*Oczami Agaty*
- Doceniam to Harry. - mówię z lekkim uśmiechem i zdziwieniem. - Ale powinniśmy zakończyć ten temat. - dodaję, patrząc w jego oczy, dając mu do zrozumienia, że nie powiem mu o moim zmartwieniu. Sądzę, że będzie lepiej i dla mnie i dla niego, jeśli on się o tym nie dowie.
- Rozumiem. - kiwa głową i rusza, widząc, że samochody przed nami zaczynają jechać przed siebie. - Ale jakbyś chciała...
- Wiem Harry. Dziękuję. - mówię z uśmiechem i ponownie opieram się czołem o szybę, zauważając, że za chwilę będziemy na miejscu.
To miłe z strony Harry'ego, że daje mi do zrozumienia, że mogę mu ufać i ...ufam mu, wiem, że mogę to zrobić. Lecz nie wiem dlaczego, ale, czuję się lepiej z tym, że wiem, że w każdej chwili mogę się zwrócić do niego i wyżalić się z swoich zmartwień. To mnie w jakiś sposób podnosi na duchu.
Mimowolnie na moich ustach, pojawia się mały uśmiech.
Bardzo zdziwiła mnie ta, nagła zmiana, która zaszła w Harry'm. Szczerze mówiąc, to ani trochę się tego nie spodziewałam, z resztą nikt by się tego po nim nie spodziewał. Lecz podoba mi się ten Harry. Nawet bardzo. Jego zachowanie, stosunek, gesty wobec mnie, to wszystko uległo drastycznej zmianie na o niebo lepsze. Mam tylko nadzieję, że tak pozostanie, lub, że będzie jeszcze lepiej. Chciałabym, żeby tak było.
Docieramy na miejsce i wychodzimy z samochodu na nieprzyjemnie zimne powietrze, które przeszywa całe, moje ciało. Zapinam swój, czarny płaszcz, mając nadzieję, że to pomoże mi się chociaż trochę ogrzać. Czuję, że Harry staje obok mnie, a jego, długie, ciepłe palce, oplatają się wokół moich, lekko ściskając moją dłoń i zaczynając ciągnąć mnie w stronę dużego budynku.
Kierujemy się korytarzem do pomieszczenia z numerem 7, które Harry otwiera i wchodzimy do środka. Chłopak puszcza moją rękę, podchodzi do kanapy i zaczyna szperać w sporej kupce ubrań, które się na niej znajdują.
- Co robią tutaj te ubrania? - pytam, zauważając, że jest tam kilka par bokserek i czarne rurki. Przyznaję, że trochę mnie to niepokoi.
Spoglądam na Harry'ego, który waha się przed powiedzeniem mi tego, co ma na myśli.
- Myślałem, że będę tu spać. - odpowiada, nie patrząc na mnie.
Jestem przerażona. Mam rozumieć, że jeśli nie zgodziłabym się, żeby został u mnie na noc, to Harry znowu mógłby spać w tym zimnym i obskórnym miejscu? Samo myślenie o tym, przyprawia mnie o nieprzyjemne dreszcze.
- Dlaczego? - pytam i robię krok w jego stronę.
- Po prostu. - mówi ochryple, wzruszając ramionami. - Już się przyzwyczaiłem. - dodaje nieco ciszej.
Widzę, że wstydzi się tego, co mi wyznał, dlatego postanawiam, że nie będę dalej ciągnąć tego, krępującego go tematu. Ale zamierzam zapytać o to w niedalekiej przyszłości, kiedy nasze relacje będą bardziej odpowiednie do tego rodzaju rozmów.
Harry zdejmuje płaszcz i przeciąga swoją, czarną koszulkę przez głowę, obnażając tym swój, umięśniony i wytatuowany tors, który nawet teraz zapiera mi dech w piersiach. Kiedy zaczyna zdejmować swoje, obcisłe rurki, odwracam wzrok, czując jak moje policzki intensywnie mnie pieką.
