a ja zamykam drzwi na klucz.
Gdy jestem w samochodzie, zapinam pas i opieram swoje czoło o szybę. Harry odpala silnik, a po chwili czarne auto rusza.


                                                               ***


- Aga. - z kilkuminutowego i bezcelowego patrzenia w okno, wyrywa mnie głos Harry'ego. Odrywam swoje czoło od szyby i spoglądam na niego.
Nie wiem co mnie naszło, ale do głowy zaczęło mi się napływać moje dzieciństwo, to jak byłam blisko z moją siostrą, przed oczami mam różne, wspaniałe chwile, które spędziłam z Asią. Strasznie dołuje mnie to, że już tego nie ma i nie wróci.
Jak ona mogła się tak zmienić?
- Wszystko w porządku? - pyta i spogląda w moje oczy, które pewnie wyrażają zbyt dużo emocji, żeby mógł co kol wiek z nich wyczytać.
- Tak. - mówię i ponownie opieram swoją głowę o szybę, patrząc na dosyć spory korek przed nami.
- Przecież widzę, że nie jest. - czuję jego palce na mojej brodzie, które odwracają moją głowę, żebym na niego spojrzała, chociaż nie mam na to najmniejszej ochoty.
Najchętniej położyłabym się do łóżka i zatraciła się w muzyce, tak,jak robiłam to zawsze, kiedy miałam jakiś problem, czy coś mnie martwiło. To prawie zawsze mi pomagało i mam nadzieję, że tym razem też by mi pomogło.
- Powiedz mi. - mierzy swoimi oczami moje, próbując przekonać mnie do zwierzenia mu się.
Nie rozumiem dlaczego on tak naciska na, to żebym mu o tym powiedziała. Nie wiem także czy to wynika z tego, że jest ciekawy, czy z tego, że chce mi po prostu pomóc, widząc, że coś jest ze mną nie tak.
Chciałabym, żeby mój humor się poprawił, ale nie mogę nic na to poradzić, żeby to zmienić. Czuję się naprawdę zdołowana i bardzo źle. Tu chodzi w końcu o moją rodzinę.
- Harry nie powinnam ci o tym mówić. - mówię, patrząc na niego.
- Dlaczego?
- Harry proszę...
- Możesz mi powiedzieć. - zapewnia.
- Wiem o tym. - uśmiecham się lekko. - Po prostu nie chcę cię tym zadręczać.
- Chcę ci pomóc. - mówi.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
I oto kolejny rozdział!!!!!! Już 30 !!!!!! Mam wielką nadzieję, że się wam podoba. :))))) Nie wiem jak wam, ale mi bardzo podoba się zmiana Harry'ego, zupełnie inaczej się to teraz piszę, można nawet powiedzieć, że przyjemniej. I mam nadzieję, że mam równie przyjemnie się to czyta. :DDDDDD Do następnego kochane, uwielbiam was. <3333333333

5 komentarzy:

  1. Boski rozdział.Już nie mogę się doczekać następnego <3 Jestem ciekawa jak będą wyglądały ich dalsze relacje :)
    Pozdrawiam i dużo inspiracji.
    Kocham skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam sie z tobą w 100% :D Rozdział wspaniały, cudowny, genialny <33333 <333 Uwielbiam <3333 <333333 Tak miło, słodko i w ogóle przyjemnie ;) Biedna Aga :/ I Harry też, ciekawe co go tak zadręcza? Ale jest super :3 Czekam z mega wielką niecierpliwością bardziej niż zwykle :P Kocham <3333 <333 Dużo weny kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę wspaniały rozdział... słów mi brakuje a poza tym nie muszę więcej pisać bo dziewczyny wszystko podsumowały. Kocham to opowiadanie i życzę Ci weny i wszystkiego co najlepsze. KOFFAM <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<3 <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  4. Zacznę od przeprosin, a więc PRZEPRASZAM że nie skomentowałam ostatniego rozdziału, był wspaniały i genialny ale niestety coś mnie powstrzymało. TEN rozdział jest wspaniały boski idealny. Podoba mi się ta zmiana Harrego. Czekam na różne zwroty akcji, ale ty masz łeb dziewczyno skąd bierzesz takie pomysły... Życzę weny i pozdrawiam :******************** <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurde najlepszy! Kiedy następny??? Kocham <3

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli przeczytałaś/łeś, skomentuj, to dla ciebie chwila,dla mnie motywacja oraz wena do pisania następnych rozdziałów. Z góry dziękuję. <333 ;)