*Oczami Agaty*
Budzi mnie uporczywe i irytujące brzęczenie mojego telefonu pod poduszką, na której właśnie leże. Wydaję z siebie jęk niezadowolenia i sięgam po natrętne urządzenie, naciskam na zieloną słuchawkę i przykładam do ucha, zerkając jeszcze na godzinę 07.21.
- Tak? - mówię i przecieram swoje, zamglone oczy. Zaczyna się już przejaśniać, co bardzo mnie cieszy.
- Aga, jesteśmy już na lotnisku w Londynie, będziemy za jakąś godzinę. - mówi na jednym tchu.
- To świetnie. - lekko uśmiecham się sama do siebie.
- Bardzo się za tobą stęskniłam. Nie mogę się doczekać, aż cię zobaczę. - mówi.
- Ja też. - odpowiadam. - Zrobić ci coś do jedzenia? Pewnie będziesz głodna, jak wrócisz. - mówię. Mam trochę czasu na przygotowanie czegoś, na co Paula ma ochotę, więc mogę to dla niej zrobić.
- Jasne, umieram z głodu. - jest usatysfakcjonowana, że zadałam jej to pytanie. - Mogłabyś zrobić jakąś porządną sałatkę? Najlepiej owocową, dawno nie jadłam owoców. - pyta. - Albo musli, tak. - dodaje.
- To, co w końcu? - pytam, cicho chichocząc.
Przeczesuję swoje włosy palcami, próbując je jakoś okiełznać. Czuję, że mam jedno, wielkie gniazdo na głowie.
- Zrób musli. - odpowiada zdecydowanym tonem. - Mówiłam ci już, że zamierzam spędzić ten dzień razem z tobą na pogaduchach, lodach i pizzą? - pyta niepewnie.
- Tak, już o tym wspominałaś.
- To świetnie! - wydaje się być uszczęśliwiona tą wiadomością. - Jak tylko zjemy śniadanie, zjemy lody, przywiozłam nasze ulubione smaki z Polski, a potem zamówimy sobie dwa, wielkie pudła pizzy.
- Jak dla mnie w porządku. - mówię, lekko chichocząc.
- Dobrze, ja kończę. Do zobaczenia. - cmoka kilka razy do telefonu.
- Pa Paula. - rozłączam się, kładę telefon na szafce i wychodzę z łóżka, od razu podchodząc do mojej szafy. Wyciągam z niej szare, luźne dresy, z ściągaczami na kostkach oraz czarną, wielką bluzę, następnie idę do łazienki. Biorę dosyć długi, ciepły prysznic, zmywając resztki swojego makijażu i wkładam na siebie przygotowane wcześniej ubrania. Podchodzę do lustra i dokładnie czeszę swoje włosy, które, jak przypuszczałam, wyglądają jak gniazdo, następnie mocno tuszuję rzęsy i robię kreski eyelinerem na górnej powiece, lekko je wyciągając. Gdy wychodzę z łazienki, zostaje mi około dwudziestu minut na zrobienie musli, więc szybko idę po telefon do mojego pokoju, następnie udaję się na dół, gdzie szybko łykam tabletkę i od razu zabieram się za robienie śniadania. Wyjmuję wielką paczkę suszonych owoców, truskawek, bananów oraz ananasa.
Jest to ulubiona mieszanka Pauli, ja zdecydowanie bardziej wolę mieszankę pomarańczy, rodzynek i słonecznika, ale tym razem przystanę na gust mojej przyjaciółki. Wyjmuję jeszcze banana oraz mleko z lodówki, następnie sięgam po płatki owsiane i dwie, niewielkie miseczki, następnie wsypuję wszystkie składniki do naczyń i wkrajam do nich banana. Paula woli musli na zimno, a ja na ciepło, więc do jej miski wlewam mleko i wkładam ją do lodówki, a ja grzeję swoje mleko w mikrofalówce.
Ku mojemu zaskoczeniu, zrobienie tych musli, zajęło mi więcej czasu, niż sądziłam.
Telefon, który zostawiłam na blacie cicho wibruje. Sięgam po niego i włączam wiadomość, którą dostałam od Pauli.
Już dojeżdżamy. Będziemy za jakieś 3 minuty.
Uśmiecham się szeroko i chowam urządzenie do kieszeni moich dresów.
Tak strasznie się cieszę, że dosłownie za kilka minut zobaczę swoją przyjaciółkę. Bardzo się za nią stęskniłam i nie mogę się już odczekać aż znowu ją zobaczę. Jestem też zadowolona, że idealnie wyrobiłam się w czasie z tym śniadaniem. Paula nie będzie musiała czekać na musli, a musli nie będzie musiało czekać na Paulę.
Słyszę ciche kliknięcie, co oznacza, że moje mleko się już zagrzało, więc otwieram mikrofalówkę i wyjmuję z niej kubek, następnie jego zawartość wlewam do musli. Wyjmuję jeszcze miskę Pauli z lodówki i ustawiam oba naczynia na stole, naprzeciwko siebie.
