*Oczami Louis'a*
Wpatruję się w roztrzęsioną Carol, owiniętą moim, ciepłym kocem, która właśnie przełyka gorącą, parującą herbatę. Na jej twarzy nadal widnieją szare smugi, od rozmazanego makijażu, a jej policzki płoną soczystą czerwienią. Podnosi swoje, duże, szare oczy i rozgląda się po salonie.
Bardzo zdziwiła mnie tym, że postanowiła tutaj, DO MNIE przyjechać i właśnie siedzi przede mną, dokładnie badając otoczenie. Kompletnie się tego po niej nie spodziewałem, ale doceniam, że przyjechała, żeby wszystko mi wytłumaczyć.
Zauważam, że Carol przypatruje mi się z lekką niepewnością i zdezorientowaniem.
- Muszę ci to powiedzieć teraz. - odstawia kubek na stolik i zakrywa twarz swoimi, drobnymi dłońmi. - Chcę to mieć już za sobą. - przeciera swoje oczy, przez co, jej makijaż jeszcze bardziej się rozmazuje, a Carol wygląda dosłownie jak upiór. Lecz w tym momencie, nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia.
- W takim razie, słucham. - mówię i opieram się plecami o oparcie kanapy.
- Nie...nie wiem od czego zacząć. - nerwowo ciągnie się za końcówki swoich, ciemnych włosów.
- Od początku. - podnosi na mnie swój wzrok i lekko kiwa głową.
Dziewczyna głośno wzdycha.
- Pamiętasz Tiff? - pyta, a mnie muruje.
- Skąd ją...
- Proszę nie przerywaj mi, zaraz wszystkiego się dowiesz. - marszczę brwi i kiwam głową. - Tiff jest... była moją kuzynką. - czuję jak moje oczy się rozszerzają. - Wiem, że pewnie naopowiadała ci różnych głupot, ale żadne z nich nie jest prawdą. - kręci głową.
Tak, Tiff opowiadała mi, że jest z domu dziecka, że jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Jak ona mogła mi tak skłamać.
- W wieku dwunastu lat zaczęła ćpać, wielokrotnie trafiała do różnych ośrodków, gdzie próbowali wyrwać ją z tego nałogu, ale niestety, nie udało się to. - bierze głęboki oddech.
Kręcę przecząco głową nie móc uwierzyć w to, co właśnie usłyszałem.
- W wieku piętnastu lat trafiła do poprawczaka. Tak pobiła swoją koleżankę, że ledwo dało się ją uratować. - wzdycha. - Była tam przez ponad dwa lata, po czym uciekła i słuch po niej zaginął. - dodaje.
To mniej więcej wtedy zacząłem się spotykać z Tiff. I dopiero teraz rozumiem, co było powodem jej dziwnego zachowania, wiecznego bólu głowy, przekrwionych oczu, dziwnego zapachu jej skóry. Ale myślałem, że to jakaś trauma z czasów, kiedy była w sierocińcu. Nie wierzę, że moja miłość do niej była tak ślepa, że nie zauważałem tego, że moja dziewczyna jest narkomanką. Raczej podejrzewałem coś, ale nie chciałem przyjmować tego do swojej świadomości.
Kurwa, jak ona w ogóle mogła mnie tak okłamać, jak ona mogła mnie w taki sposób wykorzystać? Jak ja mogłem być tak ślepy?
Chowam twarz w dłoniach i opieram swoje łokcie na kolanach.
W tym momencie czuję jak mój gniew na osobę Tiff wzrasta, nienawidzę jej, szczerze nienawidzę tej dziewczyny. Czuję się zdradzony, oszukany i tak źle jak nigdy.
W trakcie kiedy tak bardzo ją kochałem, ona perfidnie kłamała, żeby wzbudzić we mnie litość, a potem wykorzystać fizycznie i materialnie. A ja jej to wszystko dawałem, wszystko, co tylko sobie zachciała.
Jak ja mogłem być tak tępy kurwa jego mać?
- Przepraszam, że ci o tym nie powiedziałam, ale dowiedziałam się o tym, że z nią byłeś dosłownie kilka dni temu. - mówi bardzo cicho. - Myślałam, że nie będziesz chciał mnie znać, kiedy dowiesz się, że jesteśmy spokrewnione. - dodaje tak cicho, że ledwo ją słyszę. - Wiem, że była dla ciebie bardzo ważna, ale...
