*Oczami Louis'a*
- Louis, jestem zmęczona. - szepcze Carol siedząca obok mnie na kanapie i opierająca głowę o moje ramie.
- Wiem kotku, zaraz pójdziemy. - mocniej przyciskam jej ciało do swojego moim ramieniem.
- Louis, chcesz? - pyta Niall i podkłada mi przed twarz szluga.
- Nie, nie przy Carol. - kręcę głową, a blondyn się krzywi i wsadza sobie papierosa w usta.
- Jakbyś nie zapomniał, to ja tu nadal siedzę. - mówi moja dziewczyna, a ja całuję ją w czubek głowy w geście przeprosin.
- Nie powinieneś był tego mówić Louis. - mówi pierdolony chuj Carlos, którego morda nadal nie zagoiła się po wybuchu Harry'ego.
- Nie będziesz mi mówił skurwielu co powinienem robić, a czego nie. - fukam, a ten od razu się zamyka.
- Louis. - szepcze Carol i szturcha mnie ramieniem. - Nie bądź nie miły.
- Carlos, nie wiem po co ty w ogóle tu jeszcze siedzisz? Idź na górę. - mówi Joseph.
- Nie będziesz mi rozkazywać. - burczy.
- To jest mój dom i mogę ci kazać robić co tylko mi się podoba. Jak ci się nie podoba, to możesz od razu opuścić to mieszkanie. - mężczyzna robi się strasznie podirytowany.
- Dobra, już idę. - chłopak wstaje,następnie wychodzi z salonu.
- Dobrze, że już sobie poszedł. - odzywa się Liam, kiedy słyszy, że pierdolony chuj wchodzi po schodach.
- Pierdolone ciekawskie jajo. - dodaje od siebie Zayn.
Chciałem zapoznać Carol z moimi, najlepszymi kumplami, a ten zjeb się wpierdolił i usiadł na kanapie. Musiałem udawać, że nie słyszę jego docinek i głupich pytań w stronę mojej dziewczyny. Dobrze, że mimo to, chłopaki ją polubili.
Nagle drzwi frontowe się otwierają, następnie zamykają z wielkim hukiem. Od razu wiadomo kto wrócił. Słyszę głośne kroki zbliżające się do drzwi od salonu, które po sekundzie gwałtownie się otwierają. Chłopak wchodzi do salonu i mierzy nas wszystkich gniewnym spojrzeniem. Carol mocniej się we mnie wtula, kiedy Harry na nią zerka. W końcu jego wzrok zatrzymuje się na Joseph'ie.
- Musimy pogadać. - mówi i wychodzi z pomieszczenia.
Nadal nie mogę uwierzyć, że ten dupek związał się z moją przyjaciółką.
- To Harry? - cicho pyta Carol.
- Tak. - odpowiadam.
- Wygląda jeszcze gorzej niż to opisywałeś. - stwierdza.
Szkoda, że nie wiesz z kim chodzi moja droga.
- Wiem.
- Jestem zmęczona, chodźmy już. - mówi, po chwili z jej ust wydostaje się głębokie ziewnięcie.
- Już kochanie. - całuję ją w czubek głowy, następnie wstajemy z kanapy.
- Wypijesz potem z nami piwo? - pyta Niall.
- Jasne, przyjdę jak Carol zaśnie. Wystaw je z lodówki, nie chce pić zimnego. - blondyn kiwa głową, a ja zostaję wyciągnięty przez moją dziewczynę za drzwi.
- Chodź już. - marudzi i ciągnie mnie w stronę schodów.
- Idę, idę. - lekko chichoczę, kiedy Carol męczy się z wchodzeniem po schodach, jest naprawdę zmęczona. Pociągam ją w swoją stronę i biorę na ręce, trzymając ją w zgięciach kolan i przytrzymując jej plecy, następnie zaczynam wchodzić z nią po stopniach.
- Dziękuję, jesteś kochany. - lekko muska mnie w szczękę i oplata swoje ręce wokół mojej szyi.
- Wiem o tym. - całuję jej czoło, następnie wchodzę do mojego pokoju, podchodzę do łóżka i ją na nim kładę. Zamierzam odejść od łóżka, lecz Carol nie zamierza mnie puścić i przyciska moją głowę do swojej piersi. - Zostań ze mną. - mówi i jeszcze mocniej mnie do siebie przyciska.
- Pójdę, jak zaśniesz. - całuję ją w obojczyk.
- A co jeśli ja nie zamierzam spać. - wciska swoją rękę pod moją koszulkę i zaczyna gładzić moją klatkę piersiową.
- Myślałem, że jesteś zmęczona. - spoglądam na nią i podnoszę brew.
