*Oczami Agaty*
Jedziemy już około dwudziestu minut i jak na razie między nami panuje kompletna cisza. Harry znowu zaczął nad czymś myśleć, jego brwi są zmarszczone, a ręce mocno zaciśnięte na kierownicy.
Jeszcze niedawno byłam wręcz zachwycona, że udało mi się poprawić jego humor, a teraz wróciliśmy do punktu wyjścia. Boli mnie kiedy na niego patrzę, ale zrozumiałam, że nie mogę na siłę próbować odepchnąć od niego te myśli, najwidoczniej Harry musi to przeboleć, a ja nic nie mogę na to poradzić, żeby choć trochę to załagodzić. Przyznaję jednak, że mam już stanowczo dosyć tej ciszy i tego, niepokojącego milczenia, lecz wiem, że Harry tego potrzebuje.
Odwracam wzrok od pogrążonego w swoich myślach chłopaka i spoglądam na widoki za oknem, o które opieram się swoim czołem.
Mam wrażenie, że okolica robi się coraz bardziej mroczna. Budynki wyglądają na bardzo zaniedbane, a niektóre wyglądają na opuszczone, nie ma tutaj ani jednego samochodu, nawet drzewa mają tutaj jakiś dziwny, przerażający kształt. Chodniki nie są odśnieżone, ale nie to mnie dziwi najbardziej, lecz to, że nie widać na nich odcisków butów. Przecież dzisiaj nie padało, wczoraj trochę, ale nie na tyle, żeby pozakrywać ślady butów, na tak, grubej powierzchni białej płachty.
Albo ta dzielnica jest kompletnie opuszczona, albo nikt stąd nie wychodzi z domu od kilku dni. Nie wiem co jest bardziej prawdopodobne, ale zastanawia mnie jedno. Dlaczego Harry przywiózł mnie w takie, okropne miejsce?
W pewnym momencie zauważam, że chłopak zerka na mnie kątem oka, jakby sprawdzał moją reakcję na to, co właśnie zobaczyłam, lecz po chwili z powrotem skupia się na drodze.
Kompletnie nic z tego nie rozumiem, dziwne zachowanie chłopaka, to niepokojące miejsce, chęć wyznania mi czegoś przez Harry'ego. Nic mi się nie łączy w kupę i mam nadzieję, że Harry mi w końcu wszystko wyjaśni.
- Zaraz będziemy na miejscu. - mówi cicho, co sprawia, że odwracam głowę w jego stronę.
Jego oddech jest nierówny i płytki, co jakiś czas przymyka oczy i przygryza wargę, a jego ręce są tak mocno zaciśnięte na kierownicy, że są niemal kompletnie białe. Jego twarz także jakoś dziwnie zbielała. Harry wyraźnie się czymś stresuje i denerwuje, co jeszcze bardziej zaczyna mnie niepokoić i martwić. Ale cokolwiek go zadręcza, chcę go w tym wesprzeć i postarać się w jakichś sposób mu pomóc.
Swoją małą dłoń kładę na jego dużej, która kurczowo przylega do kierownicy i lekko zaciskam na niej palce. Harry po chwili wyrywa się z osłupienia i poluźnia uścisk, co sprawia, że mogę wpleść swoje palce w jego. Chłopak głośno wzdycha i odwzajemnia uścisk. Zaczynam lekko gładzić kciukiem wierzch jego dłoni, wyczuwając na niej każde naprężone ścięgno oraz każdy napięty mięsień.
Nagle Harry mocniej zaciska swoje place na moich, następnie głośno i głęboko wzdycha. Samochód zatrzymuje się, sprawiając, że Harry zamyka oczy i odwraca ode mnie głowę. Wydaje mi się, że nie chce patrzeć na miejsce, które znajduje się za mną
- To tutaj. - jego głos jest pełen zdenerwowania, zdruzgotania oraz stresu.
Z ogromnym niepokojem, bardzo powoli odwracam swoją twarz w szybą za mną i widzę... dom. Nie różni się on od pozostałych, opustoszały, zaniedbany, a ścieżka prowadząca do jego drzwi, zaśnieżona po kostki.