Nadal nie mogę pojąć tego, że Harry ani trochę nie krępuje się przy mnie rozebrać, czy pokazywać w samych bokserkach. Wiem, że w jego życiu pojawiła się dosyć spora ilość kobiet, przed którymi zapewne robił jeszcze bardziej intymne rzeczy, ale ja nadal nie mogę się do tego przyzwyczaić. Ja za żadne skarby nie mogłabym pokazać się przed nim w samej bieliźnie, czy rozebrać się na jego oczach. Pamiętam jak byłam w nim w samym ręczniku i to było dla mnie strasznie krępujące i niekomfortowe przeżycie. Na samą myśl o tym zdarzeniu, mój brzuch ściska się z nerwów i zawstydzenia.
Ponownie spoglądam na chłopaka, który męczy się z związaniem swoich, bujnych i długich włosów czarną bandanką. Sięgam do tylnej kieszeni moich spodni, i wyciągam z niej czarną frotkę do włosów. Pomyślałam, żeby ją tam włożyć, zanim wyszłam z łazienki, wiedząc, że dzisiaj może się przydać.
- Harry. - mówię chcąc zwrócić na siebie jego uwagę. Kiedy jego, zielone oczy padają na mnie, pokazuję mu frotkę.
Chłopak podchodzi do stolika i na nim siada, więc podchodzę do niego i próbuję okiełznać jego, dzikie loki, zgarniając wszystkie, ciemne pasma w swoją dłoń.
Harry cały czas uważnie mi się przypatruje, co staram się zignorować i skupić na jego włosach, lecz nie bardzo mi to wychodzi.
Kiedy, z niemałym trudem osiągam swój cel, ciasno związuję wszystkie loki gumką, upewniając się, że żaden z nich nie wypadnie i nie będzie przeszkadzać w jego intensywnym treningu. Gdy chcę się odsunąć, Harry łapie mnie w talii i przyciąga tak, że znajduję się pomiędzy jego nogami. Spoglądam z lekkim zdziwieniem w jego, zielone tęczówki, które są wpatrzone prosto we mnie.
- Dzięki. - mówi. - To nie potrwa długo. - dodaje i podnosi się na stołku, następnie lekko muska moje wargi swoimi, co mnie zaskakuje.
Odsuwa swoją głowę od mojej i spogląda na mnie z góry swoim, zielonym wzrokiem, jak robi to zawsze.
- W porządku. - odpowiadam z lekkim uśmiechem, a on ponownie muska moje usta, lecz tym razem dłużej i mocniej, co odwzajemniam.
Wychodzimy z pomieszczenia, które Harry zamyka na klucz. Chwilę później oplata swoją, dużą dłoń wokół mojej i zaczyna prowadzić nas w stronę klatki schodowej. Przez duże, metalowe drzwi, docieramy do dobrze znanej mi hali z ringiem, Harry puszcza moją rękę, wbiega na wysoki podest i od razu zaczyna walczyć z wielkim workiem treningowym.
Rozglądam się po wielkim pomieszczeniu, nie ma tutaj już wielkiej ilości krzeseł i wszystko jest, nie wiem czy można tak powiedzieć, ale czyste. Mimo, że to miejsce jest opuszczone, to widać, że ktoś o nie dba i posprzątał po walce, którą miałam okazję zobaczyć kilka dni temu i staram się o niej nie myśleć. W ogóle staram się o niej, jak najszybciej zapomnieć i nie przywracać tych, strasznych obrazów i przeżyć do mojej pamięci.
Siadam na ławce i zaczynam przypatrywać się z wielką uwagą, Harry'emu i jego, silnym, profesjonalnym ciosom, które poruszają workiem na wszystkie strony. Na jego czole zaczynają pojawiać się małe kropelki potu, które przeciera ręką, odzianą w czarną rękawicę. Nagle ciało chłopaka się cofa i wymierza potężnego kopniaka z półobrotu w worek, który dynamicznie odskakuje, a łańcuchy na którym jest on powieszony, zaczynają grzechotać. Chłopak bez problemu zatrzymuje skórzany, przyrząd i spogląda na mnie.