- Byłam, ale już nie jestem. - jednym ruchem ściąga moją koszulkę.
- Za wszelką cenę chcesz mnie przy sobie zatrzymać.
- Oczywiście, bo cóż żeby innego. - z ciągam jej białą bluzkę i odpinam stanik.
- Podoba mi się to. - wpijam się w jej usta i zaczynam dobierać się do jej spodni.
***
Carol zasypia po jakichś piętnastu minutach, więc przykrywam jej nagie, drobne ciało, całuję w jedną z łopatek i ubieram się w swoje ciuchy, które dziesięć minut temu zostały wręcz ze mnie zrzucone.
Wychodzę z pokoju i schodzę na dół, skąd słychać jeszcze rozmowy chłopaków. Wchodzę do salonu i od razu siadam obok Niall'a na kanapie.
- Masz to piwo. - chłopak wciska mi w rękę puszkę.
- Fajnie było? - pyta Luke, porozumiewawczo poruszając brwiami.
Dupek domyślił się, że przed chwilą uprawiałem seks z Carol.
- Skąd wiesz? - pytam i otwieram puszkę, od razu upijając łyka.
- Rumieńce cię zdradziły. - mówi Zayn.
- I ten ogień w oczach. - dodaje Niall, cicho chichocząc, a ja szturcham go łokciem.
- Plus włosy, jak po seksie. - mówi Luke, zaciągając się fajką.
- Macie mnie. - upijam kolejne kilka łyków piwa.
- Dawno nie ruchałem. - wyznaje Luke, wydychając szary dym.
- Dlaczego? - pyta Zayn, popijając piwo.
- Brak chęci na szukanie. Mam swój typ. - ponownie zaciąga się papierosem.
- A nie warto znaleźć kogoś na stałe? - pyta Joseph, opierając się o oparcie fotela, na którym to zwykle on siedzi.
- Pff. To nie dla mnie. - mówi. - Chyba, że byłaby uzależniona od seksu, miała duże cycki, duży tyłek i lubiłaby dobrą zabawę. Wtedy może pomyślałbym nad związkiem.
- Ty masz wymagania. - mówi Liam. - Dla mnie ważne jest to co ma w środku, a nie jak wygląda. - dodaje, a Luke prycha śmiechem.
- Jasne, że dla ciebie to się liczy świętoszku. - mówi ze śmiechem. - Ale nie masz jakiegoś swojego typu?
- Mam, ale to jest mniej ważne.
- Louis, ta twoja przyjaciółeczka jest niezła. - zwraca się do mnie Luke, a ja zaczynam się modlić, żeby Harry czasem tego nie słyszał. - Ma kogoś? Takiej to bym z łóżka nie wypuścił. - zaczyna się wpatrywać w sufit, zapewne rozmarzając, a ja rozglądam się do o koła, starając się zauważyć, czy Harry czasem się gdzieś nie czai. Zauważam, że Joseph robi to samo. Czyżby on też wiedział, że Harry jest z Agą? - Jest taka niewinna i słodka, kurwa...
- Zapomnij Luke. - piorunuję go wzrokiem, nie móc znieść co on właściwie wygaduje o mojej przyjaciółce. - Nie jest dla ciebie.
- A co jest zajęta? - pyta, z zaciekawieniem.
- A żebyś wiedział. - mówi Joseph. Czyli jednak wie, że chodzą.
Gdyby Harry usłyszał to, co mówił Luke, zapewne by go zajebał, o ile zależy mu na Adze, tak jak o tym mówiła. Sam bym mu wyjebał, ale nie będę bił kumpla.
- Nie życzę sobie, żebyś mówił takie rzeczy, przynajmniej w mojej obecności. - ponownie piorunuję go wzrokiem, a on spogląda na mnie lekko zdziwiony.
- Tak Luke, ja też sobie tego nie życzę. - dodaje od siebie Joseph.
- Spoko, spoko, więcej nie będę. - podnosi ręce w obronnym geście.
- Idę. - mówię wstając z kanapy i wypijając ostatni łyk piwa.
- No co ty? Stary. - marudzi Niall.
- Muszę, Carol wyczuwa, kiedy mnie przy niej nie ma. Do jutra stary. - przybijam z każdym piątkę, następnie wychodzę z salonu i idę do kuchni, wyrzucić puszkę.
- Ej. - lekko podskakuję w wejściu do kuchni, kiedy słyszę głos Harry'ego, który siedzi przy stole i sączy piwo z kufla.
- Czego chcesz? - fukam i odwracam się w jego kierunku.
- Dzięki, że poskromiłeś tego skurwiela. - mówi nawet na mnie nie patrząc, a ja przeżywam szok.