- Chodź. - otwiera drzwi i wychodzi z samochodu, wyrywając swoją rękę z mojego uścisku. Odpinam pas i niepewnie naciskam na klamkę, głośno przełykam ślinę, zanim wychodzę z pojazdu. Kiedy zamykam drzwi auta, od razu przeszywa mnie paraliżujący chłód oraz dostaję okropnych dreszczy.
Czuję, że to naprawdę nie jest przyjemne i bezpieczne miejsce.
Chłopak łapie moją rękę i mocno wplata w nią swoje palce, następnie, ku moich obaw zaczyna ciągnąć mnie w stronę przerażającego budynku.
- Jeśli nas przyłapią? - pytam cicho, nie chcąc spotkać się z jakimkolwiek obcym, który może nas tutaj zobaczyć. Sądzę, że jeśli są tutaj jacyś ludzie, nie są zbyt przyjaźni i pozytywnie nastawieni do obcych, zwłaszcza do tych, którzy zamierzają włamać się do domu ich sąsiada.
- Nie złapią. - odpowiada, a jego głos odbija się echem. Cholera. - Nikt tutaj nie mieszka od dawna. - dodaje. - A nawet jeśli by mieszkał, to zapewne miałby w dupie to, co tutaj robimy. - fuka i wprowadza nas w śnieg, który wsypuje mi się w dużej ilości do butów, ale ignoruję to.
Gdy docieramy do drzwi, Harry otwiera je, lekko kopiąc w nie nogą. Dopiero teraz zauważam, że podziurawione i poobdrapywane drzwi nie mają klamki, ponieważ, najprawdopodobniej została ona wyrwana.
Od razu, gdy wchodzimy do środka, czuję zapach stęchlizny, kurzu oraz... alkoholu. Rozglądam się do o koła i widzę, że wszystkie znajdujące się tutaj, jak się zdaje meble są doszczętnie zniszczone. Pełno tutaj szkła, prawdopodobnie są to porozbijane butelki, zdaje się, że po alkoholu. Zauważam także, że w ścianach jest pełno dziur, a każde z okien jest powybijane.
To mieszkanie jest naprawdę okropne, szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że kiedykolwiek znajdę się w tak przerażającym i nieprzyjemnym miejscu. Zastanawiam się tylko, dlaczego Harry zabrał mnie do tego domu.
Podnoszę głowę i spoglądam na chłopaka, który tępo patrzy, swoim zdołowanym, ale jednocześnie rozwścieczonym wzrokiem na ścianę przed sobą. Nadal mocno trzyma się mojej ręki, co sprawia, że palce zaczynają mi drętwieć, ale mam to gdzieś. Teraz obchodzi mnie tylko to, dlaczego Harry się tak zachowuje i co on chce mi przekazać, przyprowadzając do takiego miejsca.
Kiedy otwieram usta, żeby coś powiedzieć, Harry zamyka oczy i bierze głęboki oddech, poluźnia uścisk na mojej ręce, co sprawia, że czuję lekką ulgę.
- Mieszkałem kiedyś tutaj. - mówi przez zęby. Otwiera oczy i ponownie spogląda w to samo miejsce na ścianie. - Z moją mamą i... ojcem. - mam wrażenie, że chłopak szydzi mówiąc ostatnie słowo.
- Harry... - mówię niepewnie. - Gdzie teraz jest twoja rodzina? - pytam tak cicho, że sama ledwo siebie słyszę.
- To już nie jest moja rodzina. - głośno fuka. Ściskam mocniej jego rękę, żeby na mnie spojrzał, lecz on nadal patrzy w to samo miejsce, na tej samej ścianie. Harry głośno wzdycha. - Od jebanych sześciu lat nie mam rodziny. - kopie w spory kawałek gruzu leżący tuż przy jego nogach, tak mocno, że rozlatuje się on przy spotkaniu ze ścianą.
Widzę, że mówienie i wspominanie o tym, jest dla niego bardzo trudne i bolesne. Mimo, że stara się przykryć swój smutek oraz rozżalenie agresją, ja i tak widzę, że to dla niego ogromny ciężar.
