*Oczami Louis'a*
Zamiast wziąć się w garść to od jakichś, pierdolonych dwudziestu minut leżę jak jakiś pierdolony zjeb, w pierdolonym kiblu, na pierdolonej podłodze i bezcelowo patrzę w pierdolony sufit, nadal nie mogąc się po tym, wszystkim pozbierać.
Tak kurewsko długo zajęło mi pogodzenie się ze stratą dziewczyny, którą kochałem nad życie, a ona w popierdolony sposób złamała mi serce. To było tak ciężkie i trudne, że w pewnym momencie myślałem, że dłużej tego nie wytrzymam i po prostu, albo do niej wrócę, albo się zabiję. Nie mogłem bez niej żyć, tak bardzo za nią tęskniłem, tak bardzo ją kochałem... Tyle czasu obwiniałem się, że to moja wina, że to przeze mnie nasz związek się rozpadł, że byłem dla niej niewystarczający i musiała mnie zdradzić. Kiedy przestała ze mną rozmawiać, kiedy nie pozwalała się dotykać, kiedy mnie unikała i ignorowała, myślałem, że to moja wina, że zrobiłem coś nie tak. Dla niej zostawiłem rodzinę, zerwałem z nią kontakt na kilka lat, zerwałem kontakty z przyjaciółmi, dla mnie liczyła się tylko i wyłącznie ona, to ona była dla mnie najważniejsza. Była dla mnie całym światem. Zrobiłbym dla niej wszystko.
Wiadomość o tym, że ona wcale mnie nie kochała, że mnie wykorzystywała, oszukiwała i okłamywała, że była pierdoloną ćpunką, bez zasad, uczuć i ludzkiej empatii. Załamała mnie, po prostu mnie załamała. Czuję jakby, moje serce, które dopiero nie dawno odzyskało swoje uczucia, zostało wyrwane z mojej klatki piersiowej, wraz z chęcią do jakiego kol wiek funkcjonowania. Czuję się tak chujowo, że chyba gorzej już być nie może.
Słyszę, że ktoś wchodzi przez otwarte drzwi łazienki. patrzeć w tamtą stronę, żeby wiedzieć, że jest to Carol.
Mimo, że ona i Tiff, to kuzynki, są zupełnie innymi osobami i z charakteru i z wyglądu. Tiff zawsze była ostra, pewna siebie, szalona, a Carol jest nieśmiała, skryta i wrażliwa, Tiff była gorąca, a Carol jest urocza. Totalne przeciwieństwa.
Dziewczyna przez chwilę stoi w przejściu i przygląda mi się.
- Louis. - słyszę jej cichutki głos, następnie robi krok w moją stronę. - Jesteś na mnie zły? - pyta i siada na kafelkach.
- Nie. - odpowiadam krótko. - Proszę zostaw mnie samego. - mówię i zamykam oczy.
Staram się nie pokazywać, że czuję się, jakby moje jeszcze bijące serce leżało właśnie obok mnie na podłodze, ale wiem, że mi się to nie udaję.
- Nie mogę. - mówi. Czuję jak zbliża się do mnie, a następnie siada okrakiem na moim tułowiu. Lekko zdziwiony, otwieram oczy i spoglądam na jej uroczą twarz, na której nie ma już szarych smug. - Nie chcę zostawiać cię z tym samego. - mówi i kładzie mi swoje drobne, ciepłe dłonie na moich policzkach. - Louis, wiem, że to boli jak cholera, ale proszę pozwól mi być z tobą. - niemal szepcze, a jej oczy zachodzą łzami. - Pozwól mi sprawić, żebyś o niej zapomniał. - wierzchem dłoni gładzi mój, kilkudniowy zarost.
- Dlaczego mi to mówisz? - pytam, patrząc w jej szare oczy.
- Bo zaczyna mi na tobie zależeć. - odpowiada po chwili. - Jesteś dla mnie ważny Louis. - dodaje i spuszcza wzrok na moją koszulkę. - I nie chcę, żeby wspomnienia o Tiff, która była zwykłą idiotką, wszystko zepsuły. - ponownie podnosi na mnie wzrok. - Nienawidzę jej z całego serca, za to, co ci zrobiła. Nie chcę mieć z nią nic wspólnego. - dodaje i niepewnie przeczesuje moje włosy, swoimi palcami. - Jeśli potrzebujesz czasu, zrozumiem to, ale proszę przemyśl to. Chcę być z tobą i...
