*Oczami Agaty*
Gdy powoli otwieram swoje, zaspane powieki, dopiero zaczyna się przejaśniać. Wczoraj, w sumie położyłam się około dwudziestej, więc nie dziwie się, że jest wcześnie rano. Odłączam telefon od ładowarki i sprawdzam, która godzina 7.32. Wchodzę jeszcze w wiadomości i ponownie czytam wczorajszą wiadomość od Harry'ego ,,Dobranoc Aga''. Uważam, że to naprawdę miłe i urocze z jego strony, że postanowił wysłać mi tego esemesa. Ten chłopak zaczyna coraz bardziej mnie zaskakiwać. Pozytywnie oczywiście.
Szczerze mówiąc, to chciałabym, żeby teraz tutaj, ze mną był, leżał na moim brzuchu, a ja odgarniałabym mu jego, bujne loki z twarzy.
Ostatnio zauważyłam, że z chwili na chwilę, coraz milej spędza mi się z nim czas i chciałabym spędzać go z nim więcej. Dobrze by było, gdybym miała okazję go bliżej poznać, wiem, że nie osiągnę nic, puki mi na to nie pozwoli. Jest bardzo czujny, nie ma opcji, żebym mogła go w jakiś sposób podejść, żeby mi się zwierzył. Nie chciałabym nawet tego robić, to nie byłoby w porządku. Mam tylko wielką nadzieję, że prędzej czy później nadejdzie taki czas, że bardziej się przede mną otworzy. W sumie obiecał mi, że kiedy będzie gotowy, to zwierzy mi się z czegoś, co go ostatnio dręczyło. Oby o tym pamiętał.
Wychodzę z łóżka i mimo, że pilnie muszę iść do łazienki, to udaję się na dół, żeby sprawdzić czy Louis nadal tutaj jest. Gdy schodzę ze schodów, podchodzę do kanapy najciszej jak mogę i wyglądam lekko zza niej. Zaczynam cicho chichotać, kiedy widzę rozwalonego na niewielkim meblu, Louis'a w samych bokserkach. Ma otwartą buzie i leży na plecach z jedną nogą i ręką, zwisającą z kanapy.
Bardzo się cieszę, że chłopak nadal tu jest, będę miała okazję spędzić z nim więcej czasu, a może i nawet cały dzień.
Cieszę się, że mój przyjaciel nie jest zły o związek mój i Harry'ego, a jeszcze bardziej cieszę się, że chce się z nim dogadać. Wiem, że to będzie ciężkie dla nich obojga, ale w końcu muszą zacząć ze sobą jakoś żyć, zwłaszcza, że z każdym z nich wiążę jakieś relacje i oboje są dla mnie w jakimś stopniu ważni. Pewnie niektórzy pomyśleliby, że jestem egoistką i chcę tego dla własnego dobra, lecz wcale tak nie jest. To będzie lepsze wyjście dla nich obojga, ponieważ kiedy zakopią topór wojenny, to jest większe prawdopodobieństwo, że nie dojdzie pomiędzy nimi do sytuacji w której oboje zaczęliby okazywać sobie agresje oraz krzywdzić siebie nawzajem, a wiem, że wiele razy doszło między nimi do bójki.
Ostrożnie podnoszę koc z podłogi i przykrywam nim prawie nagie ciało chłopaka, podnoszę także jego ubrania rozrzucone na dywanie i odkładam je na fotel. W pewnym momencie zauważam, że telewizor jest wyłączony, co oznacza, że Louis musiał go zgasić, kiedy się obudził. Najwyraźniej zmieniające się co chwilę obrazy musiały mu przeszkadzać w jego wypoczynku.
Po cichu udaję się do kuchni, włączam czajnik elektryczny i sypię dwie łyżeczki kawy rozpuszczalnej do kubka.
Jutro Paula ma przyjechać, z czego bardzo się cieszę. Strasznie się za nią stęskniłam przez te kilkanaście dni. Chcę jej tyle powiedzieć o Harry'm, o Louis'ie i przede wszystkim o mnie. Tyle się wydarzyło przez jej nieobecność i zmierzam jej to, wszystko wyznać. Chcę, żeby wiedziała.
Kiedy woda w czajniku jest już zagotowana, zalewam kawę i dosypuję do niej łyżeczkę cukru, następnie siadam na wysokim stołku, przy blacie i biorę łyka parującego napoju.
Louis niedługo powinien się obudzić, więc wypadałoby zrobić jakieś śniadanie, o ile mam jeszcze cokolwiek innego do jedzenia oprócz płatków. Kategorycznie muszę się dzisiaj wybrać do sklepu. Fajnie by było gdyby Louis miał czas. Zrobilibyśmy zakupy, a potem moglibyśmy pójść na jakiś obiad, na lody, albo po prostu moglibyśmy spędzić miło czas w jakiś inny sposób.