Trwamy kilka minut nie odzywając się do siebie, słychać jedynie ciężki oddech Harry'ego, oraz szybkie bicie jego serca.
- Mój ojciec był pierdolonym pijakiem i narkomanem. - mówi przez zaciśniętą szczękę. - Codziennie chodził najebany, albo naćpany, nie pamiętam, żeby kiedykolwiek był w innym stanie. - kręci głową. - Praktycznie codziennie napierdalał mnie i moją mamę. - mocniej ściska moją rękę. Zakrywam swoje usta dłonią. - Czasami było tak źle, że zastanawiałem się czy ona jeszcze żyje. - mówi ochryple i przeczesuje swoje włosy ręką. - Była poniżana przez niego psychicznie, fizycznie. Kiedy się urodziłem już była od kilku lat zrujnowana i zrównana z gównem. Była wrakiem człowieka. - w moich oczach zaczynają zbierać się łzy. - Kiedy byłem mały chowała mnie przed nim po szafkach, żeby tylko mnie chronić przed tym popierdoleńcem. - przerywa. - Potem dostawała za nas dwóch. - syczy, a łzy zaczynają ciurkiem skapywać z mojej brody. - Nienawidziłem go, dla mnie był kompletnym zerem, kompletnym gównem, jebanym skurwielem. Chciałem go zabić, cały czas chodziło mi to po głowie, żeby go zajebać. - mówi. - Kiedy miałem pięć lat, wziąłem kuchenny nóż i poszedłem do salonu gdzie ten gnój spał na kanapie. Zamachnąłem się, żeby wbić mu go w szyję, ale matka akurat wróciła do domu i wyrwała mi go z ręki. Potem pochowała wszystkie niebezpieczne przedmioty, którymi mógłbym mu coś zrobić. - wydusza.
O Boże! To co usłyszałam... jestem totalnie zdruzgotana. Łzy ciekną z moich policzków jak szalone i nic nie mogę z tym zrobić. Biedny Harry, nie mogę sobie wyobrazić co on może teraz czuć. Chłopak nie miał dzieciństwa takiego jak większość normalnych dzieci, nie wiedział jak to jest czuć się bezpiecznie we własnym domu. Nie wiedział jak to jest mieć ojca, nie wiedział jak to jest mieć normalną rodzinę.
Jak można być takim człowiekiem jak ojciec Harry'ego, żeby tak krzywdzić swoją żonę oraz własne dziecko. Kompletnie tego nie rozumiem, nie zrozumiem i nawet nie chcę tego rozumieć.
- Nie wiem co powiedzieć. - mówię szeptem, następnie wyrywam rękę z jego uścisku. Staję przed nim i oplatam rękami jego szyję, mocno go do siebie przytulając. Czuję, że Harry przez chwilę jest zdezorientowany, ale w końcu jego, spięte ciało się rozluźnia i lekko oplata moje plecy swoimi ramionami, następnie mocniej mnie do siebie przyciska. - Tak strasznie mi przykro Harry. - mocniej się w niego wtulam. - Tak bardzo ci współczuję. - szlocham.
- Nie płacz. - mówi cicho i wplata palce swojej ręki w moje włosy.
- Nie mogę przestać. - pociągam nosem. - Ty... twoje dzieciństwo. - wzdycham i wycieram oczy o rękaw swojego płaszcza.
Już rozumiem dlaczego Harry zawsze był taki tajemniczy, agresywny, wulgarny i ogólnie dlaczego od zawsze pałał takimi, negatywnymi emocjami oraz niechęcią do wszystkich ludzi. Jego zaufanie, umysł oraz serce zostało zniszczone, a następnie zdeptane przez osobę, która powinna być dla niego wsparciem, powinna go kochać i, której powinien bezgranicznie ufać, a tym czasem było zupełnie inaczej.
- Mogę o coś spytać? - pytam, kiedy nieco się uspokajam. Słyszę jego cichy pomruk, który oznacza, że się zgadza. Przygryzam wargę i biorę głęboki oddech. - Gdzie jest twoja mama?