Przerywam jej, wpijając się w jej, pełne, malinowe usta. Dziewczyna odwzajemnia pocałunek i wplata swoje ręce w moje włosy. Siadam na podłodze, wkładam swoje ręce pod jej niebieską bluzkę i zaczynam błądzić palcami po jej gładkiej skórze, następnie łapię za jej koniec i jednym ruchem ściągam materiał z jej, drobnego ciała.
Podnoszę się na nogi z jej lekkim ciałem, oplecionym wokół mnie i udaję się do mojego pokoju, gdzie zamykam drzwi na klucz, następnie delikatnie kładę ją na łóżku i wchodzę pomiędzy jej nogi.
- Nie potrzebuję czasu. - mówię i szybkim ruchem ściągam swoją koszulkę.
- Jesteś pewien? - kładzie ręce na moich, nagich barkach, kiedy zamierzam ją pocałować.
- Tak Carol. - gładzę ją ręką po policzku. - Mi też na tobie zależy. - dodaję, a ona lekko się do mnie uśmiecha, następnie oplata swoje ręce wokół mojej szyi i przyciąga mnie do siebie, wpijając się w moje usta.
Zaczynam dobierać się do jej biustu, a ona swoimi nogami ściąga szare dresy z moich bioder.
*Oczami Agaty*
Siedzę na kanapie, owinięta kocem z gorącym kakao w ręku i przerzucam kanały w poszukiwaniu czegoś ciekawego.
Niestety resztę dnia muszę spędzić sama, z telewizorem i kubkiem kakao, ale sądzę, że dobrze mi to zrobi. Na szczęście jutro wraca Paula, a ja już nie mogę się doczekać, aż ją zobaczę. Strasznie się za nią stęskniłam i jestem bardzo niecierpliwa, jeśli chodzi o dzień jutrzejszy. Muszę do niej zadzwonić. Do mojej rodziny też. Dawno z nimi nie rozmawiałam i też bardzo za nimi tęsknie, zwłaszcza w takie, samotne popołudnia, ale muszę to jakoś przeboleć. Chciałam tego wyjazdu i nie żałuję, absolutnie nie żałuję, że się tutaj przeniosłam. Poznałam Matt'a, który jest wspaniałym chłopakiem Pauli, Louis'a, który jest moim przewspaniałym przyjacielem i Harry'ego, który jest wyjątkowym, wspaniałym, kochanym, cudownym mężczyzną. Już przywykłam do tego, że jesteśmy razem, a tym bardziej, nie żałuję tej decyzji, że zgodziłam się na związek z nim. Czuję, że z dnia na dzień jesteśmy bardziej z sobą zżyci i coraz bardziej się do siebie zbliżamy, zwłaszcza po tych, emocjonalnych i szczerych chwilach oraz rozmowach.
Nadal nie mogę się przyzwyczaić z tym, co powiedział mi dzisiaj Harry, wolałabym o tym nie myśleć, ale niestety nie mogę. Ciągle zadręczam się tym, jak bardzo Harry został zraniony przez swojego ojca, jak bardzo ten człowiek zniszczył mu dzieciństwo, jak bardzo zrujnowane zostało jego życie, serce oraz umysł. Cieszę się, że Harry po tej traumie nadal jest taki, jaki jest czyli miły, opiekuńczy i kochany, przynajmniej wobec mnie. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że dla innych ludzi Harry już nie jest taki jaki dla mnie i to też mnie gnębi. To, co przydarzyło mu się w przeszłości, a trwało to dłuższą metę, zniszczyło jego kontakty między ludzkie i dlatego wszystkich traktuje w taki sposób, jak traktował mnie na samym początku naszej znajomości. Z resztą Louis, Matt, oni też są potwierdzeniem w jaki sposób Harry traktuje inne osoby.
Wiem, że ludzie go nie cierpią i dobrze ich rozumiem, bo sama go tak oceniałam, ale chciałabym, żeby to się kiedyś zmieniło i żeby wszyscy dowiedzieli się jakim on jest wspaniałym człowiekiem.
Bo Harry jest wspaniały.
Wyciągam telefon z kieszeni spodni i naciskam na numer należący do Pauli, następnie do niej dzwonię. Odbiera za drugim sygnałem.