On mi do chuja podziękował.
- Słyszałeś? - tylko to mogę z siebie wydusić w tym momencie.
- Ja słyszę wszystko. - mówi, biorąc łyk piwa.
- W takim razie, dlaczego tam nie wszedłeś i mu nie wyjebałeś. To nie w twoim stylu.
- Uwierz, że ledwo się powstrzymałem. - widzę jak jego kostki u prawej ręki bieleją, pod wpływem mocnego uścisku chłopaka. Dobrze, że nie ściska tego kufla, bo zapewne rozpadłby się na kawałeczki. - Z resztą z tego, co zauważyłem, nie musiałem tego robić. - spogląda na mnie porozumiewawczo. Wstaje z krzesła,odstawia w połowie pusty kufel na blacie i opiera się o niego plecami. To moja pierwsza normalna rozmowa z Harry'm, od kiedy tutaj trafiłem. Czuję się naprawdę dziwnie.
- To moja przyjaciółka, musiałem. - mówię i opieram się ramieniem o framugę drzwi.
- Wiem. - odpowiada i kieruję się w moim kierunku, raczej w kierunku wyjścia z kuchni. Mijając mnie ociera się o mnie ramieniem.
- Ej. - wołam, kiedy chłopak jest kilka kroków za moimi plecami. - Naprawdę ci na niej zależy? - pytam i odwracam się do niego. Harry zatrzymuje się, lecz nadal stoi do mnie plecami.
- I nie tylko. - odpowiada po chwili i rusza w stronę schodów.
Przez chwilę stoję nieco osłupiały, lecz kiedy Harry znika na schodach, ruszam się z miejsca i wyrzucam pustą puszkę do kosza, który znajduję się pod zlewem. Idę do swojego pokoju, zupełnie nie wiedząc co o tym wszystkim myśleć.
*Oczami Agaty*
Budzę się i od razu patrzę która godzina. 07.34. Czyli Paula powinna jeszcze być w domu.
Szybko wychodzę z łóżka i idę pod drzwi pokoju mojej przyjaciółki i pukam w nie kilka razy.
- Paula. Mogę wejść? - pytam, uważnie nasłuchując dziwnych odgłosów dobiegających z pomieszczenia.
- Jasne. - odpowiada po kilku sekundach, wiec wchodzę do pokoju. Przyczyną dziwnych odgłosów była Paula,która męczy się z zapięciem sukienki, kręci się, wierci i fuka, nie mogąc go zapiąć. - Pomóc ci w czymś może? - pytam, próbując się nie śmiać, z tego co właśnie widzę, ale wygląda to naprawdę komicznie.
- Tak, możesz zapiąć moją sukienkę? - pyta zrezygnowana po kilku chwilach, wiedząc, że nie da rady bez mojej pomocy. Podchodzę do niej i jednym ruchem zapinam mały zamek. - Dziękuję. - mówi. - Jak ci się podoba? - pyta i okręca się w miejscu.
- Bardzo ładnie wyglądasz. - mówię, patrząc na jej blond fale, lekki makijaż, dopasowaną granatowoczarną sukienkę, czarne rajstopy i czarne wysokie szpilki.
- I seksownie. - dodaje od siebie. - Myślisz, że Matt'owi też się spodoba?
- Na pewno. - mówię z uśmiechem, co odwzajemnia.
- Pokazałabym ci jak zajebiście wyglądam w tej czarnej, koronkowej bieliźnie, którą mam właśnie na sobie, ale myślę, że ty wolałabyś tego nie zobaczyć. - spogląda na mnie wyczekująco, jakby faktycznie chciała pokazać mi jak wygląda w tej bieliźnie.
- Masz racje, wolałabym nie. - mówię. - Chociaż nie wątpię, że jakbym powiedziała inaczej, rozebrałabyś tą sukienkę i pokazałabyś mi siebie w tej bieliźnie.
- To dobrze, że nie wątpisz. - mruga do mnie. - Powinnam zejść już na dół i poczekać na Matt'a, powinien niedługo być. - łapie mnie za rękę i wyciąga z pokoju, następnie schodzimy ze schodów i idziemy usiąść na kanapie. - Kiedy ma być ten, twój Harry? - pyta zadziornie i kłuje mnie palcem w bok, przez co odskakuję od niej na kilka centymetrów.
- Też powinien niedługo być, powiedział, że będzie rano.
- Kiedy z nim rozmawiałaś? - pyta, nieco zdziwiona.
- Wczoraj, zanim zasnęłam, rozmawialiśmy naprawdę długo.
- Bardzo chciałabym go poznać. Z twoich słów wynika, że intrygujący z niego człowiek.