- Żyje.... - odpowiada niemal od razu. Odsuwam się od niego i spoglądam na jego, bladą twarz. - Nie chcę dzisiaj już o tym rozmawiać. - wzdycha, przeczesuje swoje włosy do tyłu i zakłada na nie czarny kaptur od bluzy.
- Rozumiem. - ponownie oplatam jego szyję swoimi ramionami. - Chcę, żebyś wiedział, że to, co mi powiedziałeś, cholernie wiele dla mnie znaczy Harry. - muskam jego szyję. - Nawet nie wiesz ile czasu czekałam, żebyś wreszcie się na mnie otworzył. - dodaję, pocierając ustami o jego skórę. - Przyznaję, że nie spodziewałam się, że twoja przeszłość jest taka okropna.
- Skąd mogłaś wiedzieć? - pyta, mocniej mnie do siebie przyciskając. - To jeszcze nie wszystko, co mam ci do powiedzenia. - dodaje po chwili.
- Domyślam się. - odpowiadam i muskam palcami jego kark. - Ale na dzisiaj już wystarczy. - szepczę. - Powiesz mi kiedy indziej.
- Wiem. - mówi.
- Czy...czy jest coś, dzięki czemu mogłabym ci jakkolwiek pomóc? - pytam, a jego mięśnie jeszcze bardziej się rozluźniają.
- Po prostu ze mną bądź. - odpowiada. - I mnie nie zostawiaj. - dodaje, a ja kilka razy muskam jego szyję, następnie wtulam w nią swoją głowę.
- Nie zostawię cię.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~~*~*~*~*~*~*~*~*~*~~*
Nieco krótszy, ale mam nadzieję, że i tak się podoba. :) Następny rozdział będzie dłuższy <3333 Do następnego kochane. :DDDDDDDD
Super rozdział<3 Bardzo szkoda mi Harrego,że miał takie dzieciństwo i musiał się wychowywać w takim miejscu. Zastanawiam się co jeszcze ma do wyznania i kiedy powie o tym Adze.Mam nadzieję,że Aga w jakimś stopniu pomoże Harremu i że będzie mu lepiej zapomnieć o przeszłości.Chociażby w jakimś stopniu. Liczę na to,że Harry sobie z tym poradzi:)
OdpowiedzUsuńTak więc pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i jak zawsze nie mogę się doczekać następnego rozdziału<3 Buziaki;*
Dziękuję <3333 Buziaki :)))
UsuńCUDOWNY , WSPANIAŁY FENOMENALNY ostatni rozdział strasznie się cieszę że w poprzednim rozdziale był Louis i wróciło już kilka postaci. Strasznie mnie ciekawi co Carol chce powiedzieć Lou oprócz tego co powiedziała niedawno ba na pewno jest coś jeszcze. Kurewsko mi przykro po tym co przeczytałam w sprawie przeszłości Harry' ego aż łzy mi lecą :'( Dziewczyno ty to masz łeb żeby takie coś wymyślić to trzeba mieć wyobraźnię Do następnego kochana i przepraszam że tak późno piszę ale wiesz oceny :/ <33333333333
OdpowiedzUsuńDziękuję kochana <333333
UsuńNo WOW jestem pod wrażeniem tego co ukazałaś w tym rozdziale. ROZDZIAŁ WSPANIAŁY, SMUTNY, PEŁEN EMOCJI, WYZNAŃ I ROZPACZY . Zabiłabym takiego człowieka jakim jest ojciec Harrego (żartuję) Strasznie mnie ciekawi co się stanie w przyszłym rozdziale strasznie ale to strasznie piszesz te końcówki rozdziałów bo nie wytrzymuję przez to tygodnia i chyba będę musiała czytać co dwa rozdziały :P (żartuję) Przepraszam że nie skomentowałam poprzedniego rozdziału ale nie miałam czasu ale wiec że on też był wspaniały. życzę weny kochana i do następnego <<<<<<<<<<<<<<<<<3 <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<3 Uwielbiam cię pa koffana :*
OdpowiedzUsuńDziękuję <3333 Też cię uwielbiam :DDD
Usuń