- Chodź tu. - mówi i macha do mnie ręką, żebym podeszła do ringu.
- Po co?
- Rozbierz płaszcz i chodź. - powtarza, z lekkim uśmiechem i odchodzi od worka, wycierając pot z swojego czoła. Podchodzi do krawędzi ringu i opiera się na sprężystych linach.
Podnoszę się z ławki i rozbieram swój płaszcz, następnie odwieszam go na jakimś urządzeniu do trenowania, postawione, tuż za ławką. Nie jest tutaj zbyt zimno, więc mogłam sobie pozwolić na zdjęcie ciepłego ubrania.
Niepewnie podchodzę do wysokiego podestu, na którym stoi Harry i spoglądam na niego z dołu. Patrzy na mnie z lekkim uśmieszkiem, nadal podpierając się na linach. Nagle kuca i wyciąga w moją stronę rękę, za którą łapię, a on bez żadnego problemu wciąga moje ciało na ring.
Czasem naprawdę mam wrażenie, że ten chłopak ma jakąś nadludzką siłę, chociaż wiem, że to niedorzeczne.
- Połóż się na plecach. - rozkazuje i wskazuje na gładkie podłoże. Podnoszę brew i spoglądam na niego z lekkim zdziwieniem.
Nie mam pojęcia o co może mu chodzić, co on zamierza zrobić i po co jestem mu potrzebna?
- Po prostu się połóż. - powtarza z małym uśmiechem i kiwa głową, żeby mnie zachęcić.
Nieco się waham, ale w końcu siadam na chłodnej, nieco miękkiej powierzchni, a następnie kładę się na wznak. Harry poprawia moje nogi, prostując je, i ręce kładąc wzdłuż mojego ciała. Nachyla się, i po chwili jego, duże dłonie, kolejno spoczywają po obu stronach mojej głowy, a kolana umieszcza po bokach mojej talii. Bez wysiłku, dźwiga się lekko, prostując ręce i nogi, następnie opuszcza swoje ciało, lekko dotykając mojego. Uśmiecham się, próbując zamaskować moje rumieńce, które zaczynają wypalać moją skórę, co Harry zauważa, bo pociera swoim nosem o mój policzek. Ponownie podnosi się na rękach i opuszcza, robiąc kolejną pompkę, a jego mięśnie, coraz bardziej się napinają, uwydatniając jego żyły. Sama nie wiem dlaczego, ale zaczynam chichotać, więc zakrywam ręką swoje usta, próbując się opanować. Ta cała sytuacja, jest taka niezręczna, a zarazem świetna i zabawna, że nie mogę powstrzymać się przed śmianiem.
- Dlaczego się śmiejesz? - pyta, robiąc kolejną pompkę, a na jego ustach pojawia się mały uśmiech.
Cieszę się, że Harry coraz częściej obnaża się z swoim uśmiechem. Może nie jest to zbyt wyraźne, ale jednak jego kąciki ust są lekko uniesione, a to się liczy. Uwielbiam jego, uśmiechniętą twarz.
- Bo to zabawne. - mówię z szerokim uśmiechem.
- Co takiego?
- To, że robisz nade mną pompki. - odpowiadam.
- Co w tym śmiesznego? - jest lekko zdziwiony, lecz uśmiech nadal nie znika z jego twarzy, z czego bardzo się cieszę.
- Sam fakt, że to robisz. - mówię. - Nigdy nie pomyślałabym nawet, że będziesz ćwiczył nad moim ciałem. - dodaję.
- To źle myślałaś. - zatrzymuje swoje ciało nade mną i cmoka mnie krótko w usta, następnie prostuje swoje kończyny, odsuwając się ode mnie.
Robiąc kolejne pompki, Harry coraz bardziej przybliża swoją twarz do mojej, a jego, zielone oczy coraz intensywniej przypatrują się moim, ciemnym tęczówkom,jakby chciał coś z nich wyczytać.
- Mam rozumieć, że już nie jesteś smutna? - pyta i zastyga w miejscu, na lekko ugiętych łokciach.