W tym momencie wstaję z kanapy i wbiegam na górę do łazienki, gdzie osuwam się po ścianie i bezcelowo zaczynam wpatrywać się tępo w sufit.
Chciałbym być silny, naprawdę chciałbym, ale nie potrafię.
*Oczami Agaty*
Od jakichś dwudziestu minut siedzimy z Harry'm na drewnianych schodach, nic nie mówiąc i się nie ruszając. Chłopak siedzi schodek wyżej, a ja pomiędzy jego nogami i opieram się o jego tors.
Tak cholernie mi go szkoda i tak cholernie mi przykro, z powodu jego okropnej przeszłości, która do dnia dzisiejszego wyraźnie odbija się na jego psychice, a ja absolutnie się temu nie dziwie.
Łzy cały czas siedzą pod moimi powiekami i co jakiś czas niemal wypływają, kiedy pomyślę sobie co on musiał wtedy przeżywać i co do teraz trzyma w swoim umyśle. Setki okropnych wspomnień. tysiące traumatycznych, wypowiedzianych przez jego ojca słów, mnóstwo odrażających i niemieszczących się w głowie czynów. Jego dzieciństwo było jedną, wielką, potworną tragedią, w trakcie kiedy powinno być wręcz przeciwnie. Ten czas, kiedy Harry był jeszcze dzieckiem, powinien być beztroski, spokojny, a sam mały Harry powinien czuć się kochany i doceniany, przez obojga rodziców Ale było wręcz przeciwnie.
Kompletnie nie mieści mi się w głowie to, jakim potwornym człowiekiem trzeba być żeby tak traktować swoją rodzinę, jak można bić, poniżać, wykorzystywać, wyżywać się i robić różne, inne, nie mieszczące się w niczyjej głowie rzeczy swojej, najdroższej żonie i kochanemu synowi.
Teraz już rozumiem dlaczego Harry na samym początku był wobec mnie taki, oschły, niemiły, agresywny, wulgarny, nieufny i arogancki. Bo tylko tego zdołał się nauczyć w własnym domu, tylko to wyniósł od swojego ojca, który powinien być dla niego przykładem, a nie potworem, tylko takie wspomnienia nosił w swoim umyśle przez wiele lat.
Czuję jak ogromna łza wylatuje z mojego oka i w błyskawicznym tępię, znajduje się na mojej brodzie, niemal z niej skapując, więc szybko wycieram ją swoim rękawem, następnie kładę swoją dłoń na lodowatej ręce Harry'ego i wciskam swoje palce w jego, a chłopak po krótkim czasie odwzajemnia uścisk.
Jestem bardzo ciekawa dlaczego Harry tak mało powiedział o swojej mamie. Wiem tylko, że próbowała go chronić przed ojcem, ale nie wspomniał nic innego, co mnie martwi. Zastanawia mnie także to, gdzie ona właściwie jest?
Czy po tym, co razem przeszli, nie powinni się trzymać razem? Wydaje mi się to bardzo dziwne i strasznie niepokojące, ale nie chcę więcej zadręczać go pytaniami na temat jego rodziny. To i dla niego i dla mnie stanowczo za dużo jak na dziś.
Jednak jest coś jeszcze o czym muszę wiedzieć.
- Czy ktoś jeszcze o tym wie? - pytam bardzo cichym szeptem.
- Joseph. - odpowiada tak samo cicho. - To bliski kuzyn mojego ojca i mój wujek. - nie jestem zaskoczona tą wiadomością. Można powiedzieć, że się tego spodziewałam.
- Mówiłeś mu o wszystkim?
- Nie. Nie zwierzałem mu się ze wszystkiego. Ale on od zawsze zdawał sobie sprawę, że jest źle... bardzo źle. - odpowiada. - To on był dla mnie jak ojciec, oraz był dla mnie przykładem, on nauczył mnie tego, czego nie byłem w stanie ogarnąć przez wiele lat. Nauczył mnie jak to jest być dobrym. - dodaje. - Wyciągnął mnie z tego, całego gówna, jakim była moja przeszłość. To jemu zawdzięczam wszystko. - mocniej zaciska mój brzuch swoją ręką i wtula swoją głowę w moją szyję.