- Tak jest. - mówię.
- Nadal nie wierzę, że masz chłopaka. To takie nierealne, moja najlepsza przyjaciółka, która zawsze upierała się, że nikogo nigdy nie znajdzie, jest w związku i jest szczęśliwa. - obejmuje moją szyję i mnie do siebie przytula. - Życzę ci szczęścia Aga. - mówi, a ja odwzajemniam uścisk.
- Dziękuję. - mówię.
- Idziecie gdzieś? Czy zostajecie tutaj? - jest wyraźnie zaciekawiona.
- Nie wiem, mamy plan gdzieś wyjść, ale nie wiem czy to wypali.
- Ile czasu będziecie razem?
- Całe dwie doby. - mówię, z uśmiechem.
- To wspaniale. - mówi. - Przekonaj go do spotkania. Chcę go zobaczyć jak najszybciej. - mówi i się ode mnie odsuwa.
- Postaram się. - mówię z uśmiechem.
Rozlega się pukanie do drzwi, Paula zrywa się z miejsca i szybkim krokiem podąża w stronę drzwi.
- Hej skarbie. - z korytarza dobiega głos Matt'a.
- Hej kotku. - odzywa się Paula.
Wstaję z kanapy i idę do korytarza gdzie para już się całuje.
- Będziecie mieli na to czas potem. - mówię, a oni od razu się od siebie odrywają i spoglądają w moją stronę.
- Racja. - mówi Paula.
- Witaj Aga. - mówi Matt i robi krok w moją stronę, z uśmiechem rozchylając ramiona. Podchodzę do niego i oplatam jego plecy, a on moją szyję, lecz po chwili odrywamy się do siebie.
- Dlaczego tak wcześnie przyjechałeś? - pytam.
- Zabieram Paulę na śniadanie, a dalej to niespodzianka. - mówi i mruga do Pauli, która najwyraźniej sądziła, że jej chłopak powie gdzie pójdą. - Musimy lecieć, jesteśmy umówieni na za piętnaście minut.
- W porządku. - mówię, a Paula przychodzi, przytula się do mnie i całuje mój policzek. Przytulamy się jeszcze z Matt'em, a Paula ubiera swój płaszcz, następnie wychodzą.
- Do jutra Aga. - mówi moja przyjaciółka i macha ręką, w trakcie kiedy Matt zamyka drzwi, uśmiechając się do mnie.
Idę do kuchni i łykam tabletkę, popijając wodą ze szklanki.
Ciekawe kiedy Harry przyjedzie? Nie mogę się już doczekać aż go zobaczę. Co prawda nie widziałam go niecałe dwa dni, ale cholernie się za nim stęskniłam.
Udaję się na górę do mojego pokoju i ubieram czarne rurki i czarną bluzę, którą wczoraj dostałam od Pauli, wciągam jeszcze szare skarpetki na nogi, następnie idę do łazienki, gdzie robię swój codzienny makijaż. Wracam do pokoju, kładę się na łóżku i spoglądam w sufit.
Harry jest cudowny. Nigdy nie sądziłam, że będę z takim wspaniałym, opiekuńczym i fantastycznym mężczyzną. Mimo, że znamy się naprawdę nie wiele, z czego początek tej znajomości nie był kolorowy, a nasz związek nie trwa zbyt wiele, to naprawdę mi na nim bardzo zależy. Lecz dla mnie nie liczy się to, ile czasu się znamy, a to, co razem przeżyliśmy. Te wszystkie zwierzenia, szczere rozmowy, emocje, pocałunki, wzajemne wsparcie. W ciągu tych, trzech tygodni pomiędzy nami tyle się wydarzyło, tyle razem przeżyliśmy, że nie wyobrażam sobie, że mogłoby ma Harry'm nie zależeć. Naprawdę nie wyobrażam tego sobie. A cholernie mi na nim zależy, o ile nie czuję do niego czegoś więcej.
Słyszę warkot silnika samochodu, który właśnie wygasa pod moim mieszkaniem. Zrywam się z łóżka i podbiegam do okna, od razu zauważając czarną, wysoką, zakapturzoną sylwetkę Harry'ego, która szybkim krokiem podąża w stronę drzwi.