- Aga! - słyszę jej wesoły głos.
- Tak się cieszę, że cie słyszę. - mówię i uśmiecham się sama do siebie.
- Ja też. Tak bardzo się za tobą stęskniłam. - mówi wesoło.
- Ja za tobą też Paula. - odpowiadam.
- Ale widzimy się za kilkanaście godzin. - piszczy tak głośno, że aż mrużę oczy.
- Wiem, też się cieszę. - upijam łyk gorącego kakao i odstawiam kubek na stole. - Co z Matt'em, lepiej się czuje? - pytam po chwili ciszy.
- Tak, właśnie śpi. - mówi. - A ja zrobiłam sobie przerwę w pakowaniu, lecz zaraz muszę z powrotem się za to zabrać, więc nie mogę zbyt długo rozmawiać. - bierze głęboki oddech. - Przepraszam. - dodaje.
- Nic nie szkodzi, niedługo i tak się widzimy.
- Nie mogę się już doczekać, kiedy cię zobaczę. - piszczy.
- Ja też. - krzyżuję nogi na kanapie.
- Mam nadzieję, że nie nudziłaś się za bardzo pod moją nieobecność. - słyszę ciche chrapnięcie w słuchawce, co sprawia, że zaczynam chichotać.
- Nie, to był naprawdę interesujący tydzień. - odpowiadam po chwili.
Muszę jej wszystko powiedzieć o Harry'm, od samego początku, do teraz. Paula musi o tym wiedzieć.
- Wszystko mi powiesz jutro. Kupiłam twoje, ulubione ciastka i lody, urządzimy sobie nasz wieczór, jak to planowałyśmy od kilku dni.
- Tak, chcę ci wszystko powiedzieć, myślę, że będziesz mile zaskoczona.
- Cieszę się, że masz w końcu coś do opowiadania. Przynajmniej raz, to ja będę słuchać ciebie a nie ty mnie. - śmiejemy się lekko. - Mam też dla ciebie kilka prezentów.
- Paula, przecież wiesz, że nie cierpię, kiedy...
- Tak wiem, ale musiałam. Kupiłam ci trzy wielkie bluzy, czarny, ogromny cardigan i dwie męskie koszulki. - mówi naprawdę cicho. Jestem zdziwiona, że kupiła takie rzeczy. Nawet jeśli mi coś kupowała, były to rzeczy dziewczęce i dopasowane do mojej figury.
- Nie rozumiem. Przecież to nie w twoim stylu, kupować takie rzeczy, nawet mi.
- Chciałam ci się jakoś zrekompensować za moją nieobecność.
- Wiesz, że nie musiałaś.
- Wiem, ale co się kupiło, już się nie odkupi. Musisz to przyjąć. - rozkazuje.
Przyznaję, że jej zakupy i propozycja przyjęcia ich, jest kusząca, ale musimy sobie najpierw coś wyjaśnić.
- Dobrze, ale to będą ostatnie rzeczy, jakie kupiłaś mi bez okazji. - Paula jęczy.
- Co? - wydaje z siebie głos niezadowolenia.
Paula uwielbia kupować mi rzeczy, kiedy widziała coś, co by do mnie pasowało, po prostu mi to kupowała. Nienawidziłam i nadal nienawidzę, kiedy tak robi. Próbowałam ją od tego odzwyczaić, ale nie mogłam. Nie da się walczyć z ,,zakupoholikiem''.
- Paula. - mówię stanowczo.
- Dobrze, w porządku. - mówi zrezygnowana. - I tak za niecały miesiąc święta. - chichocze, a ja wywracam oczami.
- Oj, Paula.
- No co? Wiesz, że uwielbiam zakupy.
- Wiem, wiem. - ponownie biorę kubek z kakao i upijam kilka łyków.
- Powinnam niedługo kończyć Aga, muszę jeszcze spakować połowę swoich rzeczy, plus te, które przed wczoraj kupiłam i muszę jeszcze iść do taty, zmienić mu opatrunek i się z nim pożegnać. - nieco smutnieje po ostatnich słowach.
- Na pewno nie potrzebuje już opieki? - pytam.
- Nie, już może chodzić, wczoraj sam zmienił sobie opatrunek, i tak musiałam go nieco poprawiać, ale sam już sobie dobrze radzi. - dopowiada.
- To świetnie. - mówię. - A Matt i on się dogadali?