Nagle zauważam dobrze mi znany samochód, który podjeżdża pod nasz dom, a z jego środka wyskakuje, niemal się przewracając, dziewczyna o blond włosach i z wielką, zakupową torbą i niebieskim, sklepowym workiem, biegnie w stronę drzwi.
Zrywam się z miejsca i wbiegam do korytarza, od razu chwytając za drzwi, które otwieram. Paula wpełza do środka i wpada w moje ramiona, jak tylko drewniana powłoka się uchyla. Ściska moją szyję z taką siłą, że chyba nigdy nikt mnie tak mocno nie przytulał. Lekko zaskoczona, oplatam jej plecy swoimi ramionami i też ściskam ją z niemałą siłą.
Przez dobrych kilka minut stoimy w tej samej pozycji, na środku korytarza i lekko bujamy się na boki. Ale cieszę się, że mogę nacieszyć jej obecnością, właśnie w taki sposób.
- Bardzo za tobą tęskniłam. - mówię w końcu, kiedy stwierdzam, że jest najwyższy czas, żeby coś powiedzieć.
Dziewczyna mocniej ściska moją szyję.
- Ja za tobą też. - pociąga nosem. - Przepraszam, że zostawiłam cię samą na tak długo, ale...
- Paula, doskonale wiesz, że to rozumiem i, że nie musisz mi nic tłumaczyć. - przerywam jej i lekko odsuwam się od jej, drobnego ciała, żeby spojrzeć na jej twarz. Kiedy jej niebieskie, lekko załzawione oczy, spotykają się z moimi, szeroko się do niej uśmiecham, co dziewczyna odwzajemnia i ponownie ściska moją szyję.
- Mam tu coś dla ciebie. - wciska mi do ręki torbę, którą zdążyłam zauważyć, kiedy Paula biegła w stronę naszego mieszkania. Przypominam sobie, że wspominała mi przez telefon, że kupiła mi parę bluz, cardigan i jakieś koszulki.
- Ale nie jest to rekompensata? - pytam, odsuwając się od niej i podnoszę brew.
- Może troszkę. - uśmiecha się. - I tak musisz to przyjąć. Nie masz wyjścia.
- Wiem Paula. - odkładam torbę pod ścianę, a dziewczyna rozbiera swój płaszcz. - Gdzie Matt? - pytam, przypominając sobie, że to właśnie on był tam z Paulą i, że to on tutaj ją przywiózł.
- Musiał pojechać do domu, nie miał nawet czasu wypakować moich walizek. Kazał cię przeprosić, że nie może się z tobą przywitać. - spogląda na mnie, jakby chciała zobaczyć moją reakcje.
- W porządku. - uśmiecham się do niej.
- Przyjedzie później oddać mi moje bagaże. - dodaje, ściągając swoje brązowe, zamszowe buty na wysokim słupku.
Skoda, że Matt nie mógł się ze mną przywitać, ale też ulżyło mi, ponieważ nie zrobiłam dodatkowej porcji musli.
- Co to jest? - pytam, wskazując na reklamówkę, leżącą u stóp dziewczyny.
- Twoje ulubione ciastka i lody. - wzrusza ramionami, bierze reklamówkę do swojej ręki.
- Zrobiłam ci musli na zimno, tak jak lubisz. - mówię, kiedy wchodzimy do kuchni.
- Dziękuję, jesteś kochana. - siada przy stole i zaczyna łapczywie wcinać przygotowane przeze mnie jedzenie, za to ja wkładam lody do zamrażarki.
Dobrze, że na dworze jest zimno inaczej wszystko by się roztopiło.
Siadam naprzeciwko Pauli i także zaczynam jeść musli z ciepłym jeszcze mlekiem.
- Smakuje ci? - pytam, patrząc jak dziewczyna pochłania jedzenie. Prycham śmiechem na ten widok.
- Tak, jest pyszne. - odpowiada, wycierając swoje usta wierzchem dłoni.
Paula ogólnie jest bardzo wychowaną dziewczyną, która potrafi zachowywać się przy stole, ale kiedy jest głodna, zachowuje się jakby przez tydzień nie widziała jedzenia na oczy. Ale jaka by nie była, to kocham ją i cieszę się, że w końcu ją widzę i obserwuję jej, każdy ruch.
- W takim razie cieszę się, że ci smakuje. - biorę łyżkę pełną płatków do swoich ust, nadal nie spuszczając z niej wzroku.
- Zaraz po śniadaniu, idziemy do mnie i opowiadasz mi co robiłaś przez ten czas, kiedy mnie nie było. Podobno masz co mi opowiadać. - uśmiecha się do mnie, co odwzajemniam.
- Tak. - odpowiadam po chwili.
Dopiero teraz zaczynam się naprawdę stresować powiedzeniem Pauli o mnie i Harry'm.
Nie mam pojęcia jak zareaguje. Może obrazi się, że jej o tym wcześniej nie powiedziałam, albo będzie, co gorsza smutna. Ale mam nadzieję, że moja przyjaciółka ucieszy się na wieść, że jestem w związku.