Z ogromnym entuzjazmem i szczęściem wybiegam z pokoju, zbiegam po schodach i podbiegam do drzwi, za którymi słychać głośne kroki Harry'ego. Po chwili drzwi się otwierają, a chłopak od razu wpija się w moje usta, oplatając moje plecy swoimi ramionami. Od razu odwzajemniam pocałunek i oplatam jego szyję swoimi rękami, przez co Harry jeszcze bardziej pogłębia pocałunek. Przypiera mnie do ściany, następnie podnosi moje ciało, a ja oplatam jego talie swoimi nogami, przez co mamy lepszy dostęp do swoich ust, ponieważ, jesteśmy prawie na równi. Ściągam jego kaptur z głowy i wplatam swoje palce w jego loki, przez co z nozdrzy chłopaka wydostaje się głęboki wydech powietrza. Chłopak przerywa pocałunek i opiera swoje czoło o moje.
Otwieram oczy i spoglądam w jego zielone tęczówki, w których widać małe iskierki szczęścia, ale też coś jeszcze, czego nie mogę określić, ale wydaje mi się, że to nie jest nic pozytywnego, lecz nie jestem pewna.
- Tęskniłem za tobą. - mówi, starając się opanować oddech. Delikatnie muska moją górną wargę.
- Tęskniłam za tobą. - powtarzam jego słowa i też muskam jego wargę, przez co na jego ustach pojawia się mały uśmiech, co odwzajemniam i pocieram swój nos o jego, następnie wtulam swoją głowę w jego szyję. - Tak się cieszę, że tu jesteś. - mówię i mocniej ściskam jego szyję, a Harry muska delikatną skórę tuż pod moim uchem.
- Ja też skarbie. - schodzi z pocałunkami do mojej szyi, kilka razy muskając to samo miejsce.
- Oh Harry. - odsuwam się nieco od niego i całuję jego ciepły policzek, następnie spoglądam w jego oczy, w których już wcześniej zauważyłam negatywne emocje. - Co się stało? - pytam i kładę mu dłoń na policzku, chcąc go zachęcić do odpowiedzi.
- Nic skarbie. - mówi i całuje mnie w czubek nosa, chcąc odwrócić moją uwagę.
- Przecież widzę, nie oszukasz mnie Harry. - mówię i uważnie ilustruje jego tęczówki.
- Później ci powiem. Chcę się tobą teraz nacieszyć. - muska moje usta, co odwzajemniam.
- Obiecujesz? - pytam podnosząc brew.
- Tak. - odpowiada stanowczo i stawia mnie na podłodze, muskając moje czoło. Odsuwa się nieco ode mnie i jednym ruchem z ciąga swój płaszcz i odwiesza go na wieszak, następnie zrzuca swoje buty z nóg i skopuje je na bok. Podchodzi do mnie, oplata swoją rękę wokół mojej talii i prowadzi w stronę schodów, na które wchodzimy, następnie udajemy się do mojego pokoju.
Harry siada na łóżku, łapie za moje nadgarstki i przyciąga mnie do siebie, sadzając okrakiem na swoich kolanach.
- Jak w takim razie chcesz się mną nacieszyć? - pytam, a chłopak łapie mnie w talii, żeby mnie do siebie przybliżyć. Kładę ręce na jego policzkach i spoglądam w jego oczy.
- Chcę cię wycałować, wyprzytulać i rozmawiać z tobą jak nigdy dotąd.
- W takim razie rób to. - uśmiecham się do niego lekko, a Harry robi to samo, następnie przechyla swoją głowę i delikatnie muska moje wargi. Wkłada swoje, wielkie ręce pod moją bluzę i kładzie je na mojej talii, powoli jeżdżąc dłońmi w górę i w dół mojego ciała. Kładzie mnie plecami na materacu i wchodzi pomiędzy moje nogi, następnie cały czas mnie całując przenosi swoje ręce na moje plecy.
- Masz taką delikatną skórę. - mówi i ponownie przenosi swoje dłonie na moją talię, następnie opuszkami palców jednej ręki zaczyna, delikatnie i powoli jechać w górę mojego brzucha, na co lekko się wzdrygam, lecz jest to czysta przyjemność. - Lubisz kiedy dotykam cię w ten sposób? - pyta i ponownie powtarza ten sam ruch, uzmysławiając o jaki dokładnie mu chodzi.
- Tak. - mówię przerywając pocałunek i spoglądam w jego oczy pełne małych iskierek, lecz zauważam też niepewność. - Już mi nie przeszkadza, kiedy mnie tak dotykasz. - mówię zapewniając. - Podoba mi się to. - uśmiecham się do niego lekko, a Harry odwzajemnia mój gest.
- Bardzo się cieszę skarbie. - całuje moje usta, następnie zaczyna śledzić palcami linie mojego biustonosza. - A to ci przeszkadza? - pyta, nadal jeżdżąc w tym samym miejscu.
- Nie. - odpowiadam. Wchodzi palcami na jedną z miseczek mojego biustonosza i także zaczyna ją gładzić swoimi palcami.