Szybko dopijam kawę i zaczynam szperać w lodówce i szafkach. Postanawiam zrobić jajecznicę oraz tosty, mając nadzieję, że Louis też będzie miał na nie ochotę.
***
Po zrobieniu śniadania, posprzątaniu i nałożeniu wszystkiego na talerze, łykam szybko moją tabletkę i udaję się na górę, żeby w końcu doprowadzić swoje ciało do porządku.
Z szafy wyciągam ciemnoszarą, niezapinaną bluzę z kapturem oraz czarne rurki, następnie idę do łazienki, gdzie ubieram wszystko na siebie. Myję jeszcze zęby, czeszę włosy i robię swój, codzienny makijaż.
Gdy schodzę na dół, zauważam, że Louis'a nie ma na kanapie, koc jest złożony, a ubrania z fotela zniknęły. Biegnę ślizgając się na moich, czarnych skarpetkach, następnie wparowuję do kuchni, aby sprawdzić, czy Louis nadal tutaj jest. Oddycham z ulgi, kiedy widzę chłopaka siedzącego przy stole, który wpakowuje sobie jajecznicę do buzi.
Spogląda na mnie i przeżuwając jedzenie, szeroko się do mnie uśmiecha, co odwzajemniam. Podchodzę do stołu i chcę usiąść na krześle, lecz zostaję przyciągnięta i mocno przytulona przez chłopaka.
- Hej Aga. - mówi.
- Hej.
- Dzięki za jajecznicę.
- Nie ma za co. - mówię. - Myślałam, że już poszedłeś. - dodaję i odrywam się z uścisku.
- Nie wyszedłbym bez pożegnania głuptasie. - mierzwi ręką moje włosy i z powrotem siada przy stole, więc robię to samo.
- Wiem. - zaczynam chichotać i kręcić głową na własną głupotę, następnie odgryzam kawałek, jeszcze ciepłego tosta z masłem.
- Mam dzisiaj cały, wolny dzień. - oznajmia, patrząc na mnie swoimi, niebieskimi oczami. - Może porobimy coś ciekawego, albo pojedziemy gdzieś na miasto. - proponuje, a ja uśmiecham się do niego najszerzej jak mogę, dając mu do zrozumienia, że się zgadzam.
- Moglibyśmy przy okazji pojechać na zakupy? - pytam, nabierając jajecznicę na widelec. - Jutro Paula przyjeżdża i muszę uzupełnić lodówkę. - dodaję i wkładam jedzenie do buzi.
- Pewnie. - mówi. - Mam rozumieć, że wszystko u niej w porządku? - pyta i patrzy na mnie wyczekująco.
- Tak, teraz tak. - posyłam mu mały uśmiech, następnie zabieram się za jedzenie.
***
Po skończonym posiłku, Louis bierze prysznic, a ja sprzątam po śniadaniu, wkładając brudne naczynia do zmywarki.
Cieszę się, że jednak spędzę ten dzień z Louis'em. Uwielbiam go oraz spędzać z nim czas, bo wiem, że zawsze mnie rozśmieszy, że nie będzie z nim nudy oraz, przede wszystkim, czuję się z nim bezpiecznie. Od TAMTEGO momentu, nigdy nie wyszłam na miasto, ani nie oddalałam się zbytnio od domu sama, zawsze musiał być ze mną ktoś z kim czułam się choć trochę bezpiecznie.
Zamykam zmywarkę i włączam jej zasilanie, następnie udaję się na górę do mojego pokoju po pieniądze oraz telefon, na którym sprawdzam godzinę. 08.47. Włączam jeszcze wczorajszą wiadomość od Harry'ego i ponownie czytam.
Może też powinnam do niego napisać? Nie mam pojęcia gdzie on jest, co robi, kiedy się zobaczymy. W sumie to sama nie wiem, może jeszcze spać, albo robić coś ważnego, w końcu nie mam pojęcia o jego, teraźniejszym życiu, nie mam pojęcia co robi, czym się zajmuje. Oczywiście oprócz walk i treningów. Ale myślę, że napisanie do niego jest dobrym pomysłem. Chociażby dlatego, żeby pokazać mu, że o nim myślę tak jak Harry zrobił to wczoraj, co było naprawdę miłe, kochane i bardzo mnie ucieszyło oraz zaskoczyło.
Siadam na łóżku, krzyżuję nogi na materacu i zaczynam stukać w szklaną klawiaturę, naciskając na poszczególne literki.