Kręcę przecząco głową.
- Już nie. - mówię z uśmiechem.
Przez tę, całą sytuację zapomniałam o mojej siostrze i o smutnej mamie. Co, jak co, ale jestem mu za to wdzięczna.
- Więc teraz możesz mi powiedzieć? - pyta z nadzieją w oczach i ponownie kładzie swoje kolana po bokach mojej talii.
Cicho wzdycham i spoglądam na niego.
- Harry...
- Proszę, powiedz mi. - wierzchem swojej, dużej dłoni, delikatnie pociera mój, rozgrzany policzek, chcąc mnie zachęcić do odpowiedzi na jego pytanie.
- Dlaczego chcesz się o tym koniecznie dowiedzieć? - pytam, a on otwiera usta, by coś powiedzieć, lecz w jego oczach widzę lekkie zawahanie.
- Bo kurewsko nienawidzę, kiedy coś cię dręczy. - odpowiada i głośno wypuszcza powietrze.
- Też nie cierpię, kiedy ciebie coś dręczy. - mówię i kładę rękę na jego, mokrym od potu policzku. Widzę i czuję, że moje słowa są dla niego nie małym zaskoczeniem, ponieważ jego mięśnie się napinają, oddech przyspiesza, a oczy szerzej się otwierają.
- Dlaczego jesteś taki zdziwiony? - pytam, nadal patrząc w jego, w tym momencie wielkie oczy.
- Nic. - mówi krótko. - Po porostu się tego nie spodziewałem. - mówi i drapie się po karku w nerwowym geście. Czuję jak jego ciało się rozluźnia.
- Czego? - pytam, nie rozumiejąc co chłopak ma na myśli.
Trwamy chwilę ciszy.
- Że cię obchodzę. - mówi cicho i niepewnie.
- Obchodzisz mnie. - przerywam. - Przecież wiesz, że mi na tobie zależy. - dodaję i uśmiecham się do niego.
- Wiem. - wkłada swoje dłonie pod moje plecy i wtula swoją głowę w moją szyję, a ja oplatam rękami jego, szerokie plecy, mocno go do siebie przytulając.
Nie wiem dlaczego, ale moje serce zaczyna szybciej bić.
Sposób w jaki zareagował na moje słowa, strasznie mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się, że uświadomienie mu, że mnie obchodzi, będzie dla niego takim szokiem.
Przechodzą mnie przyjemne dreszcze, kiedy jego ciepły oddech dotyka wrażliwej skóry na mojej szyi.
- Wszystko w porządku? - pytam, i gładzę go ręką po plecach.
Odsuwa się ode mnie, następnie cmoka mnie krótko, lecz intensywnie w usta.
- Tak. - mówi i wygina swoje wargi w małym uśmiechu, następnie ponownie mnie całuje, przez co chichoczę.
- Nie powinieneś wrócić do treningu?
- Powinienem. - mówi. - Ale nie chcę. - dodaje.
- Harry... - czuję krótkie wibracje w tylnej kieszeni moich spodni, co oznacza, że dostałam esemesa.
Zamierzam sięgać po mój telefon, lecz ręka Harry'ego jest szybsza ode mnie i wyciąga urządzenie. Gdy spogląda na wyświetlacz, jego szczęka się napina, a brwi marszczą.
- Harry, kto to? - pytam i chcę zabrać od niego telefon, lecz on unosi się i zaczyna naciskać na klawisze, znajdujące się na małej klawiaturze mojej komórki. - Oddaj mi go. - rozkazuję i ponownie staram się zabrać moją własność, lecz chłopak mi na to nie pozwala. Złość w moim ciele, dosłownie się gotuje.
- To Jake. - mówi. - Chce się spotkać. - jego ton jest oziębły.
- Nie możesz do niego napisać. - mówię.
- Mogę. - odpowiada obojętnie.
Wzdycham głęboko w geście zirytowania i wkurzenia.
- Co chcesz mu napisać? - pytam, lekko spanikowana.
Jake to miły chłopak i nie chcę, żeby to, co Harry chce mu napisać, go zraniło.