Zjadam pół miski musli, następnie odsuwam ją na bok, Paula za to kończy swój posiłek, wyskrobując co do jednego, owsianego płatka.
Stres jeszcze bardziej narasta, kiedy dziewczyna wsadza miskę do zlewu i łapie mnie za rękę, ciągnąc w stronę schodów,prowadząc w stronę swojego pokoju, gdzie mam jej o wszystkim opowiedzieć.
Wchodzimy do jasnego, różowego pomieszczenia, a Paula rzuca się na swoje łóżko plecami.
- Tęskniłam za tym pokojem. - wtula głowę w poduszkę. - Chodź tu. - rozkazuje po chwili.
Z lekkim zawahaniem podchodzę do łóżka i na nim siadam, krzyżując nogi na miękkim materacu.
- Nie wiem od czego zacząć.
- Od początku moja droga. - Paula podnosi się, siadając obok mnie.
- W porządku. - nabieram powietrza do swoich płuc.
- No dajesz. - mówi, zachęcając mnie do powiedzenia czegokolwiek.
- Jestem w związku. - spoglądam na nią. Jest zdezorientowana i patrzy tępo na moją twarz.
- Ty jesteś w związku? To żart? - pyta, lecz ja kręcę głową.
- Mówię poważnie. Chodzę z kimś. - cały czas mierzę ją wzrokiem. - Wiem, że jesteś zaskoczona i przepraszam, że mówię to dopiero teraz, ale chciałam powiedzieć ci o tym osobiście, twarzą w twarz. - tłumaczę.
Dziewczyna w ogóle się nie odzywa, patrzy na mnie jakbym był jakimś duchem, albo czymś nie z tej ziemi.
Przygryzam wargę.
- Ty mówisz poważnie. - łapie się za czoło i wplata palce w swoją grzywkę, lekko ciągnąc za włosy. - Cholera. Kiedy? Jak? Jak to do cholery jest możliwe? - pyta bardziej samą siebie niż mnie.
- Cieszysz się? Nie jesteś zła? - pytam niepewnie.
- Jak mogłabym się nie cieszyć? Moja mała Aga dorasta. - przyciąga mnie do siebie i obejmuje moją szyję swoimi ramionami, a ja oplatam jej plecy. - A teraz. - mówi po chwili i się ode mnie odsuwa. - Masz mi powiedzieć wszystko od początku ze szczegółami. Jak się poznaliście? Od kiedy chodzicie? Jaki on jest? Cholera, mam tyle pytań. - kładzie swoje drobne dłonie na swoich, zarumienionych policzkach i spogląda na mnie wyczekująco.
- Taki mam zamiar Paula. - uśmiecham się do niej szeroko. - Ale proszę. Nie przerywaj mi. - dziewczyna kiwa głową.
***
W ciągu trzydziestu minut opowiadam jej prawie wszystko od naszego, pierwszego spotkania w sklepie, po dzień wczorajszy, pomijając oczywiście to, o czym szczerze rozmawialiśmy, nie wyjawiając żadnej z jego tajemnic czy rozterek, o których mi mówił. Pomijam także nasze intymne przeżycia, wiem, że Paula nie powinna wiedzieć o takich rzeczach, zwłaszcza, że jest to związane z moim sekretem, o którym wie tylko i wyłącznie Harry.
Opowiadam jej o walkach, z czego Paula nie jest zbyt zadowolona, o tym jaki Harry był w stosunku do mnie, a jaki jest w tym momencie, o siłowni, o esemesach, o pocałunkach, o tym, jak Harry mnie traktuje i o wszystkim co moim zdaniem Paula powinna wiedzieć o naszym związku. Pomijam także temat jego koszmaru, kiedy pierwszy raz u mnie nocował. Nie mówię także tego, z czego Harry nie byłby zadowolony, że ktokolwiek oprócz mnie o tym wie. To nie byłoby w porządku, gdybym mówiła komukolwiek o takich sprawach. Nigdy nawet nie powiedziałabym nikomu o tych sprawach, zwłaszcza jeśli chodzi o osoby, na których mi zależy.
- Cholera, Aga! - krzyczy nie dowierzając. - Jak mogłaś nie mówić mi o takich rzeczach? Przecież to jest wspaniałe! Chcę go poznać. Najlepiej w najbliższym czasie. - mówi to wszystko na jednym tchu.
- Spokojnie Paula, poznasz go, ale on jest strasznie skryty i nie lubi kontaktów między ludzkich. Muszę go na to przygotować, a tym bardziej przekonać. - tłumaczę, dobrze wiedząc jak na tę wieść zareaguje Harry. Będę musiała go przekonywać, zapewne sporo czasu.
- W porządku, mniej więcej rozumiem. Matt jest tak nieśmiały, wstydzi się nawet odebrać paczkę od kuriera. - uśmiecha się, co odwzajemniam. - Jak on wygląda? - pyta zaciekawiona, krzyżując nogi.
- Jest wysoki, szczupły, umięśniony, ma sporo tatuaży. Jego głowa jest pokryta lokami, ma zielone oczy...