- A to? - pyta, stanowczo muskając moje wargi.
- Nie Harry. - mocno wciągam powietrze przez nos, kiedy przejeżdża jednym z palców, w miejscu, gdzie znajduje się mój sutek, a chłopak powtarza ten ruch, zauważając moją reakcje. Drugą ręką wchodzi pomiędzy moje piersi i przez chwilę jeździ w górę i w dół mojego biustu.
- A to skarbie? - pyta, nadal gładząc skórę pomiędzy moimi piersiami. Ponownie przerywam pocałunek i spoglądam w jego oczy.
- Nie. - uśmiecham się i mocno muskam jego wargi. Przenosi swoje ręce na ściągacz mojej bluzy.
- Mogę? - pyta, dokładnie ilustrując moje oczy.
- Co chcesz zrobić? - pytam naprawdę cicho.
- Sprawić ci przyjemność skarbie. - uśmiecha się lekko i muska czubek mojego nosa. Z lekkim zawahaniem kiwam twierdząco głową, nie do końca wiedząc, czego mam się spodziewać. - Jesteś pewna?
- Tak Harry. - mówię zdecydowanym tonem.
- Ściągnąć swoją bluzę? - pyta, a ja kiwam głową, chcąc ujrzeć jego, nagi tors. Chłopak jednym ruchem zrzuca z siebie bluzę, ukazując swoją nagą, bladą skórę, pokrytą licznymi tatuażami.
Sięgam ręką do zarysowanych mięśni jego brzucha i przejeżdżam po nich palcami, przez co jego ciało się napina. Błyskawicznie odrywam rękę, od jego skóry, lecz Harry ją łapie i przykłada w to samo miejsce.
- Uwielbiam twój dotyk skarbie. - mówi spokojnie, cały czas ilustrując moje oczy. - I chcę, żebyś ty też uwielbiała mój. - uśmiecha się lekko.
Ponownie kładzie swoje palce na ściągaczu mojej bluzy i spogląda w moje oczy, upewniając się, czy na pewno może ją ściągnąć. Lekko kiwam twierdząco głową, na co Harry podwija ją pod linie mojego biustu, podnoszę swoje plecy, a chłopak całkowicie ściąga ze mnie ubranie, sprawiając, że leżę przed nim w czarnym biustonoszu.
Harry uważnie przypatruje się moim oczom, lecz po chwili spogląda nieco niżej na mój biust. Widzę, że jest naprawdę zadowolony widząc to, co widzi. Ponownie spogląda w moje oczy, następnie nachyla się nade mną i całuje moje usta, czuć w tym geście z jego strony pożądanie. Zjeżdża z pocałunkami do linii mojej szczęki, następnie do szyi i obojczyka, zostawiając na mojej skórze mokre ślady. Zasysa moją skórę tuż nad moją piersią, tak, że czuję lekkie pieczenie, co oznacza, że zrobił mi malinkę. Zaczyna obcałowywać odkrytą powierzchnie moich piersi, a swoją rękę kładzie na jednej z nich i lekko ją ściska. Głośno wdycham powietrze do swoich nozdrzy, lecz to tylko i wyłącznie z czystej przyjemności, a Harry doskonale o tym wie.
Swoją drugą rękę, chłopak wkłada pod moje plecy i zatrzymuje na zapięciu mojego biustonosza.
- Mogę? - pyta, i odrywa swoje usta od mojej skóry. Nachyla się nad moją twarzą tak, że jego oczy są równo z moimi.
- Tak. - odpowiadam szeptem i lekko się do niego uśmiecham, co odwzajemnia, po chwili mój biustonosz zostaje odpięty i odrzucony na brzeg łóżka.
Uważnie przypatruję się jak Harry z zachwytem przygląda się mojej bladej skórze. Nachyla się nad moim biustem i ucałowuje każdą z moich piersi, dotykając językiem mojej skóry, przez co zostawia mokre ślady. Ponownie spogląda w moje oczy i kładzie swoją rękę na moim policzku.
- Są piękne skarbie, mówiłem ci to już. - jego niski, chrypowaty ton jest pełen pożądania. - Jesteś taka piękna. - kciukiem zaczyna gładzić mój policzek. - Taka idealna.
- Oh Harry proszę, nie mówi tak więcej. - odwracam głowę na bok, nie móc patrzeć w jego oczy, lecz palce chłopaka lądują na mojej brodzie i odwracają moją twarz, żebym na niego ponownie spojrzała.
- Dlaczego? - jego brwi są zmarszczone, a w oczach widnieje niezrozumienie.
- Bo nie jestem idealna. - mówię naprawdę cicho.
- Jesteś skarbie. - gładzi mnie ręką po policzku.