- Coś od siebie. - mówi krótko.
- Harry, proszę. - mój ton jest niemal błagalny.
Chłopak spogląda na mnie i niechętnie oddaje mi telefon.
Spoglądam na wyświetlacz:
Wszystko w porządku? Może spotkamy się dzisiaj? - Jake.
Spoglądam jeszcze na wiadomość, którą Harry chciał mu wysłać.
Pierdol się.
Kręcę głową z niedowierzaniem i szybko usuwam, to, co zdążył napisać. Spoglądam na niego.
- Nie wierzę, że chciałeś mu to wysłać. - krzyżuję ręce na piersi i patrzę na niego z grymasem.
- Nie chcę, żebyś się z nim spotykała. - mówi i pochyla się nade mną, tak, że jego twarz znajduje się kilka milimetrów od mojej.
- Dlaczego niby? - pytam.
Jestem na niego strasznie wkurzona. On nie ma prawa grzebać w moim telefonie, ani mi go zabierać, ani pisać do moich znajomych.
- To tylko mój znajomy Harry.
- Może dla ciebie. Ale widziałem jak ten skurwiel ślini się na twój widok. - fuka. - Z resztą całował cię.
- Harry, przecież nie jesteśmy w związku. Więc dlaczego jesteś zazdrosny? - pytam.
Zaczyna zastanawiać się nad moim pytaniem.
- A jeśli będziemy, to więcej się z nim nie spotkasz? - jego pytanie mnie muruje.
Czy on właśnie zaproponował mi chodzenie?
- Mówisz poważnie?
- Tak.
- Harry czy ty... czy my.
- Jeśli chcesz. - mówi. - I jeśli obiecasz, że więcej nie spotkasz się z tym skurwielem. - dodaje i patrzy na mnie uważnie.
To nie możliwe. Czy to się dzieje naprawdę?
- A ty tego chcesz? - pytam niepewnie.
- Chcę. - odpowiada bez zastanowienia.
- Czy to oznacza, że...
- Tak, będziemy oficjalnie parą. - przerywa i uśmiecha się lekko.
- Oficjalnie? - podnoszę brew.
- Dokładnie. - odpowiada. - Jak inaczej wytłumaczysz pocałunki albo wyznania? Już od dłuższego czasu byliśmy jakby parą.
- Zdajesz sobie sprawę, na co się piszesz, pytając o to? - pytam.
- Tak, zdaję. - mówi poważnym tonem. - A ty? - patrzy na mnie z nadzieją.
- Tak Harry. - mówię, podnoszę głowę i całuję go w usta, z czego chłopak zdaje się być zadowolony. - Ale muszę to jeszcze przemyśleć
- Wiem o tym. - gładzi mnie dłonią po policzku, następnie wstaje i pomaga mi wstać z ringu. Zdejmuje czarne rękawiczki i wsadza do kieszeni swoich, krótkich spodenek.
- Już nie trenujesz? - pytam i siadam na krawędzi ringu, chcąc z niego zejść.
- Nie. - mówi. - Muszę coś załatwić. - dodaje, zeskakując z wysokiego podestu, następnie łapie mnie w talii i pomaga zejść na dół.
- Rozumiem. - odpowiadam, a Harry oplata swoją dłoń wokół mojej, bierze mój płaszcz z podłogi, ponieważ spadł z roweru stacjonarnego, na którym go powiesiłam.
Wchodzimy przez metalowe drzwi na klatkę schodową i kierujemy się na dół w stronę ,,pokoju" Harry'ego.
- Zostań tutaj, ja się szybko przebiorę. - kiwam głową, a on otwiera drzwi i wchodzi do środka.
Jasna cholera! Ja i Harry.... on właśnie zaproponował zostanie... parą! Nadal nie mogę w to uwierzyć, to jest jeszcze bardziej nierealne i dziwne, niż jego zachowanie. Przecież to kompletnie dziecinne i nieodpowiedzialne. Ja go prawie wcale nie znam, praktycznie nic o nim nie wiem, z resztą znamy się tylko niecałe dwa tygodnie.