- Jest przystojny? - przerywa mi, jakby właśnie to było najważniejsze.
- Bardzo. - mówię z uśmiechem.
- Widziałaś jego klatę? - kiwam twierdząco głową. - Fajna? - ponownie pyta.
- Jest naprawdę umięśniony i silny, mówiłam ci, że trenuje. - mówię.
- Racja. - przyznaje. - A widziałaś jego...
- Paula ty zboczeńcu! - uderzam ją lekko w ramie, a ona zaczyna chichotać.
- No widziałaś, czy nie?
- Nie! - piszczę. - Do niczego pomiędzy nami nie doszło. - Mówię. Pomijając oczywiście, że widział moje piersi.
- Uwielbiam seks. - kładzie się głową na poduszce i rozmarzona spogląda na sufit.
- Dlaczego mi to mówisz? - pytam, łapiąc się dłonią za czoło.
- Ja ci mówię wszystko. - mruga do mnie. - Robiliśmy to z Matt'em już jakieś dwadzieścia razy, jest niesamowity. Próbujemy nowych pozycji i...
- Wystarczy! - krzyczę i zakrywam sobie uszy dłońmi nie chcąc słuchać takich rzeczy, a Paula zaczyna się śmiać.
- Jest naprawdę cudownie, krzyczę za każdym razem, kiedy dochodzę! - drze się do mojego ucha, a ja jeszcze mocniej przyciskam swoje ręce do uszu, jednocześnie się śmiejąc.
- Paula, oszalałaś. - mówię, kiedy dziewczyna się uspokaja i odciągam swoje ręce od uszu.
- Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać. - chichocze.
Paula zawsze była otwarta, pewna siebie i bardzo śmiała. Nie wstydziła się mówić mi na żaden temat, czasem jest to irytujące, ale cieszę się, że jest tak a nie inaczej.
- Jak możesz nie wstydzić się mówić mi o takich rzeczach? - pytam bardziej samą siebie niż ją.
- Jesteś moją przyjaciółką. Mogę ci mówić o wszystkim, nawet o popieprzonych rzeczach i wiem, że nadal będziesz mnie kochać. - przesyła mi buziaka.
- Masz racje. - uśmiecham się, co odwzajemnia.
- Też będę cię kochać, nawet jak powiesz mi coś naprawdę popieprzonego. - dodaje, a tym razem to ja przesyłam jej buziaka.
- Jesteś niemożliwa. - kręcę głową.
- Wiem o tym moja droga. - przeczesuje swoje blond włosy ręką. - To co? Idziemy po lody, zamawiamy pizze i oglądamy filmy. - mówi po chwili. - Mam ochotę na romantyczne, pełne czułych słówek wyciskacze łez, albo na zboczone, pełne seksu i namiętności komedie romantyczne. Co wolisz? - pyta, doskonale wiedząc co odpowiem.
- Pierwsza opcja. - odpowiadam i wstaję z kanapy.
- Jedna zboczona komedia romantyczna? - pyta, patrząc na mnie jak szczeniak proszący o dokładkę jedzenia.
I jak tu się nie zgodzić?
- Na co ja się godzę? - wywracam oczami i odwracam się w stronę drzwi, podążając w ich kierunku.
***
Zaczęłyśmy oglądać filmy po 9.00, a skończyłyśmy po 18.00. Całe dziewięć godzin oglądania filmów, jedzenia dwóch litrów lodów , objadania się pizzą, wygłupiania się i gadania o głupotach. Przyznam , że brakowało mi tego jak cholera i potrzebowałam czegoś takiego od jakiegoś czasu. Dawno nie robiłyśmy takich, szalonych dni z Paulą i naprawdę cieszę się, że zdecydowałyśmy się w końcu powygłupiać przez ten dzień.
Obejrzałyśmy w sumie cztery filmy. Trzy wyciskacze łez, przez które Paula na każdym ryczała jak bóbr, a mi oczy ledwo zaszkliły się przy jednym, i jedną naprawdę zboczoną, pełną scen erotycznych komedie. Była dosyć śmieszna, ale takie filmy nie są dla mnie, lecz Pauli bardzo się podobał.
- Boli mnie tyłek od tego siedzenia. - mówi dziewczyna, wstając z kanapy. Kładzie sobie rękę na kręgosłupie i wygina swoje ciało w łuk, rozciągając się przy tym.
- To nie ma tobie leżała blondynka z kościstymi ramionami. - mówię, wywracając oczami.
Paula niemal przez cały czas była na mnie rozłożona, bo twierdziła, że tylko tak jest jej wygodnie. Mimo, że próbowałam ją z siebie zrzucić, to nie dawała za wygraną i odpuściłam.
- Nie marudź. - kieruje się do kuchni, a ja wywracam oczami. - Matt powinien już być. Chcę z powrotem moje rzeczy.
- Paula, masz tyle rzeczy, że spokojnie wystarczą ci na następne tygodnie.