- Przecież doskonale wiem, że nie jestem.
- Dla mnie jesteś. - mówi poważnym tonem.
Jego słowa bardzo mnie zaskakują. Uchylam usta nie wiedząc co mam powiedzieć.
- Nie widziałeś mnie jeszcze całkiem nagiej.
- Widziałem wystarczająco. - lekko się do mnie uśmiecha, co odwzajemniam, czując jak moje policzki coraz bardziej czerwienieją. - A teraz. - przerywa, sięgając ręką do mojej lewej piersi. - Zamierzam sprawić ci przyjemność. - dotyka którymś z palców mojego sutka i zaczyna go delikatnie pocierać, przez co biorę głęboki wdech. - O ile mi na to pozwolisz. - spogląda na mnie wyczekująco.
- Pozwolę. - mówię, a chłopak wpija się w moje usta i zaczyna delikatnie masować moją pierś.
- Jest idealna kochanie. - mówi ściszonym tonem. - Idealnie mieści się w mojej dłoni. - ponownie ją ściska. Przestaje mnie całować i zniża się do poziomu mojego biustu, ucałowując oba moje sutki, przez co zamykam oczy, pod wpływem przyjemności. Lecz po chwili ponownie otwieram moje powieki, chcąc obserwować co Harry robi.
Zamyka jeden z moich wrażliwych punktów w swoich ustach i zaczyna go lizać i ssać, spoglądając na mnie spod rzęs.
Mój oddech staje się głęboki i nieco przyspiesza. To, co właśnie Harry robi z moim ciałem, jest niesamowicie przyjemne, wręcz sprawia, że chcę, żeby dalej dotykał mnie w taki sposób.
Odrywa się od niej i przechodzi do drugiej, robiąc to samo, przez co wplatam swoje palce w jego, bujne loki, które łaskoczą mnie w obręb mojej klatki piersiowej.
- Podoba ci się? - pyta, przybliżając swoją twarz do mojej i całuje moje usta, co odwzajemniam.
- Bardzo. - mówię, i obejmuję jego szyję swoimi ramionami, mocniej go do siebie przyciągając, przez co jego klatka piersiowa kurczowo przylega do mojej.
Harry kładzie swoje ręce na mojej talii i jedzie nimi w górę mojej klatki, po chwili przerywa pocałunek.
- Wszystko w porządku? - kładzie swoją rękę na moim policzku.
- Tak Harry. - uśmiecham się i podnoszę głowę, delikatnie muskając jego usta.
- Sprawiłem ci przyjemność? - błądzi swoim nosem po moich ustach.
- Tak. - czuję jak moje policzki wręcz płoną.
Jeszcze nigdy nie przeżyłam czegoś takiego, nigdy nie było mi tak przyjemnie. To jest bardzo dziwne, ale też niesamowite, lecz czuję się strasznie skrępowana tym, co właśnie pomiędzy nami zaszło
- Nie musisz się tego wstydzić skarbie. - gładzi mnie po moim, zapewne czerwonym policzku. - Cieszę się, że było ci przyjemnie dzięki mnie. - mówi.
- Wiem, ale... to dziwne, jeszcze nigdy nikt mi czegoś takiego nie robił. - czuję, że robi mi się coraz goręcej z powodu skrępowania.
- Wiem. - muska moje usta. - Ale cieszę się, że jestem pierwszym, który może sprawić ci taką przyjemność. - uśmiecha się lekko, co odwzajemniam. - Jesteś taka urocza, kiedy się rumienisz. - całuje oba moje policzki, następnie sięga moją bluzę, która leży na podłodzę. - Możesz się już ubrać, jeśli chcesz. - kładzie ubranie obok mojej głowy.
- Chce. - mówię z uśmiechem. - Możesz wstać i się odwrócić? - pytam niepewnie.
- Przecież widziałem cię już półnagą dosłownie minutę temu. - szeroko się do mnie uśmiecha.
- Ale ja...
- Kurewsko mi na tobie zależy i chciałbym, żebyś przestała się przy mnie wstydzić. - mówi, gładząc mój policzek wierzchem dłoni. - Wiem, że to trudne, ale kiedy widzę, że się przy mnie wstydzisz i krępujesz, to mnie zabija. - mówi i opiera swoje czoło o moje.
Harry ma rację. Przecież ufam mu, widział mnie już półnagą i wie o mnie rzeczy, o których nie mówiłam nikomu, Więc dlaczego nie miałabym się przy nim ponownie ubrać?
Skoro chcę być w końcu ,,normalna'', to muszę zrobić kolejny krok i wreszcie przestać wstydzić się i krępować przy Harry'm. W końcu jesteśmy razem.