Nie wiem co o tym myśleć. Czy popełniłabym błąd zgadzając się na związek z Harry'm, czy wręcz przeciwnie? Czy gdybym na to przystała, wszystko, uległoby jeszcze większej zmianie? Czy jestem na to gotowa? Czy byłabym głupia i naiwna, zgadzając się na to? Czy mimo licznych różnic i sprzeciwności, pomiędzy nami wszystko by się ułożyło? Moją głowę męczy teraz tyle pytań, że zupełnie nie wiem co o tym, wszystkim myśleć.
Zakładam swój płaszcz, słysząc głośne kroki Harry'ego, chwilę potem chłopak wychodzi z pomieszczenia i zamyka je na klucz. Następnie bierze moją dłoń w swoją i kieruje nas do wyjścia z budynku.
Gdy wychodzimy na zimne powietrze, zakładam kaptur na głowę i bardziej przybliżam się do chłopaka, który idzie tuż obok mnie.
Dlaczego musi być tak, cholernie zimno?
Wchodzimy do samochodu, a Harry od razu włącza ogrzewanie, następnie odpala samochód i rusza, zanim zdążam się zapiąć.
***
Całe dziesięć minut drogi mija bez słowa, Mam wrażenie, że on zastanawia się tak samo jak ja ,,I co dalej?''. Cały czas myślę, nad naszymi relacjami, nad tymi dwoma tygodniami naszej znajomości, nad pocałunkami, rozmowami, wyznaniami, spędzonym czasem razem z nim, moimi uczuciami co do jego osoby. Myślę, że to, co przeżyliśmy, przez te kilkanaście dni zasługuje na miano związku. Chociaż do mojej głowy nadal narzuca się mnóstwo pytań i wątpliwości.
Samochód Harry'ego się zatrzymuje, a ja orientuję się, że jesteśmy pod moim domem. Przez chwilę siedzę w bez ruchu, chcąc mu coś powiedzieć, lecz nie mogę pozbierać swoich myśli, chcąc ułożyć jakiekolwiek, sensowne zdanie.
- Aga? - głęboki głos Harry'ego rozchodzi się po samochodzie. - Jakie masz wątpliwości? - pyta.
- Harry ja... - przerywam. - Nie mam pojęcia jak to, wszystko się ułoży. Przecież my się tak różnimy, nie pasujemy do siebie. - wyduszam.
Nim się orientuję, moja broda znajduje się pomiędzy jego palcami, a moja twarz zostaje odwrócona w jego stronę, zmuszając mnie, żebym spojrzała w jego oczy.
- Wcale się tak nie różnimy. Mamy więcej wspólnego niż jesteś w stanie sobie wyobrazić. - patrzy na mnie jakby koniecznie chciał przekonać mnie do swoich słów. - Z resztą, spójrz na nas. Coś jest pomiędzy nami, coś nas do siebie przyciąga i nie jest to jakieś byle gówno, tylko coś kurewsko poważnego. - dodaje, przenosząc swoje ręce na moje policzki. - Od samego początku tak było. Od kiedy wpadliśmy na siebie w tym, pierdolonym sklepie. - opiera swoje czoło o moje. - I wiem, że zabrzmi to teraz kurewsko gówniarsko. - mówi. - Ale czy chcesz zostać moją dziewczyną? - pyta, gładząc mnie kciukiem po policzku.
Nie jestem w stanie nic odpowiedzieć, ani nawet drgnąć. Czuję, jakbym miała zaraz zemdleć i nie wstać, puki nie wybudziłabym się z tego, nierealnego snu.
- Harry ja...
- Chcę, żebyś była pewna, że to co powiesz, będzie twoim, stuprocentowo przemyślanym wyborem i jeśli potrzebujesz więcej czasu... - przerywam mu wpijając się w jego, miękkie wargi.
Harry jest nieco zaskoczony, ale odwzajemnia pocałunek i kładzie swoje ręce na mojej talii, przenosząc mnie na swoje kolana. Wplatam swoje palce w jego, długie włosy, które musiał rozpleść, podczas jazdy, a on obłapuje moje plecy, mocniej mnie do siebie przyciskając.