- Wiem, ale chcę zobaczyć jeszcze Matt'a. - mówi, krzyżując ręce i spoglądając w kuchenne okno, z którego jest idealny widok na nasz podjazd. - Chce mnie jutro gdzieś zabrać. Powiedział, że to będzie odskocznia od ostatnich dwóch tygodni, które nie były zbyt szczęśliwe, mimo, że dużo czasu spędzaliśmy w łóżku. - mówi. - Idąc na oddział gdzie leżał tata, trzeba było przejść obok oddziału onkologii dziecięcej. - przerywa. - Kolorowe ściany, klauny, robienie wszystkiego, żeby tylko poprawić tym dzieciom humor. - mówi. - Często przychodziłam tam i przyglądałam się im przez okno. Pierwszy raz jak tam poszłam, zobaczyłam tam małą, słodką dziewczynkę, miała duże, niebieskie oczy i różową chustkę na głowie w niebieskie kucyki. Siedziała zawsze sama w kącie na drewnianym krzesełku i rysowała. Przypominała mi trochę ciebie. - spogląda na mnie. Kiedy przeniosłam się do nowej szkoły, też zawsze siedziałam sama i rysowałam, w tym przypominam tą dziewczynkę. -Patrzyłam na nią i pragnęłam dotrzymać jej towarzystwa, ale to było niemożliwe. Codziennie przez pięć dni siedziała w tym samym miejscu i rysowała, lecz kiedy przyszłam tam czwartego dnia, jej tam nie było, piątego też nie i szóstego też nie. W końcu postanowiłam spytać pielęgniarkę co się z nią stało. Długo musiałam ją przekonywać, żeby wyciągnąć od niej, że ta dziewczynka dostała jakiegoś ataku w nocy i zmarła. - przerywa i przegryza wargę. Łapię ją za rękę i lekko ściskam. - Sama nie wiem dlaczego, ale poszłam wtedy do domu i po prostu się popłakałam. Matt wtedy mnie znalazł, a ja powiedziałam mu o wszystkim. Powiedział, że jak tu wrócimy, zrobi wszystko, żeby odskoczyć od tej atmosfery. - dodaje. Podchodzę do niej i przytulam jej plecy, a ona opiera swoją głowę na moim ramieniu. - Na tym świecie jest tyle nieszczęścia Aga. Ludzie chorują, umierają, kobiety są gwałcone i molestowane, dużo ludzi jest upośledzonych i niepełnosprawnych, ludzie zabijają się nawzajem, niewinne osoby spotyka tak okropny los. Dlaczego tak jet? Czemu nie można żyć bez tego wszystkiego? - pyta, tępo patrząc w okno.
- Żyjesz po to, żeby radzić sobie z pewnymi sprawami, uświadamiać sobie pewne rzeczy. Gdyby życie było tylko z górki, nie stałabyś się silną i wartościową osobą. Im więcej bólu i zawodu doświadczysz, tym jesteś silniejsza i bardziej odporna na takie rzeczy. To okrutne, ale tak już jest i trzeba się z tym pogodzić i dostosować - mówię.
- Masz racje. - odpowiada po chwili namysłu. - Ale to okropne.
- Wiem Paula. - mówię. - To okropne. - dodaję.
Nagle zauważamy samochód, wjeżdżający na nasz podjazd, po chwili z jego środka wychodzi bardzo dobrze znany mi blondyn, podchodzi do bagażnika i wyjmuje z niej bagaże Pauli, następnie podąża w stronę drzwi frontowych do naszego mieszkania.
Paula zrywa się z miejsca i wbiega do korytarza po chwili słyszę otwieranie drzwi i pisk szczęścia dziewczyny. Powoli idę w ich stronę, a kiedy słyszę mlaskanie ich ust, wywracam oczami, ustaję pod ścianą i im się przyglądam.
Chłopak stoi z walizkami w rękach i nachyla się nad Paulą, która trzyma dłonie na jego policzkach i namiętnie całuje jego wargi.
Chrząkam cicho, a para odsuwa się od siebie i spogląda na mnie. Matt rzuca walizki i z szerokim uśmiechem rozchyla ramiona, a ja szybko do niego podchodzę i w nie wchodzę, Matt oplata moje plecy a ja jego szyję i mocno się do siebie przytulamy.
- Przepraszam, że się z tobą nie przywitałem, ale musiałem szybko jechać do domu. - tłumaczy.
- W porządku Matt. Cieszę się, że cię w końcu widzę. - odsuwam się od niego i uśmiecham, co odwzajemnia.
- Ja też. - mówi z tym samym uśmiechem i odwraca się do Pauli, która jest zadowolona naszym gestem. - Przyjadę jutro o przed ósmą, mam dla ciebie niespodziankę, ubierz jakąś ładną sukienkę, pójdziemy się rozerwać.
- Dlaczego tak wcześnie? - pyta nieco zaskoczona.
- Zobaczysz. - mruga do niej.
- W porządku. - Paula odpycha się od ściany i muska policzek chłopaka.
- Muszę już jechać skarbie. - łapie ją za tył głowy i całuje w czoło.
- Nie. - jęczy Paula. - Nie jedź.