- Tak, lecz na początku był dla niego oschły, nieufny i ignorował go.
- A dziwisz się?
- Nie, wcale się nie dziwię. Przecież wiem jaki jest mój tata. - chichocze. - Dopiero jak z nim porozmawialiśmy, zrozumiał, że zależy mi na Matt'cie, a jemu na mnie i wtedy się opanował. - dodaje. - Cieszę się, że między nimi jakoś się ułożyło.
- Ja też się cieszę. - mówię.
- Wiem. - lekko się śmieje. - Aga, naprawdę muszę kończyć. Zadzwonię, kiedy będziemy lądować. - oznajmia. - Do zobaczenia moja kochana. - cmoka do telefonu, a ja się śmieję.
- Do zobaczenia Paula. - rozłącza się
Cieszę się, że mogłam z nią porozmawiać. Jestem naprawdę szczęśliwa, że u niej i Matt'a wszystko w porządku i, że jutro w końcu ich zobaczę. Trochę martwię się tym, jaka będzie reakcja Pauli, na to, co dowie się o Harry'm i oczywiście o naszym, niedawno powstałym związku. Na pewno będzie zszokowana, ale też zła, że nie powiedziałam jej o tym wcześniej. Na pewno będzie też szczęśliwa, że w końcu sobie kogoś znalazłam, na co Paula czekała już od dawna. W szkole próbowała swatać mnie z kilkoma chłopakami, ale ja za każdym razem byłam bardzo niechętna do tych pomysłów. Po prostu nie chciałam się plątać w coś, co i tak nie miało żadnego sensu.
Wybieram numer do mojego taty i naciskam na zieloną słuchawkę. Odbiera za drugim sygnałem.
- Hej tato. - mówię.
- Hej skarbie. - odpowiada. - Dlaczego ostatnio się nie odzywałaś?
- Wiem, że to nie wytłumaczenie, ale ostatnio u mnie dużo się dzieje. - przygryzam wargę.
Strasznie mi wstyd, że skupiłam się na Harry'm, a zaniedbałam swoje kontakty z przyjaciółmi i rodziną.
- Rozumiem. - mówi to tym, swoim, zamyślonym tonem. - Jeśli się spytam co, to takiego, to mi odpowiesz? - pyta. Wywracam oczami.
- Może. - poprawiam swoje ciało na kanapie.
Nie chcę teraz tego mówić, wiem, że to nieodpowiednie, ale tak będzie lepiej, jeśli moje rodzina na razie nie będzie nic wiedzieć o Harry'm. Powiem im, kiedy uznam, że są gotowi na tą wiadomość, ponieważ na chwilę obecna nie są.
- A jeśli zgadnę?
- Nie zgadniesz tato. - cicho się śmieję.
- Czyli zakładam, że nie długo mi o tym powiesz?
- Tak tato, oczywiście, że wam powiem, tylko, że to nie jest odpowiedni moment.
- Rozumiem. - mówi, nieco zaniepokojony. - Mam się martwić?
- Nie tato, absolutnie nie musisz się martwić.
- Na pewno?
- N pewno. - uśmiecham się lekko sama do siebie i wywracam oczami.
- W takim razie w porządku. - mówi. - Właśnie dojechałem do domu. - słyszę jak tata zamyka drzwi od samochodu.
- To dobrze. - mówię. - Co u Asi i dzieciaków? - pytam.
- Dzieciaki zaraz powinny wrócić. - mówi. - A Asia nie poszła dzisiaj do szkoły, źle się czuła. - tłumaczy. Marszczę brwi na jego słowa.
Cholera. Najwyraźniej tata nie wie, że z Asią jest źle. Nie rozumiem dlaczego mama jeszcze mu o tym nie powiedziała.
- A co z mamą? - pytam.
- Jest nadal w pracy. - tata zamyka drzwi frontowe.
- Rozumiem. - mówię.
Czyli na chwilę obecną nie mogę do niej zadzwonić, może później, kiedy będę miała pewność, że jest w domu. Nie mogę zapominać, że ja i moja rodzina, jesteśmy w nieco innej strefie czasowej.
- Paulina była u nas trzy dni temu. Dała prezenty dzieciakom, Asi, nam i babci też. - po raz kolejny, podczas tej rozmowy, wywracam oczami.