- Harry. - wyduszam, kiedy odrywam się z pocałunku. - Nie potrzebuję czasu. - mówię i spoglądam w jego oczy.
- Jesteś pewna? - pyta, uważnie ilustrując mnie wzrokiem.
- Jestem. - mówię i ponownie muskam jego, pełne wargi.
- W takim razie jesteśmy oficjalnie parą. - uśmiecha się.
- Wiem. - odwzajemniam gest.
Przez dłuższą chwilę patrzymy na siebie, nic nie mówiąc.
- Muszę już jechać. - mówi po chwili.
- W porządku. - uśmiecham się lekko.
Ostatni raz muska moje usta, następnie pomaga mi zejść z jego kolan. Wysiadam z samochodu, spoglądając na jego, pogrążoną w myślach twarz, następnie zamykam drzwi, i robię kilka kroków w tył, a Harry niemal od razu rusza przed siebie.
Jasna cholera...
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Jak wam się podoba? :D Na to czekałyście, czy może jeszcze za szybko się to potoczyło? :))
Przepraszam, że nie odpisałam na wasze, komentarze, przed poprzednim rozdziałem, ale mój laptop mi na to nie pozwala. Jak wchodzę na bloga, włączają mi się jakieś reklamy, gry itp. zaczyna mnie to już wkurzać, muszę coś z tym zrobić, bo dłużej z tym nie wytrzymam.
Co do komentarzy, nie musicie mnie przepraszać, że nie napisałyście komentarza, to naprawdę nie potrzebne. Wiem i rozumiem, że wszystkiego nie do się o prostu skomentować. :))))
Mam jeszcze prośbę. Niech pod tym rozdziałem, każdy, kto czyta to opowiadanie, napisze komentarz. Może być to co kol wiek, nawet przypadkowe litery. :) Chcę przez to powiedzieć, że nie wiem ile was jest, jest dużo wyświetleń oraz dużo, anonimowych komentarzy i już się w tym pogubiłam. Mam nadzieję, że zrobicie to dla mnie <33333333 ;))))))
Uwielbiam was, i do następnego <3333333333333333333333333333333333333
Boże czekałam na ten moment od bardzo dawna,aż w końcu się doczekałam<3 Są oficjalnie parą,nareszcie <3 Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i coraz to nowsze wieści o ich związku :) Uwielbiam Cię <3 Czekam na następny rozdział. Więc wszystkiego dobrego i mnóstwo weny <3
OdpowiedzUsuńJaaaak kurewsko słodko :3 Uwielbiam <33333 <333 Najlepsze opowiadanie i ty najlepsza <3333 <333333 Oni są oficjalnie razem!! Mam ochote skakać :D Rozdział cudowny, fenomenalny, genialny, wspaniały! ;) Ciekawe co Harry ma do załatwienia? Jak to sie potoczy?? Czym nas jeszcze zaskoczysz??? I iii... ee.. sama nie wiem co jeszcze, tyle tego hehe :) Kocham <3333 <333 Czekam z niecierpliwością na next'a jak zawsze :D Pozdrawiam, dużo weny, buziaczki :* Błagam dodawaj jak najszybciej następny :3
OdpowiedzUsuńCudowny... słów mi brakuje. Czekałam na to. Bardzo miło mnie dzisiaj zaskoczyłaś. Podoba mi się ten rozdział jak każdy dotychczas i liczę na to że next będzie równie dobry bo lepszy być nie może. Będę pisała teraz krótsze komentarze bo nie umiem się wysłowić żeby było to ładnie napisane. Pozdrawiam i dziękuję że to piszesz. Życzę weny kochana. Koffam <3333333333333333333
OdpowiedzUsuńGenialne cudo. Jesteś fantastyczna. Super rozdział. Życzę weny. Sorki ale ja też będę pisała teraz krótsze komentarze. Przepraszam. Do następnego ;)
OdpowiedzUsuń