- Muszę Paula. - przyciąga ja do siebie i mocno przytula.
- Aga, być może jutro nie wrócę na noc. - uśmiecha się porozumiewawczo, a ja wywracam oczami. - Prawda Matt? - pyta i spogląda na niego.
- Umm... Tak. - na twarzy chłopaka pojawiają się rumieńce, które stara się schować w włosach dziewczyny.
- W porządku. - mówię.
- Przepraszam cię, że znowu muszę cię zostawić, ale muszę się rozerwać. - Paula wysyła mi przepraszające spojrzenie, a ja kiwam głową, dając jej znak, że całkowicie to rozumiem.
- Skarbie, naprawdę, muszę jechać. - chłopak całuje ją w czubek głowy i się od niej odsuwa. Podchodzi do mnie i zamyka w uścisku, co odwzajemniam i całuję go jeszcze w policzek, a on robi to samo.
- Do jutra skarbie, pa Aga. - macha do nas i wychodzi z domu.
- Ja też chcę jutrzejszy dzień spędzić z Harry'm, więc nie martw się, nie będę się nudzić. - uśmiecham się do niej, starają się, żeby nie czuła poczucia winy, że ponownie mnie zostawia.
- No tak! Przecież ty masz chłopaka. - uderza się w ręką w czoło. - Kompletnie zapomniałam. Chyba nie mogę przyjąć tego do swojej świadomości. - spogląda na mnie i się uśmiecha.
- Uwierz, że ja też nie mogłam.
- Nie dziwię ci się. - uśmiecha się. - Idę spać, brałam prysznic rano, więc się tylko przebiorę, masz wolną łazienkę, jeśli chcesz się umyć. - podchodzi do mnie, przytula i całuje w policzek. - Dobranoc.
- Dobranoc. - mówię, a dziewczyna znika na schodach.
Postanawiam, że też się umyję, jest za wcześnie, żebym szła spać, więc może sobie poczytam, albo coś narysuję, albo po prostu poleżę i pomyśle.
Biorę torbę od Pauli, która nadal stoi pod ścianą i idę na górę do swojego pokoju. Kładę ją na łóżku, wraz z telefonem i podchodzę do szafy, wyciągam z niej koszulkę spodenki, sięgam jeszcze po czystą bieliznę i idę do łazienki.
Biorę krótki prysznic, gdzie zmywam swój makijaż i ubieram się w przygotowane wcześniej ubrania, następnie myję zęby, czeszę włosy i wracam do swojego pokoju, podchodzę do łóżka i wyciągam jedną z bluz, które znajdują się w torbie. Jest duża, niezapinana, ciemno szara z jakimś czarnym nadrukiem, z jedną kieszenią na środku i kapturem. Następna jest cała czarna, większa niż poprzednia też z kapturem i kieszenią, a trzecia jest granatowa, zapinana, z białymi sznurkami, kieszeniami i kapturem, oczywiście też spora. Koszulki są duże, czarne z jakimiś nadrukami, a cardigan jest naprawdę duży, czarny i sięga mi do kolan. Nigdy jeszcze nie miałam takiego swetra, ale myślę, że będzie mi się w nim wygodnie chodziło.
Odstawiam torbę na podłogę, biorę telefon do ręki i odkładam na szafce nocnej, następnie wchodzę do łóżka i opatulam się kołdrą.
Dzisiaj jestem naprawdę szczęśliwa, Paula już jest tutaj ze mną, wie o moim związku, bardzo miło spędziłam ten dzień i jutrzejszy dzień spędzam z Harry'm. Dobrze, że Paula ma co robić z Matt'em, inaczej to ja musiałabym ją zostawić na cały dzień.
To, co dzisiaj powiedziała mi moja przyjaciółka o tej dziewczynce i szpitalu, było naprawdę wzruszające. Paula jest bardzo wrażliwa na ludzką krzywdę i nie dziwię się, że tak ją to podłamało. Mam nadzieję, że miałam chociaż trochę racji mówiąc jej dlaczego spotykają nas złe rzeczy i po co one są. Ale sądzę, że mam.
Kiedyś byłam strasznie wrażliwa, płakałam na smutnych filmach, smuciłam, kiedy ktoś mnie krytykował lub mówił mi coś niemiłego, przejmowałam się drobnostkami i ogólnie miałam naprawdę słabą psychikę oraz nie potrafiłam okiełznać swojej wrażliwości. Po tym, co przytrafiło mi się kilka lat temu, zupełnie się zmieniłam, przestałam się przejmować takimi, mało istotnymi rzeczami, nie płakałam na filmach, miałam gdzieś zdanie innych na mój temat. To wydarzenie totalnie zmieniło moją psychikę, stałam się silniejsza emocjonalnie i psychicznie, tylko nie w sprawach związanych właśnie z TYM wydarzeniem. Podobało mi się to, że tak się zmieniłam, że stałam się silniejsza i ogólnie, że przestałam się tak wszystkim przejmować, mimo, że przytrafiła mi się taka okropna rzecz. Za to ucierpiała na tym moja pewność siebie, stałam się niechętna do cudzego dotyku, brzydziłam się samą sobą, oraz zaczęłam ukrywać się pod wielkimi ubraniami.