- Kiedy pojawiły się twoje nałogi? - pytam bardzo cicho i mocniej wtulam się w jego tors.
- Kiedy ból był tak nie do zniesienia, a napierdalanie z całych sił w worek bokserski nie wystarczało, wtedy pierwszy raz sięgnąłem po alkohol. I to mi pomogło, chociaż na chwilę mogłem zapomnieć o tym, całym gównie, którym było i do teraz jest moje życie. - przerywa i głośno wzdycha, a ja przegryzam wargę na te słowa. - Potem doszedł seks, narkotyki, co jeszcze bardziej pomagało, przez co jeszcze bardziej wkręciłem się w to, całe, pierdolone gówno. - czuję jego ciężki oddech na delikatnej skórze swojej szyi.
- Czy, czy ty nadal...z innymi dziewczynami. - jąkam się, nie wiedząc jak powinnam się o to spytać.
- Nie. - odpowiada od razu. - Od momentu, kiedy pierwszy raz u ciebie nocowałem, nie ćpam i nie spałem z żadną dziewczyną. - ucałowuje wrażliwe miejsce ma moim obojczyku.
Jestem naprawdę szczęśliwa, że Harry nie sypia z innymi dziewczynami, chociaż zrozumiałabym jeśli byłoby inaczej. Ja i moja fobia związana z dotykiem, nie pozwalają Harry'emu na większe kroki związane z naszymi sprawami i wydarzeniami intymnymi, a wiem, że chłopak ma nieco inne potrzeby niż ja. Raczej totalnie inne.
- Mogę wiedzieć dlaczego właśnie od tamtego momentu postanowiłeś coś zmienić? - pytam.
Zaczynam wspominać tamtą noc. Wędrowanie w samym ręczniku w jego obecności, jego dziecinne i idiotyczne zachowanie, opatrywanie jego ran, ten okropny sen Harry'ego, który chcę jak najszybciej wyrzucić z swoich myśli. Oraz nasz, pierwszy pocałunek, który był dla mnie wtedy czymś okropnym i strasznie tego żałowałam, ale teraz nie żałuję, nie żałuję nawet jednej chwili z tamtej nocy.
Mimowolnie, kąciki moich ust unoszą się nieznacznie do góry.
- Wtedy, kiedy pierwszy raz się pocałowaliśmy, poczułem coś... do ciebie. - odpowiada po chwili. - Ten pocałunek był wyjątkowy... nigdy wcześniej się tak nie czułem. - gładzi kciukiem wierzch mojej dłoni. - Od tamtej chwili wiedziałem, że zaczyna mi na tobie zależeć i nic nie mogłem na to poradzić, chociaż próbowałem. - ściska lekko moją rękę, żeby dać mi do zrozumienia, żebym nie brała tego za bardzo do siebie. Wiem, że Harry wtedy był zupełnie innym człowiekiem i nie musi mi uświadamiać, że teraz jest inaczej, ponieważ ja o tym wiem. - Wtedy, kiedy mnie wyjebałaś, pojechałem prosto do domu, a nie do baru, czy do jednej z dziewczyn, z którymi się pieprzyłem i to był pierwszy krok, którego wtedy nie rozumiałem.
- A teraz rozumiesz? - przekręcam głowę na bok i spoglądam prosto w zielone oczy Harry'ego.
- Tak. - całuje mnie w czubek nosa. - Wiem, że dzięki tobie chcę być lepszym człowiekiem Aga. - intensywnie wpatruje się w moje tęczówki. Odwracam się, tak, że teraz moje kolana znajdują się na szerokim, drewnianym schodku, a ja nadal jestem pomiędzy jego nogami tylko, że odwrócona do Harry'ego przodem. Obłapuję rękami jego szyję i mocno się do niego przytulam, a chłopak obejmuje moje plecy swoimi, silnymi ramionami.