- Oh Harry. - wzdycham i oplatam rękami jego szyję wtulając się w jej zagłębienie. - Mi też na tobie zależy. - mówię. - Cieszę się, że jesteś. - czuję jak chłopak całuje mnie w włosy.
- Skarbie. - kilka razy całuje mnie w to samo miejsce na włosach. - Nawet nie wyobrażasz sobie jak ja kurewsko się cieszę, że jesteś. - mówi. - Jeśli chcesz, to ja mogę ubrać ci tą bluzę. - odrywa się ode mnie i spogląda w moje oczy, szeroko się uśmiechając.
- W porządku. - mówię, odwzajemniając uśmiech.
- Usiądź. - mówi, odsuwając się ode mnie, klękając na materacu. Zmierza moje ciało wzrokiem, a w jego oczach widzę błysk.
Niepewnie siadam na łóżku i staram się przykryć swoje piersi moimi włosami, żeby zakryć jak najwięcej, lecz Harry odgarnia je ręką.
Spoglądam na niego, a on lekko się do mnie uśmiecha, po chwili wyciąga w moją stronę bluzę, którą wkłada mi na głowę, a następnie wsadzam ręce jej rękawy. Czuję jak Harry odciąga moją bluzę na mój brzuch, wyłaniając moją głowę z jej środka.
- Dziękuję. - oplatam jego szyję swoimi ramionami i namiętnie całuję go w usta co chłopak odwzajemnia i obejmuje moje plecy.
- Z co? - pyta z małym uśmieszkiem i na mnie spogląda.
- Za wszystko. - mówię i wtulam głowę w jego szyję, a on opiera swoją brodę na czubku mojej głowy. - Masz rację, nie powinnam się przy tobie wstydzić. - wzdycham. - Ale nie umiem inaczej. - dodaję, a chłopak całuje mnie w czubek głowy.
- Rozumiem. - ponownie muska moje włosy. - Ale chciałbym, żeby było inaczej.
- Ja też Harry. - odsuwam się nieco od niego i spoglądam w jego oczy. - Chciałabym być w końcu normalną dziewczyną. - chłopak kładzie rękę na moim policzku.
- Ty jesteś normalna skarbie. - patrzy an mnie wzrokiem pełnym współczucia. - Zrobiłaś wielki postęp, od kiedy powiedziałaś mi o tym,co ci się przytrafiło. - dodaje i gładzi mnie kciukiem po skórze mojego policzka. - Cieszę się, że już nie boisz się mojego dotyku. Cieszę się, że w końcu mogę dotykać twojego pięknego ciała, że kiedy moje dłonie dotykają twojej skóry, ty się nie wzdrygasz, przywracając tamte wspomnienia. - muska moje czoło kilka razy i ponownie spogląda w moje oczy.
- To dzięki tobie. - mówię.
- Nie ja to przeżyłem i nie ja musiałem się z tym codziennie borykać, może się do tego przyczyniłem, ale to ty zrobiłaś ten ogromny postęp. - kładzie drugą rękę na moim drugim policzku i delikatnie muska moje wargi. - Chcę cię gdzieś zabrać wieczorem. - mówi z lekkim uśmiechem. - Mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawić. - dodaje.
- Naprawdę? - pytam, wyszczerzając się do niego.
- Tak. - mówi. - Chciałaś gdzieś ze mną wyjść.
- Wiem. - mówię i całuję go w usta, w geście podziękowania. - Mogę wiedzieć gdzie chcesz mnie zabrać?
- Niespodzianka. - mruga do mnie.
- Niech będzie. - mówię z szerokim uśmiechem. Nagle z mojego brzucha wydostaje się głębokie burczenie.
- Jadłaś coś dzisiaj? - pyta, nieco spanikowany.
- Nie zdążyłam. - mówię.
- Zrobię ci coś. - mówi.
- Nie musisz.
- Chcę. - schodzi z łóżka, następnie pomaga mi zjeść z materaca i splata nasze palce, prowadząc mnie w stronę kuchni.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
Jak obiecałam, tak wstawiam. Mam nadzieję, że moja praca nie pójdzie na marne i jednak ktoś jeszcze został na tym blogu oraz przeczytał poprzedni rozdział. Mam nadzieję, że podobają wam się takie intymne sceny :) (będę też pisała sceny bardziej erotyczne i totalnie erotyczne). Do następnego, za tydzień. :)))))))) <3333333333333333
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeżeli przeczytałaś/łeś, skomentuj, to dla ciebie chwila,dla mnie motywacja oraz wena do pisania następnych rozdziałów. Z góry dziękuję. <333 ;)