Chociaż czuję się o wiele lepiej, od kiedy zgodziłam się pokazać Harry'emu intymny kawałek siebie, to i tak w mojej głowie siedzi tamten zły, bolesny dotyk, który tak bardzo chcę wymazać z swojej pamięci i mam nadzieję, że Harry mi w tym pomoże.
Telefon na mojej szafce zaczyna wibrować. Wiedząc, że to Harry sięgam po niego ręką i naciskam na zieloną słuchawkę.
- Hej Harry. - mówię trochę przygaszonym tonem, chociaż nie chcę na taką brzmieć. Mam nadzieję, że Harry tego nie usłyszy.
- Hej skarbie. - mówi swoim niskim, chrypowatym głosem, który tak bardzo uwielbiam. - Coś się stało? - pyta. Jednak wie, że coś jest nie tak.
- Nic, po prostu jestem trochę zmęczona. - mówię wymijająco i zaczynam bawić cię rogiem mojej kołdry. Nie chce mu mówić, że myślę o zdarzeniu sprzed lat, że chcę, psuć mu nastroju, ponownie wspominając tamto wydarzenie, zwłaszcza przez telefon. - Tęsknie za tobą. - mówię po chwili.
- Ja za tobą też skarbie. - mówi dosyć przygnębiająco.
- Jak było w pracy? - pytam.
- Nawet w porządku, aż tak mnie nie wkurwiali. Właśnie wracam do domu, jestem kurewsko zmęczony. - odpowiada. - Przepisałem trzech do innych trenerów, zostało mi dwóch, z czego jutro mam wolne. - dodaje usatysfakcjonowany.
- Pamiętasz jeszcze co wczoraj obiecałeś? - pytam z lekkim uśmiechem, ciesząc się, że jednak spędzę jutrzejszy dzień z Harry'm.
- Oczywiście kochanie. Jutro rano do ciebie przyjadę. - mówi. - Mówiłaś, że chcesz przyjść do mnie na trening. Po jutrze mam z jednym gościem przez dwie godziny po południu, jeśli chcesz, możesz przyjechać ze mną. - mówi zadowolony.
- Oczywiście, że chcę Harry. - brzmię naprawdę radośnie. - To oznacza, że spędzimy kolejny dzień razem? - pytam niepewnie, ale jednocześnie bardzo się ciesząc.
- Tak. Dokładnie to. - wiem że w tym momencie Harry się szeroko uśmiecha.
- Bardo się cieszę.
- Ja jeszcze bardziej. - wywracam oczami.
- Masz zamiar robić coś oprócz siedzenia w domu? - pytam.
Chciałabym w końcu wyjść gdzieś z Harry'm. Może na jakiś spacer, albo na obiad, gdziekolwiek, żebyśmy tylko byli tam razem i dobrze się bawili.
- A chcesz gdzieś wyjść? - pyta, wyraźnie zaciekawiony.
- Chciałabym, ale jeśli ty nie chcesz, to nie musimy.
- W porządku. Też chciałbym z tobą gdzieś wyjść. - mówi.
- To świetnie. - jestem dosyć zdziwiona. Myślałam, że Harry się nie zgodzi, a tu takie miłe zaskoczenie.
- Ale najpierw posiedzimy u ciebie, chcę się tobą nacieszyć przez kilka godzin.
- Zgadzam się. - mówię z lekkim uśmiechem na twarzy. - Muszę ci coś powiedzieć. - mówię.
Harry musi wiedzieć, że Paula wie o naszym związku.
- Tak? - jest trochę zaniepokojony.
- Powiedziałam o nas Pauli. - mówię. - Mówiłam jej o twoich walkach, jak mnie traktujesz, jak wyglądasz. Nie mówiłam jej o naszych rozmowach, o tym co mi mówiłeś, nie mówiłam nawet o twoim koszmarze. Wie tylko o...
- Aga spokojnie, ufam ci i wiem, że nie powiedziałaś nic, czego nie powinna o mnie czy o nas wiedzieć twoja przyjaciółka. - uspokaja mnie swoimi szczerymi i spokojnymi słowami.
- Cieszę się, że to wiesz. - mówię.
Zapomniłam, że przecież Harry mnie zna i wie, że nie mogłabym powiedzieć Pauli o takich rzeczach.
- Nie mogę się doczekać kiedy wreszcie cię zobaczę. - mówi po chwili. Uśmiecham się szeroko sama do siebie.
- Ja też. - mówię. - Chciałabym cię teraz pocałować. - mówię, przygryzając wargę.
Zaskoczyła mnie swoja własna wylewność.
- A ja leżeć z tobą w twoim łóżku i patrzeć na ciebie. - mówi swoim spokojnym głosem.
- Oh Harry. - wzdycham.
- Co dzisiaj robiłaś? - pyta po chwili.