Cieszę się, cieszę się jak cholera, że mogę z nim normalnie rozmawiać. Wiem, że kiedy zadam mu jakieś pytanie, on szczerze i spokojnie na nie odpowie. Cieszy mnie także to, że w końcu się na mnie otworzył, że mi zaufał i dzieli się ze mną swoim życiem, emocjami oraz uczuciami. To tak bardzo mnie cieszy, że aż trudno mi opisać co w tym momencie czuję.
- Cieszę się, że mówisz mi o takich rzeczach Harry. - szepczę. - Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. - dodaję i lekko muskam ustami jego szyję.
- Mówiłaś, że chcesz, żebym się na ciebie otworzył, żebym przestał być taki skryty, więc staram się to robić. - mówi i pociera nosem o mój policzek.
- Dziękuję Harry. - odchylam się lekko i całuję go w usta, co chłopak odwzajemnia. - Czy jest coś, co chciałbyś... żebym postarała się zrobić dla ciebie? - pytam, a on kładzie swoją, wielką rękę na moim policzku.
- Chciałbym żebyś przestała wstydzić się swojego, pięknego ciała, żebyś je pokochała, żebyś zapomniała o tym, co ci się przytrafiło. - gładzi mnie kciukiem po mojej skórze. - Chciałbym, żebyś nie ukrywała się przede mną, nie wstydziła się przy mnie rozbierać. - intensywnie mierzy moje oczy swoim wzrokiem, co sprawia, że czuję się jak zahipnotyzowana. - Chciałbym, żebyś dawała mi się dotykać, żebym mógł po kolei odkrywać każdy skrawek twojego, idealnego ciała. - nadal mierzy mnie tym, samym, zielonym wzrokiem.
- To nie jest takie łatwe. - spuszczam głowę na dół i zawieszam wzrok na sporą szparę pomiędzy starymi, ciemnymi deskami.
Trochę przeraziła mnie ilość oczekiwań Harry'ego do mnie, z których doskonale zdaję sobie sprawę i, nad którymi zawsze starałam się pracować i się tego wszystkiego pozbyć, ale niestety nigdy mi się to nie udało.
Chłopak kładzie swoją rękę na mojej brodzie i podciąga moją głowę do góry, żebym na niego spojrzała. Nasze spojrzenia od razu się spotykają, a ja ponownie czuję się jak zahipnotyzowana.
- Jest ci ciężko, ale wiedz, że mi możesz ufać, ja nigdy nie zrobiłbym ci krzywdy. - mówi.
- Ale ja o tym doskonale wiem Harry, to nie jest kwestia mojego zaufania do ciebie. Nie rozumiesz, że po prostu jestem zbyt słaba, żeby to dźwignąć? - mój głos drży, chociaż nie chce mi się płakać.
- Jesteś kurewsko silna. - mówi. - Codziennie borykałaś się i do teraz borykasz z tym co ci się wtedy stało. Przez kilka lat trzymałaś to w sobie i dopiero do niedawna powiedziałaś mi o tym, co ci się stało, a zaledwie wczoraj dokładniej mi to opisałaś. - kiedy o tym mówi, w jego oczach widzę coś bardzo dziwnego, ale nie negatywnego. - Nie powiedziałaś o tym nikomu, sama musiałaś to dźwigać przez te kilka lat, a ja przynajmniej miałem Joseph'a, któremu wiedziałem, że mogę powiedzieć wszystko, a jednak nigdy mu się za bardzo nie zwierzałem. - odgarnia kosmyki włosów, które opadły na moją twarz, następnie kładzie swoje ręce na moich policzkach. - Jesteś silna, silniejsza niż myślisz. Wiem to skarbie. - opiera swoje czoło o moje i mierzwi palcami włosy za moimi uszami. - To ja jestem słaby. - dodaje szeptem.
- Jesteś silny Harry. - odpowiadam tym samym tonem.Odrywam swoją głowę od głowy Harry'ego i spoglądam w jego, głębokie oczy, następnie przechylam głowę i lekko muskam jego wargi, co Harry odwzajemnia. Przenosi swoje dłonie, jedną na tył mojej głowy, a drugą na sam środek moich pleców i mocniej mnie do siebie przyciska. Harry coraz bardziej pogłębia pocałunek, przez co przenosi moje ciało na swoje kolana, sadzając mnie na nich okrakiem. Oplatam swoimi rękami jego szyję, jedną wplatając w jego, bujne loki, przez co nasz pocałunek jeszcze bardziej się pogłębia.