Dzień dobry Harry. Wszystko u ciebie w porządku?
Wysyłam wiadomość i chowam telefon do kieszeni, jak i portfel z pieniędzmi, następnie wstaję z łóżka i wychodzę z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Woda w łazience przestała lecieć, co oznacza, że Louis powinien zaraz stamtąd wyjść. Siadam na kanapie w salonie i krzyżuję na niej nogi.
Mam nadzieję, że Harry ucieszy się z mojej wiadomości i doceni mój gest, tak samo, jak ja jego. Mam także nadzieję, że odpisze, ponieważ chciałabym wiedzieć co u niego słychać i czy wszystko u niego w porządku.
Słyszę jak Louis schodzi po schodach, więc podnoszę się z kanapy i poprawiam swoją bluzę, obciągając ją za swoje pośladki. Chłopak wchodzi do salonu i spogląda na mnie z lekkim uśmiechem.
- Gotowa? Możemy jechać? - pyta, a ja odwzajemniam uśmiech i lekko kiwam głową.
Udajemy się do korytarza, gdzie ubieram swój płaszcz, a Louis kurtkę, oraz wciągam swoje, czarne adidasy na nogi. Wychodzimy z mieszkania i zamykam drzwi na klucz, który chowam do tylnej kieszeni spodni, następnie udajemy się do samochodu. Kiedy Louis odpala samochód, ja zapinam pas i poprawiam się na fotelu.
- To co robimy najpierw? - pytam, w trakcie kiedy chłopak patrzy w tylne lusterko, kiedy wycofuje z betonowego podjazdu.
- Może najpierw pójdziemy na te zakupy? - proponuje. - Schowamy torby do bagażnika i będziemy mieć to z głowy. Potem możemy gdzieś iść. - dodaje, wyjeżdżając samochodem na ulicę.
- To dobry pomysł. - mówię i uśmiecham się do niego, co odwzajemnia.
Nagle czuję wibracje w przedniej kieszeni moich rurek, więc szybko wyciągam urządzenie i włączam wyświetlacz, na którym widnieje żółta koperta. Bez zawahania klikam na nią.
Ta. A u ciebie?
Lekko uśmiecham się kiedy czytam te słowa. Cieszę się, że jednak odpisał.
U mnie też wszystko dobrze.
Odpisuję krótko i kładę telefon na kolanach, myśląc, że nastał koniec naszej, krótkiej konwersacji, lecz dosłownie kilka sekund później, urządzenie znowu wibruje. Ponownie biorę je do ręki i wchodzę w wiadomości.
Co robisz?
Nie sądziłam, że będzie zainteresowany co aktualnie robię. Ale cieszy mnie, że go to obchodzi.
Jadę na zakupy.
Wysyłam wiadomość i nie odkładając telefonu, czekam, aż Harry odpisze. Kiedy telefon wibruje, odblokowuje go i sprawdzam wiadomość.
Sama?
Mimo, że zaskoczyło mnie jego, krótkie pytanie, to cieszę się, że Harry'ego martwi to, czy będę samotnie włóczyć się po mieście.
- Piszesz z Harry'm? - z moich rozmyślań wyrywa mnie Louis.
- Tak. - mówię i spoglądam na niego. - A co?
- Nic. Po prostu się pytam. - uśmiecha się, co odwzajemniam.
- Mam go od ciebie pozdrowić? - żartuję, próbując powstrzymać się od śmiechu.
- Chyba oszalałaś. - prycha śmiechem. - Mówiąc, że się z nim dogadam, nie miałem na myśli, że będę go pozdrawiać, czy życzyć miłego dnia. - dodaje, a ja kręcę głową i odwracam głowę do telefonu, żeby odpisać Harry'emu.
Jestem z Louis'em.
Wysyłam wiadomość i wyłączam wyświetlacz.
Szczerze mówiąc, to pisząc do niego, nie sądziłam, że może się z tego rozwinąć jakaś dłuższa konwersacja, ale cieszę się z tego, że utrzymujemy ten kontakt przez telefon. Może dlatego, że na chwilę obecną, innego sposobu nie ma.
Kiedy Louis parkuje przed wielką galerią, szybko wkładam kaptur na głowę, następnie wysiadamy z samochodu i zaczynamy kierować się w stronę pokaźnego budynku. Ta galeria jest o wiele większa, niż ta, do której zabrał nas Matt, chociaż tamta też nie była małych rozmiarów. Ale dlaczego ja się dziwię. W końcu to Londyn.