- Spędziłam dzień z Paulą, jadłyśmy lody i pizze, oglądałyśmy filmy, rozmawiałyśmy. - mówię. - Paula zaczęła gadać o seksie, ale ja nie chciałam tego słuchać. - dodaję, sama nie wiem dlaczego.
- Dlaczego? - jest wyraźnie zaciekawiony, a ja zaskoczona jego pytaniem. Nie sądziłam, że takie bzdury mogą go interesować.
- Sama nie wiem. Takie tematy zawsze mnie krępowały i wstydzę słuchać i rozmawiać o takich rzeczach.
- Jeśli chcesz, ze mną możesz rozmawiać na takie tematy. - proponuje.
- Z tobą tym bardziej będę się wstydzić rozmawiać o takich intymnych sprawach. - mówię trochę skrępowana.
- Aga, jesteśmy razem. Nie musisz się wstydzić rozmawiać ze mną o takich rzeczach skarbie. - mówi łagodnie.
- Wiem Harry, ale ja kompletnie nie znam się na tym, nigdy tego nie robiłam, a ty... - przerywam.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że Harry spał z wieloma dziewczynami, robił z nimi na pewno wiele innych erotycznych rzeczy, a ja nigdy nawet o tym nie myślałam.
Cholera.
- Wiem skarbie, że nigdy tego nie robiłaś, ale możesz ze mną o tym porozmawiać. Możesz ze mną rozmawiać o wszystkim. - zapewnia. - Chciałbym z tobą rozmawiać na takie tematy.
- Nie jestem gotowa na takie rozmowy. - mówię strasznie zawstydzona, czując, że moje policzki płoną.
- Ale jakbyś miała jakieś pytania...
- Wiem Harry. - przerywam mu. - Będę pytać.
- To dobrze. - mówi wyraźnie zadowolony.
- Już dosyć długo rozmawiamy. - oznajmiam.
- Wiem, nie przeszkadza mi to.
- Mi też nie. - mówię strasznie się ciesząc. - Ale wolałabym, żebyś leżał tutaj obok mnie i ze mną rozmawiał. - mówię, spoglądając na pustą poduszkę.
- Ja też skarbie, chciałbym, ale nie mogę przyjechać. Jebie ode mnie, jestem głodny i kurewsko zmęczony. - mówi trochę przybitym głosem.
- Wiesz, że mi to nie przeszkadza. - mówię cicho.
- Wiem kochanie. - odpowiada. - Za kilka godzin spędzimy ze sobą całe dwie doby. Musimy wytrzymać. - dodaje, a ja szeroko się uśmiecham.
- Masz racje. - przyznaję.
- Jestem już pod domem, muszę kończyć, inaczej te chuje będą nas podsłuchiwać. - mówi trochę wkurzony.
- Rozumiem. - mówię trochę przygnębionym tonem, chociaż nie chcę tak brzmieć.
- Dobranoc skarbie. Do jutra. - mówi.
- Dobranoc Harry. Nie mogę się już doczekać. - mówię, po chwili sygnał się urywa.
Wkładam telefon pod poduszkę i poprawiam się na materacu.
Rozmawialiśmy naprawdę długo i jestem tym bardzo uszczęśliwiona. Dosłownie nie mogę się doczekać aż znowu go zobaczę.
Mimo, że jest jeszcze trochę za wcześnie, to mam zamiar już zasnąć, następnie obudzić się rano i czekać na Harry'ego, o ile on mnie nie zaskoczy i nie przyjedzie, wtedy, kiedy będę jeszcze spać.
Wtulam głowę w poduszkę, mocniej owijam się kołdrą i zamykam oczy starając się jak najszybciej zasnąć. Dosłownie po kilku minutach, udaje mi się to osiągnąć.
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Pierwsze co zrobię, to przeprosiny. Przepraszam, że znowu nie było rozdziałów, ale naprawdę nie miałam czasu. Są wakacje, a ja też chciałam się trochę rozerwać, a nie siedzieć pół dnia przed laptopem. Potem byłam tydzień na wakacjach, gdzie zapomniałam ładowarki do laptopa i nie mogłam nic napisać. Wam też przydadzą się te 3 tygodnie bez rozdziału, o ile jeszcze tu ze mną jesteście, bo zauważyłam, że pod 42 nie było ani jednego komentarza, co odebrałam jako, że macie wakacje i odpuszczacie sobie na jakiś czas czytanie tego opowiadania, mam nadzieję , ze się nie mylę. Wracam z nowymi pomysłami, z nowym zapałem do pisania, który mam nadzieję, ze wam się podoba. Ten rozdział jest dosyć długi, specjalnie tak napisany, chcę wam się trochę zrekompensować. Zaraz wstawiam drugi, który będzie naprawdę fajny i ciekawy. Mam nadzieję, ze kolejny raz mi wybaczycie. Kocham was i oby do następnych. :))))))))))))) <33333333333333333333333
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeżeli przeczytałaś/łeś, skomentuj, to dla ciebie chwila,dla mnie motywacja oraz wena do pisania następnych rozdziałów. Z góry dziękuję. <333 ;)