- Jest jeszcze coś o czym chciałabyś porozmawiać? - pyta chłopak, kiedy odrywamy się z pocałunku.
- To nie odpowiednia chwila. - mówię.
Chciałabym porozmawiać z nim, o nim, Louis'ie i próbie załagodzenia konfliktu między nimi, ale doskonale wiem, że to nie odpowiednia chwila na tego typu konwersacje.
- Powiedz. - spoglądam w jego oczy. - Ze mną wszystko...
- Nie Harry. - przerywam mu. - Porozmawiamy o tym kiedy indziej. - dodaję, a on marszczy brwi. - Pozwól mi to zrobić dla twojego dobra. - kładę u rękę na policzku i lekko muskam jego usta, żeby go przekonać do swojej decyzji. Wiem, że Harry jest bardzo uparty, ale mam nadzieję, że w tej sytuacji najzwyczajniej odpuści.
- Dobra. - wzdycha po chwili. - Ale wrócimy do tego w najbliższym czasie. - to bardziej rozkaz, niż propozycja.
- Tak. - mówię i ponownie muskam jego usta, co odwzajemnia.
- Zwijajmy się stąd. Mam dość tego, pierdolonego miejsca. - mówi i tym razem to on muska moje usta.
- Rozumiem. - owijam rękami jego szyję, a on zamyka moje plecy w uścisku. Naglę czuję jak Harry wstaje ze schodów, wsadza swoje ręce pod moje pośladki i zaczyna schodzić ze mną na dół.
- Harry! - piszczę i mocno oplatam swoimi nogami jego talię, dla własnego bezpieczeństwa.
- Co? - mówi, cicho chichocząc.
- Postaw mnie. - mówię, śmiejąc się.
- Dobra, ale dopiero przy samochodzie.
- Harry. - moje ciało przylega niemal jak pijawka do jego ciała, ponieważ boję się, że spadnę.
Mimo, że nie cierpię być w powietrzu, to i tak cieszę się, że Harry w ten sposób rozluźnił tą przygnębiającą sytuację pomiędzy nami.
Gwałtownie kopie stare drzwi i wychodzi ze mną na zimne powietrze, raczej na jeszcze zimniejsze, niż w budynku. Przechodzą mnie nieprzyjemne dreszcze, na co Harry od razu reaguje, mocniej mnie do siebie przyciskając.
Otwiera drzwi od samochodu i wsadza mnie do środka, następnie sam wchodzi ma miejsce kierowcy i odpala silnik, od razu włączając klimatyzację.
- Mam nadzieję, że nie jesteś zła. - mówi i spogląda na mnie pytająco.
- Jasne, że nie. - uśmiecham się do niego szeroko. - To było urocze. - nachylam się i całuję jego policzek, na co chłopak się lekko uśmiecha.
***
-Aga. - z zamyślań wyrywa mnie głos Harry'ego, odwracam głowę w jego stronę i napotykam jego spojrzenie. - Odstawie cię do domu, a potem musimy się rozstać. - mówi.
- Rozumiem. - mówię, trochę przygnębionym głosem, chociaż wcale nie chcę tak brzmieć. - Kiedy znowu się zobaczymy? - pytam.
- Nie wiem, ale obiecuję, że postaram się znaleźć czas. - mówi i uśmiecha się do mnie pocieszająco, co odwzajemniam.
- W porządku Harry. - mówię i kładę swoją rękę na jego, rozkoszując się każdą sekundą obok niego, ponieważ wiem, że za dwadzieścia minut będziemy zmuszeni się rozdzielić.
***
Zatrzymujemy się pod moim domem, a ja od razu spoglądam na chłopaka siedzącego obok mnie, wpatrującego się w przednią szybę.
- Do zobaczenia Harry. - mówię i nachylam się, żeby ucałować jego policzek, lecz chłopak łapie mnie za biodra i przenosi moje ciało na swoje kolana.
- Chyba nie myślałaś, że dam ci pożegnać się ze mną w taki sposób. - uśmiecha się żartobliwie i wpija się w moje usta. Chwilę zajmuje mi, żeby odwzajemnić pocałunek, ale w końcu mi się to udaje.