Gdy wchodzimy do środka, przez rozsuwane drzwi, w nasze ciała uderza przyjemne, ciepłe powietrze, co jest sprawką klimatyzacji. Rozpinam płaszcz i ściągam kaptur, a Louis ściąga kurtkę i wkłada ją sobie pod pachę. Lekko mnie zaskakuje, kiedy opiekuńczo obejmuje moje plecy swoim ramieniem, prowadząc w stronę jakiegoś sklepu spożywczego. Przekraczamy szklane, automatycznie otwierane drzwi i od razu bierzemy czerwone koszyki do ręki.
- Też robisz zakupy? - pytam Louis'a, który nadal obejmuje moje plecy swoją ręką.
- Przy okazji. - mówi i mruga do mnie, na co ja się uśmiecham. - Czego konkretnie szukasz? - pyta po chwili.
- Jedzenia. - odpowiadam, a chłopak chichocze.
- Poradzisz sobie sama, czy chcesz iść ze mną po piwo? - pyta.
- Poradzę sobie. - mówię, a chłopak zdejmuje ze mnie rękę.
- Zaraz przyjdę. - mówi z lekkim uśmiechem. - Nie zgub się. - mruga do mnie i skręca w przeciwną stronę. Wchodzę pomiędzy regały i wkładam do koszyka wszystkie, potrzebne produkty. Nagle czuję wibracje mojego telefonu, więc staję pomiędzy regałami i wyciągam urządzenie z kieszeni. Włączam wyświetlacz i klikam na żółtą kopertę.
Gdzie jesteś?
Nie wiem czy mam mu odpisać, czy nie. Wiem, że gdyby chciał, mógłby tutaj przyjechać, a tego nie chcę, ponieważ mam już plany z Louis'em na najbliższe kilka godzin. Myślę, że chłopak nie byłby zadowolony, gdybym nagle zmieniła zdanie i ,,uciekła'' z Harry'm. Z resztą to byłoby bardzo nie w porządku, a chce być lojalna wobec mojego przyjaciela.
Na zakupach.
Odpisuję wymijająco i chowam telefon z powrotem do kieszeni. Wiem, że go to wkurzy, ale nie chcę, żeby tutaj przyjeżdżał.
Chwilę potem, po moim ciele rozlega się uporczywe wibrowanie, co oznacza, że przyszła kolejna wiadomość. Oczywiście od Harry'ego.
Nie rób jaj i napisz gdzie jesteś.
Wywracam oczami.
Mam nadzieję, że nie masz zamiaru tutaj przyjeżdżać...?
Odpisuję i idę dalej wzdłuż regałów, aż docieram do pieczywa. Sięgam po dwa bochenki chleba oraz cztery bułki z ziarnami, które wkładam do woreczka, a następnie do koszyka.
Kolejne wibrowanie.
Chętnie. Ale nie mam czasu.
Mam zamiar odpisywać, ale przychodzi kolejna wiadomość, oczywiście od niego.
Napiszesz w końcu gdzie jesteś?
Nie rozumiem dlaczego chce koniecznie wiedzieć gdzie jestem, ale skoro tak bardzo chce...
Chętnie Harry, ale sama dokładnie nie wiem gdzie jestem. Louis zabrał mnie do jakiejś, wielkiej galerii, a teraz jestem w sklepie spożywczym.
Nie wiem, czy takiej odpowiedzi oczekiwał, ale jest ona całkowicie szczera, bo sama nie mam pojęcia gdzie dokładnie jestem.
Za to ja wiem gdzie jesteś.
Wywracam oczami.
Musisz być taki uparty?
Odpisuję szybko i trzymając włączony telefon, skręcam do stoisk z owocami i warzywami. Biorę kilka bananów, jabłek, pomarańczy oraz parę innych owoców z jednego stoiska, a z drugiego sporą sałatę, pięć marchewek oraz pomidora i ogórka, następnie zaczynam kierować się do chłodziarek z produktami mlecznymi.
Telefon zaczyna wibrować mi w ręce, więc spoglądam na jego wyświetlacz.
Muszę kochanie.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
Jeśli zobaczę tutaj 5 komentarzy, od razu wstawiam kolejny rozdział. (Muszę w końcu jakoś nadrobić te 5 rozdziałów, a jak nie, to będzie za tydzień. Ale wiem, że was stać na te 5 komentarzy ;)) Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Do następnego kochane :D
Kolejny cudowny rozdział<3 Coraz bardziej mi się podoba relacja Harrego i Agi<3 Cieszy mnie to,że Harry tak się interesuję tym co robi Aga <3 Szkoda tylko,że nie ma czasu :( Serdecznie cie pozdrawiam i już nie mogę się doczekać następnego rozdziału :)
OdpowiedzUsuńDziękuję <33333
Usuń