Ona jest niemożliwa. Nie powiedziała mi o tym, bo wiedziała, że będę miała do niej pretensje. Bardzo miło z jej strony, że kupiła mojej rodzinie prezenty, ale czasem naprawdę przesadza.
- Był z nią też ten chłopak...
- Matt. - dokańczam, wiedząc, że tata nie zapamiętał jego imienia.
- Tak. - potwierdza. - Przedstawiła go nam, bardzo miły, ale jakiś, taki nieśmiały i małomówny.
- Tak, jest bardzo skryty i nieśmiały. - potwierdzam.
- Słuchaj Aga, muszę kończyć, twoja matka do mnie napisała, że mam jechać po dzieciaki do szkoły.
- Jasne. - mówię. - Pozdrów ich ode mnie.
- Dobrze. - mówi.
- Do usłyszenia tato. Kocham cię.
- Ja ciebie też. Pa. - mówi i się rozłącza.
Odkładam telefon na stolik i biorę moje już zimne kakao w dłonie i upijam kilka łyków.
Cieszę się, że mogłam przeprowadzić taką, dosyć długą rozmowę z moim tatą. Dobrze wiedzieć, że u nich wszystko w porządku. Martwi mnie tylko moja siostra, z którą nie mam pojęcia co się dzieje i nie wiem czy w ogóle się dowiem. Myślę, że byłoby to chociaż trochę wykonalne, gdybym nadal była w Polsce.
Podskakuję na kanapie pod wpływem huku, który wydają gwałtownie otworzone drzwi frontowe. Momentalnie wstaję i idę do korytarza. Wychylam swoją głowę zza ściany i i widzę Louisa, który rozbiera swoją kurtkę i odwiesza na wieszak.
- Louis? Co ty tutaj robisz? - pytam i zaczynam kierować się w jego stronę. On od razu zrywa się z miejsca i zamyka mnie w swoim, silnym uścisku. Lekko oszołomiona jego zachowaniem, oplatam swoimi ramionami jego szyję i odwzajemniam gest, tylko, że nie z taką intensywnością.
Czuję, że coś jest z nim nie tak. Na pewno nie przyjechał tutaj, żeby pogadać o pierdołach, pooglądać film i wypić ze mną kakao, jak zwykle to robimy, kiedy jesteśmy u mnie.
Słyszę jego, pociągnięcie nosem.
- Co się stało? - szepczę i mierzwię jego włosy dłonią.
- Muszę z tobą porozmawiać. - mówi słabo i zaczyna prowadzić mnie do salonu, starając się nie patrzeć w moje oczy.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~~**~*~*~*~*~*~*~**~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Kolejnyyyyyy!!!!!! Cieszę się, ze na razie trzymam się obietnicy i rozdziały są regularnie, chociaż, nie powiem jest to ostatnio dosyć trudne. ( wiecie, wybór szkoły, zakończenie roku, poprawa ocen i itp :) ). Ale co tam, opowiadanie i wy jesteście dla mnie równie ważne jak inne sprawy. Może nawet ważniejsze :D <33333 Uwielbiam was <3333 Mam nadzieję, ze się podoba i do następnego ( może będą dwa ;), postaram się ) <333333333333
Super rozdział<3 Szkoda tylko,że Harry się w nim nie pojawił,chociaż na chwile. Bardzo szkoda mi Louisa:( Kochał ją nad życie,ona go tak potraktowała:( Liczę na to,że jak porozmawia z Agą to poczuję się lepiej i choć na chwilę zapomni o tej całej sytuacji. Mam nadzieję,że wyjdzie mu z Carol i będą razem bardzo szczęśliwi.Oraz,że ona nie potraktuje Louisa tak jak Tiff.
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać reakcji Pauliny na wieść o związku Agi z Harrym;) Chciałabym,żeby była szczęśliwa i zachwycona tą informacją:) I wspierała Agę w dalszych stosunkach jej i Harrego<3 Co do ojca Pauliny,to trzymam kciuk,żeby wyzdrowiał i wrócił do pełni sił :)
Jestem ciekawa jak będzie wyglądało spotkanie Pauli i Harrego. Bo w końcu będą musieli się poznać:) Liczę na to,że się dogadają i będą mieli ze sobą przyjazne relacje:)
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,już nie mogę się doczekać następnego rozdziału<3
Dziękuję kochana :) <3
Usuń