Pocałunek trwa naprawdę długo i jest bardzo namiętny, co strasznie mi się podoba.
- Pa kochanie. - mówi zdyszany, kiedy przerywa nasz intymny gest.
- Pa Harry. - odpowiadam i wracam na swoje siedzenie, uśmiecham się szeroko do niego, co odwzajemnia, następnie wychodzę z samochodu.
Harry nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo będę za nim tęsknić.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~**~*~*~*~*~*~*~*~*~*~**~*~*~*~*~*~*~*~*
I jak podoba się? :D TO JUŻ HOT 40 ROZDZIAŁ KOCHANE!!!!!! Bardzo, bardzo wam dziękuję za tyle wyświetleń, za takie, miłe komentarze. <33333333 Kocham was<3333 :) Dziękuję także osobą, które wchodzą na tego bloga, czytają go, ale nie komentują (tak, też jestem wam wdzięczna <3) dzisiaj chciałabym, żeby każda z was skomentowała, może być to, co kol wiek. Tylko dajcie mi znak, że to czytacie, chcę po prostu ile was jest moje drogie. :))) Czy napisanie chociaż kropki ( takiego czegoś - ,, .'') was zbawi? Proszę was o to <333 Do następnego moje, kochane, najlepsze czytelniczki !!!!!!!!!
Boże kocham<3 W każdy wtorek jak tylko rano wstaję myślę wyłącznie o tym,że dziś będzie następny rozdział<3 Bardzo szkoda mi Louisa ze względu na Tiff:( Bardzo ją kochał,a ona go tak podle okłamywała :( Mam nadzieję,że Louis da radę i jakoś poradzi sobie z tą sytuacją. Szkoda mi również Harrego strasznie dużo przeżył i nie potrafi o tym zapomnieć. Również mnie jak i Agę ciekawi to czemu Harry praktycznie nic nie powiedział o swojej mamie. Zastanawiam się co się z nią teraz dzieję i czy ma z nią jakikolwiek kontakt,albo jakieś wieści na jej temat. Bardzo spodobało mi się wyznanie Harrego jak powiedział,że skończył ćpać i sypiać z różnymi kobietami od momentu,w którym nocował u Agi<3 Wspaniałe również było jak powiedział jej,że kiedy po raz pierwszy się pocałowali to poczuł coś do niej<33333 Bardzo cieszy mnie fakt,że Harry chcę być lepszym człowiekiem przez Agę<33 Liczę na to,że Aga się w końcu przełamię i pozwoli się dotknąć Harremu. I przestanie się bać jego dotyku na swoim ciele<3 Spodobało mi się to jak ją wziął na ręce i zaniósł do samochodu<3
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczekać następnego<3 Tak więc pozdrawiam serdecznie i z ogrooomną niecierpliwością czekam na kolejny wspaniały,cudowny,piękny i niesamowity rozdział<3
Haha :D Mam rozumieć, że podobał ci się każdy aspekt w tym rozdziale? :DDD <33 Bardzo się cieszę, że ci się podoba. Dziękuję kochana. <33333
UsuńNiestety bardzo smutno zaczęłaś ten rozdział ale i tak to było wspaniałe cudowne i fantastyczne.. To co przeżył Louis Aga i Harry jest okropne. Louis z Tiff, Harry z rodziną. Aga z tym jebanym chujem. Strasznie się cieszę że ten rozdział poświęciłaś na zwierzenia, i dałaś tan rozdział dwóm parom (szkoda że nie było Pauli i Matt'a). Strasznie mnie ciekawi dlaczego Harry nie mówi nic o swojej mamie, o tym co się stało dalej z jego ojcem i różnych innych rzeczy. Rozdział wspaniały cudowny, fantastyczny, romantyczny tajemniczy. Koffam <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<3
OdpowiedzUsuńPS. To kiedy Ty wstawiasz te rozdziały w środę czy wtorek bo się już pogubiłam
(jebanym chujem hahahah :D) Dziękuję ci bardzo <3333 Wstawiam je we wtorek, pomiędzy 19 a 22 :)
Usuń(...) ;D
OdpowiedzUsuńO to mi chodziło :DDD Dzięki za komentarz :) :D ;p <3
Usuń